poniedziałek, 27 marca 2017

59.Most dwojga serc...

Obserwuje Sebastiana jak pakuje swoją walizkę. Uśmiecha się za ekranem laptopa. Seba tego nie widzi, zajęty zasuwaniem suwaka w bagażu. Kiedy w końcu odstawia walizkę pod ścianę podchodzi do sofy, po czym zajmuje na niej miejsce. 
-Gotowe.- oznajmia młodszy uśmiechając się. Spogląda na Marka, który pracuje przy komputerze. - Naprawdę się cieszę, że wyjeżdżamy.- mówi mu.- Nigdy nie byłem we Francji. 
-Wiem. Wiem również, że zawsze chciałeś tam być. Będziesz mieć okazję.- odpowiada starszy spoglądając na swojego partnera znad ekranu komputera. 
-Paryż- miasto miłości...- wzdycha Sebastian, a Mark się uśmiecha. Uśmiecha się ponieważ jest szczęśliwy widząc swojego partnera zadowolonego. Uśmiecha się ponieważ będą mogli spędzić trochę czasu w mieście miłości. Uśmiecha się, bo wie, że tam na miejscu, być może, jeszcze bardziej uszczęśliwi swoją drugą połowę. Jednak o tym Seba nie ma pojęcia. Jeszcze nie wie...
***
Wybierają razem film, który najbardziej im odpowiada, Mario kupuje bilety, a potem idą na seans. Podczas filmu jedzą popcorn, którego być może, a raczej na pewno, piłkarz nie powinien jeść, jednak Mario robi wyjątek tego wieczoru. Kiedy seans się kończy opuszczają kino. Jednak to jeszcze nie koniec wieczoru, jak się okazuje. Piłkarz zabiera Emily do przytulnej knajpy, gdzie podają przepyszne jedzenie. Zamawiają, a w oczekiwaniu na dania dużo rozmawiają na przeróżne tematy.Dużo się śmieją tego wieczoru, co zauważają ludzie, którzy ich otaczają. Wśród nich jest wielu kibiców dortmundzkiej drużyny, jednak nikt nie zakłóca im spokoju. Nikt nie prosi o autografy, o fotki. Ludzie rozumieją, że czasem ich ulubieńcy, a Mario bez wątpienia jest ulubieńcem kibiców, również potrzebują chwili prywatności. Ten wieczór bez wątpienia jest takim momentem więc kibice to szanują. Poza tym naprawdę miło im oglądać Mario tak zrelaksowanego i śmiejącego się momentami do łez. Od śmierci jego żony mieli nieliczne okazje widzieć go w tak dobrym nastroju.
***
-Jutro o tej porze będziemy we Francji.- uśmiecha się Sebastian układając głowę na ramieniu kochanka. Mark również się uśmiecha, bo nastrój partnera udziela mu się. Seba cały dzień cieszy się z wyjazdu, Mark również, choć mniej to okazuje. On ma zamiar cieszyć się najbardziej na miejscu, wtedy, kiedy zrealizuje wszystkie plany, które ma. A ma ich wiele.
***
-To było obżarstwo.- mówi Mario, kiedy opuszczają lokal.
-Masz rację.- przyznaje jego towarzyszka.- Teraz pasowałoby to wszystko jakoś spalić, ale o tej porze to nie mam pojęcia jak.- mówi.
-Idziemy na spacer?- pyta chłopak.
-Możemy.- zgadza się Emily. Więc idą. I znów się śmieją, znów rozmawiają, znów żartują. A potem dziewczyna jest bardzo zaskoczona, kiedy chłopak wskazuje jej na szyld klubu, pod którym się znaleźli. Nie planowali tego, po prostu szli spacerkiem, rozmawiając.
-Wejdziemy?- pyta piłkarz.
-Chcesz?- dopytuje dziewczyna, bo chce aby czuł się komfortowo.
-Nie pytałbym gdybym nie chciał.- pada odpowiedź, więc ona się zgadza. Wchodzą. I zostają dłużej niż planowali. Czas w klubie wypełniony jest tańcem i śmiechem, kiedy odpoczywają siedząc na sofie w prywatnej loży, którą Mario udało się wynająć. Pomógł mu status piłkarza. Zegar wskazuje 3:18, gdy  wysiadają z taksówki pod domem Emily. Mario każe taksówkarzowi na niego poczekać, a potem odprowadza Emily pod drzwi domu.
-Dziękuję.- mówi uśmiechając się do dziewczyny.-To był wspaniały wieczór.- mówi.
-Dziękuję za zaproszenie.- odpowiada dziewczyna.- I potwierdzam to był wyjątkowy wieczór.- dodaje.
-Mam nadzieję, że będzie więcej...- mówi piłkarz patrząc jej w oczy.
-Ja też...- odpowiada dziewczyna.- Dobranoc...- dodaje uśmiechając się. 
-Dobranoc.- odpowiada chłopak, a potem robi krok w jej stronę. Nachyla się i delikatnie ustami muska jej policzek, a potem ona jest pewna, że się odsunie. Tak się jednak nie dzieje, ponieważ zaraz potem czuje jego usta na swoich. Ten pocałunek nie jest zachłanny, jest delikatny, ale stanowczy. Nie jest przypadkowy. I nie trwa ułamki sekund, a dłuższą chwilę. Kiedy się kończy, Mario nie odsuwa się i nie odchodzi, a obejmuje ją i przytula. A potem Emily słyszy jego cichy szept.- Jest mi dobrze, kiedy jesteś blisko. Czuję...- przerywa, bo nie wie jakich użyć słów.- Nie jesteś tylko moją przyjaciółką... Czuję... Ja...- nie wie co ma powiedzieć.
-Spokojnie...- odpowiada dziewczyna.- Nie musisz...
-Chcę...- przerywa jej.- Sprawiłaś... Sprawiasz...- próbuje wyjaśnić, ale plączą mu się słowa, myśli. Bierze oddech.- Kiedy ona odeszła, byłem pewien, że już nigdy nic nie poczuję, nic prócz bólu,  że już zawsze w moim sercu będzie pustka, ale ty sprawiasz, że tak nie jest. Już tak nie jest.- mówi i milknie.  Milczy ponieważ wie, iż ona rozumie. Wie to, kiedy dziewczyna odsuwa się od niego odrobinę i patrzy mu w oczy. A potem całuje go w policzek.
- Cieszę się.- mówi. Tylko tyle i aż tyle.
-Ja też.- mówi piłkarz.- Ale też się boję.- dodaje. A ona nie jest zaskoczona tymi słowami. Wcale.
-Wiem, rozumiem. W porządku.- gładzi palcami jego policzek.- Rozumiem, naprawdę.- zapewnia, ponieważ tak właśnie jest.
Mario pochyla się tak, że ich czoła się stykają. Obejmuje ją. Przez chwilę zamyka oczy, a potem je otwiera.
-Powoli dobrze?- szepce jej w usta, a ona potakuje kiwnięciem głowy. A potem po raz kolejny czuje jego ciepłe usta na swoich. I być może chciałaby zatrzymać czas w tym magicznym momencie. Chciałaby tak zostać. Niestety czar pryska, a Mario chwilę później odjeżdża w taksówce. Jego słowa jednak brzmią jej w uszach kiedy się kładzie i kiedy zasypia. I on również o niej myśli siedząc otulony kocem, w łóżku ze zdjęciem Ann w dłoni.
-Co ja mam zrobić, Ann?- pyta tak, jakby spodziewał się usłyszeć odpowiedź. Wie jednak, że nie usłyszy. 
***
Mark jest trochę zmęczony, kiedy w końcu meldują się w hotelu w Paryżu. Sebastian natomiast tryska entuzjazmem i w ogóle nie widać po nim zmęczenia. Jednak, kiedy już są w pokoju, również i on, zaraz po odświeżeniu się, kładzie się na łóżku, na którym już leży Mark i po prostu chwilę później zasypia. I to Mark jest tym, który budzi się pierwszy jakieś 3 godziny później. Nie chce budzić Sebastiana toteż wychodzi z sypialni i dopiero wtedy dzwoni do recepcji, aby dostać informacje, o które mu chodzi. Później, gdy Sebastian wstaje idą na obiad do jednej z przytulnych paryskich restauracji, a potem spacerują ulicami miasta. Nie spieszą się ze zwiedzaniem ponieważ będą mieli na to jeszcze sporo czasu. Spacerują i po prostu się cieszą. 
***
Choć pojechał na trening z entuzjazmem, energią i wielką chęcią, to jednak potem, w trakcie, kiedy czuje znów ból mięśni i tym razem nie tylko w udzie, nie jest już tak bardzo entuzjastycznie nastawiony. Nie kończy treningu z drużyną. Ma konsultację z lekarzem i potem fizjoterapeuta masuje go, próbując z nim rozmawiać, żartować, ale Mario jest cichy. Za cichy. Martwi się, bo nie ma pojęcia co dzieje się z jego ciałem. Wie, że dzieje się coś niedobrego, ale jeszcze nie ma pojęcia co. Stara się wmawiać sobie, że po prostu potrzebuje dłuższej regeneracji po meczu, może ma słabszy czas, ale z drugiej strony podświadomie czuje, że nie tylko takie są powody. Zna dobrze swój organizm i jest pewien, że coś jest nie tak. Boi się. 
***
Jest zaskoczona, kiedy otwiera drzwi i okazuje się, że rodzice Ann przyjechali. Zawsze uprzedzają bowiem, tym razem nie miała pojęcia, iż się pojawią, ale przyjmuje ich ciepło. Julie też praktycznie od razu zaczyna się z nimi bawić, więc Emily jej na to pozwala znikając w kuchni, aby przygotować herbatę. Jest w trakcie podawania jej, gdy w domu zjawia się Mario. Jest zaskoczony widokiem gości, ale wita się z nimi, a potem pije z nimi herbatę. A gdy dziadkowie wychodzą z wnuczką do ogrodu, on opiera się ciężko o oparcie sofy i wzdycha. Emily wie, że coś jest nie w porządku, wiedziała to odkąd się pojawił, jednak nie mogła zapytać, ponieważ nie wiedziała, czy on zechce mówić o tym przy teściach. Zajmuje miejsce obok niego i kładzie dłoń na jego dłoni.
-Co się dzieje?- pyta.- Bo coś jest nie tak, prawda? Jesteś zmartwiony.- mówi, a on spogląda na nią. Jest zmartwiony i to widać na pierwszy rzut oka.
-Nie dokończyłem treningu.- mówi.
-Dlaczego?
-Ponieważ nie byłem w stanie. Tak bolały mnie mięśnie, że nie mogłem.- odpowiada na jej pytanie.- Coś jest nie tak, Emi.- mówi patrząc na nią.- Czuję to, wiem to.- mówi.
-Spokojnie, to na pewno przejściowe.- pociesza go.
-Nie.- kręci przecząco głową.- Coś jest nie tak.- powtarza.- Znam moje ciało, swój organizm. Wiem, kiedy dzieje się coś złego. To nie jest zwykłe przeciążenie mięśni. Zresztą nie miałem aż takiego obciążenia, żeby moje ciało reagowało w ten sposób. To niemożliwe.- patrzy jej w oczy. 
-Rozmawiałeś o tym z ludźmi w klubie? Z fizjoterapeutą czy lekarzem?-pyta dziewczyna.
-Tak, fizjoterapeuta zajął się mną, gdy trener kazał mi przerwać trening. Mam też spotkać się z lekarzem, ale dzisiaj akurat go nie było. Myślę, że będą szukać przyczyny.- odpowiada.- I nie mam pojęcia co znajdą, ale coś na pewno.- dodaje.
-Mario...- zwraca się do niego.
-Boję się, że to coś poważnego... Jestem pewien, że to nie błahostka. Czuję to, Emi.- mówi.
-Spokojnie.- próbuje go uspokoić, ale na niewiele się zdają jej słowa. Bo on jest coraz bardziej smutny. Splata swoje palce z jego palcami, Mario spogląda na ich złączone dłonie. Nie cofa dłoni.- Niezależnie co to jest, wiem, iż wszystko będzie dobrze.- mówi mu.- Jestem tego pewna. Jeśli nawet coś ci dolega, to lekarze szybko znajdą przyczynę i będą mogli ci pomóc. To ważne, abyś przestał odczuwać ból i dyskomfort.- tłumaczy ze spokojem.
-Wiem, że tak powinienem do tego podchodzić, ale tym razem nie potrafię.- tłumaczy jej.- Czuję jakiś dziwny niepokój. Nie czułem się tak nawet wtedy, kiedy borykałem się z poważnymi kontuzjami.- dodaje.-Wiesz, chciałbym mieć w końcu chwilę spokoju. Małą chwilę, bez zmartwień.- patrzy jej w oczy. Emily niewiele się zastanawiając obejmuje go i przytula. 
-Jestem, tak?- mówi cicho.
-Dziękuję.- pada odpowiedź.
***
To nie tego wieczoru miało się wydarzyć. Nie może jednak czekać. Po prostu czuje, iż musi to zrobić. Najpierw więc idą na kolację do jednej z restauracji. Jest przytulna i podają w niej pyszne jedzenie. Po kolacji wychodzą z lokalu i idą na spacer. Paryż nocą jest piękny. Spacerują więc uliczkami i rozmawiają. I być może w którymś momencie ich dłonie łączą się ze sobą. To nie tak, że w Niemczech wstydzą się tego, że są razem. Nie wstydzą się. Jednak we Francji widok dwóch mężczyzn trzymających się za ręce jest czymś zdecydowanie częstszym niż w Niemczech. Takie są realia. Właściwie nie planowali pojawić się tej nocy na moście Pont des Arts. Jednak właśnie tam się znajdują. Obydwaj spoglądają na te wszystkie przypięte kłódki. Sebastian uśmiecha się.
-Popatrz... Wydaje się, że już żadna się nie zmieści, a przecież ludzie nadal przypinają nowe...
-Nie mamy naszej. Nie planowałem dzisiaj tu być.- mówi Mark.
-Kłódka to tylko symbol. Nie do końca wierzę w symbole...- odpowiada Sebastian.
-A w co wierzysz?- pada pytanie.
-Jeśli ktoś ma być razem to nawet bez kłódek jako symboli, będzie razem. Cała otoczka nie jest ważna. - spogląda na swoją drugą połowę.- Nie ważne, że nie mamy kłódki, choć fajnie byłoby przypiąć ją gdzieś pomiędzy nimi wszystkimi... Najważniejsze jest to, że jesteśmy razem, że tu jesteśmy razem. Najważniejsze jest to, iż przeszliśmy całkiem sporo trudnych sytuacji, ale przetrwaliśmy je wszystkie i one nas nie rozdzieliły. Ważne  jest to, iż nasze uczucia się nie zmieniły, nie znikły...- patrzy na Marka.
-Kocham cię.- mówi po prostu starszy, a Sebastian się uśmiecha.
Nie odchodzą od razu. Spacerują, a potem kiedy stoją przy barierkach, patrząc na panoramę miasta nocą, Mark nie może już więcej czekać. Po prostu czuje, że to musi być w tej chwili, teraz.
-Wyjdź za mnie, Sebastian.- mówi po prostu stojąc obok swojego partnera. Nie pada na kolana ponieważ wie, iż Seba nie przepada za takimi scenami, on sam również. Nie chce też robić widowiska, ponieważ ta chwila ma być prywatna, ma być ich.A kiedy jego partner spogląda na niego zaskoczony, on wyjmuje z kieszeni obrączkę z białego złota. Jest piękna i gustowna. Oczy Sebastiana robią się nienaturalnie duże, ponieważ jest naprawdę zaskoczony.
-Nie żartujesz?- wydusza z siebie młodszy. Starszy kręci przecząco głową.
-Kocham cię i pragnę abyś został moim mężem. I nie żartuję.- dodaje z uśmiechem Mark. - Proszę powiedz tak.-mówi.
-Tak.- pada odpowiedź.- Tak, tak, tak, tak.- powtarza młodszy z uśmiechem na twarzy. I chwilę później, kiedy spacerkiem idą w stronę hotelu, w którym są zameldowani, na palcu Sebastiana lśni obrączka. Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek...
***
Podoba się?




wtorek, 7 marca 2017

58.Duet...

Mama Mario zjawia się o umówionej godzinie więc ona może wyjść, pojechać do domu, odświeżyć się po czym spokojnie udać się na stadion. Ma zamiar tego dnia kibicować. Nie będzie sama. Umówiły się z Natalie na miejscu. Właściwie jest częstym gościem na Westfalenstadion. Coraz częściej zjawia się na trybunach kiedy dortmundzka drużyna gra u siebie. Uwielbia te emocje, które towarzyszą jej podczas meczu.
Kiedy zjawia się w domu w salonie jest jej mama. Pracuje nad książką. Wita się z nią rzucając jej tylko krótkie cześć, po czym znika w swojej sypialni. Potem w łazience. Kiedy z niej wychodzi, po wzięciu prysznica, jej mama jest w pokoju. Siedzie w fotelu stojącym w rogu pomieszczenia i uważnie jej się przygląda. 
-Co tam mamo?- pyta Emily, otwierając drzwi do garderoby.
-Gdzie się znów wybierasz?- odpowiada Alice pytaniem na pytanie.
-Na mecz. Mówiłam ci.- odpowiada dziewczyna.
-Nie mogłaś mi mówić, bo ostatnio wcale się nie widujemy. Właściwie mijamy się ciągle. Wiecznie nie ma cię w domu.
-Dużo pracujesz, ja zajmuję się Julie.- słyszy matka od córki, która przeszukuje szafę zastanawiając się co ma na siebie założyć.
-Emily to nieładnie rozmawiać i jednocześnie szukać w szafie ubrań.- zwraca uwagę córce.
-Przepraszam, ale nie mam zbyt wiele czasu. Muszę się pomalować i ubrać, a potem jeszcze dojechać na miejsce. Nie chcę przyjść w ostatniej chwili, nie lubię tak.
-Myślę, że masz czas na 5 minut rozmowy z matką.- odpowiada Alice, a Emily zjawia się w pokoju i siada na swoim łóżku.
-Przepraszam. Już zamieniam się w słuch.- patrzy na mamę. Alice przygląda się córce. Zauważyła zmianę w niej już jakiś czas temu. Jednak nie rozmawiały o tym. Może przyszedł ten czas.
-Wrócisz do domu po meczu czy masz jeszcze jakieś plany?- pyta.
-Jeszcze nie wiem. Na razie nie mamy planów, ale nie będę tam sama. Natalie też się wybiera więc być może, później będzie jakiś pomysł...- odpowiada.- Mario po meczu jest zawsze zmęczony ale i bardzo głodny więc być może pójdziemy coś zjeść.- dodaje.
-No właśnie... Spędzacie ze sobą coraz więcej czasu prawda? Dawniej, już w sumie bardzo dawno temu po tym jak zjawiał się w domu, ty pojawiałaś się w swoim. To się zmieniło.
- zauważa.
-Czy to źle?- pyta córka.
-Nie mówię, że źle. Po prostu mówię, co widzę.- patrzy badawczo.- Trochę się też martwię, Emily.
-O mnie? Dlaczego?
-Ponieważ...- wzdycha.- Zaangażowałaś w tę waszą znajomość uczucia. Mylę się?- dopytuje.
-Pytasz czy jestem w nim zakochana?
-Wiem, że jesteś. Chcę po prostu usłyszeć to od ciebie...
-Tak, jestem w nim zakochana, mamo.- pada odpowiedź.
-A czy on jest zakochany w tobie?- pyta Alice, ale na to pytanie nie pada żadna odpowiedź ponieważ dziewczyna jej najnormalniej w świecie nie zna. I nie ma pojęcia czy szybko pozna. 
***
Mecz rozpoczyna się jak zwykle wiwatami na trybunach. Kibice są wspaniali, a oni chcą podziękować im za doping i wiarę w drużynę możliwie jak największą ilością bramek. Pragną tego, choć nie wiadomo oczywiście, czyż to się uda. Piłka jest nieprzewidywalna. Mogą być przygotowani najlepiej, ale mogą również mieć słabszy dzień. Wszystko niebawem się okaże.
***
Obserwują poczynania drużyny z zapartym tchem. Zamierają, kiedy piłkarze drużyny rywala zbliżają się w pobliże bramki dortmundzkiej drużyny. Jednak formacja obronna spełnia swoje zadania wzorowo. Nie dopuszcza rywala zbyt blisko skutecznie przerywając akcje. Natalie i Emily z prawdziwą radością obserwują również współpracę dwóch przyjaciół na boisku. Duet Gotzeus jest widoczny. Popisują się świetnymi podaniami, konstruują świetne akcje, jednak i obrona rywala ma się na baczności skutecznie przeszkadzając piłkarzom. Wiedzą bowiem, iż jeśli zostawią im zbyt duże pole manewru, oni będą nie do zatrzymania. Niestety pierwsza połowa nie przynosi bramek. Kiedy piłkarze schodzą z murawy dziewczyny ucinają sobie miłą pogawędkę na temat zbliżających się drugich urodzin Julie, które się zbliżają. Ma być przyjęcie, a one zastanawiają się nad prezentami dla małej dziewczynki. Potem niestety wraca poważniejszy i trudniejszy temat.
-Mario zaplanował wszystko ze szczegółami.- mówi Emily.- Ale wiesz... Jednocześnie się cieszy z tego wszystkiego, a potem chwilami się zawiesza. Stara się tego nie okazywać, ale to widać. 
-Bo to też rocznica śmierci Ann. Te dwa wydarzenia już zawsze będą się ze sobą tak jakby trochę przeplatać.Kiedyś ten dzień będzie przede wszystkim wielką radością, ale to potrwa. Jednak poradzi sobie, poradzicie sobie.- zapewnia malarka, a Emily patrzy na nią, bo użyła liczby mnogiej. 
-Użyłaś liczby mnogiej.- spogląda na przyjaciółkę.
-Tak, zrobiłam to w pełni świadomie.- tłumaczy brunetka.- Mówiłam o tobie, Emily. On musi po prostu przeżyć ten dzień, musi przez to przejść. Teraz nie będzie dużo łatwiej, ale będzie inaczej. Minęło już sporo czasu. I teraz już nie ma tylko nas, ma także ciebie. 
-Jestem tylko jego przyjaciółką...
-Jesteś kimś więcej, wiem to, choć on jeszcze tego nie przyznał, być może nie przyzna jeszcze długo, ale wpuścił cię  do swojego życia. Wpuścił tak naprawdę. Musisz o tym wiedzieć.- przerywa.- Widziałam ostatnio kilka sytuacji, w których zachowywał się w stosunku do ciebie tak jak robił to z Ann. Choćby ta, kiedy przyjechał do nas, powiedział o tym, że jego tata się obudził. Był taki szczęśliwy, a jednocześnie tak zmęczony i zestresowany i chciał abyś go przytuliła. 
-On jest takim człowiekiem...
-Do pewnego stopnia, tak. Ale istnieje różnica. I podświadomie o tym wiesz.-dotyka dłoni przyjaciółki.- Wszystko będzie dobrze.- zapewnia. 
***
-Wszystko w porządku, Mario?- pyta fizjoterapeuta.
-Tak, po prostu bolą mnie mięśnie.- odpowiada.
-Ale coś się stało, jak cię boli?- dopytuje.- Jesteś w stanie grać?
-Tak. Jest w porządku. Mam chyba po prostu odrobinę słabszy dzień. Nic poza tym.- zapewnia.
-Na boisku naprawdę nie widać, że masz słabszy dzień. I oby tak dalej.- klepie piłkarza po plecach. Odzywa się trener, który zaprasza ich na boisko.
***
Tłum wiwatuje. Kibice skaczą, przytulają się z radości. Mają powód. To była przepiękna akcja, którą zapoczątkował Łukasz, a którą dokończyli duet Mario i Marco, a tym, który w końcu umieścił piłkę w siatce rywala był młodszy. Gratulują mu, a kibice krzyczą jego nazwisko. I to jest ta chwila, na którą zawsze liczy piłkarz, kiedy wybiega na murawę. I to jest ten moment, kiedy czuje, iż wszystkie trudy, jakie podejmuje każdego dnia na treningach, mają sens. I to jest ten czas, kiedy jest z siebie dumny i czuje dumę każdego sympatyka drużyny. Oni są z niego dumni. I duma, która rozpiera go z powodu tego, iż nadal może być częścią tego klubu, tej drużyny jest widoczna również w geście, który wykonuje. Składa palce w serduszko i przykłada do koszulki tam, gdzie jest nadruk BvB. A potem puszcza całusa w stronę sektora, gdzie jest Emily i Natalie. 
***
Natalie przytula Emily, kiedy Marco jest osobą, która po raz drugi tego dnia umieszcza piłkę w bramce rywala. Asystuje Mario i już śmiało można powiedzieć, że duet powrócił. Śmiało można powiedzieć, iż Mario wskoczył na tor, na którym wszyscy chcieli go znów zobaczyć. Cieszą się i wiwatują z tłumem. I śpiewają z tłumem. A potem są dumne, kiedy mecz kończy się, a piłkarze podchodzą pod trybunę południową podziękować kibicom. I potem tańczą jak zwykle, a one się cieszą, rozpiera ich duma. 
***
-Długo to trwa. Dłużej niż zwykle.- mówi Emily.- Coś jest nie tak.- dodaje.
-Nic nie może być źle, bo wszyscy zeszli z boiska w świetnej formie. Po prostu może trener ich zatrzymał.- tłumaczy malarka, ale Emily nadal jest niespokojna. Chwilkę później wychodzą pierwsi piłkarze. Nie pytają. Pytają Łukasza, bo jest jednym z ostatnich,
-Gdzie jest Mario i Marco?- pyta Natalie.
-Marco czeka na Mario. Mario  w szatni dostał mega skurcz w udzie. Musiał się nim zająć fizjoterapeuta. Coś mu podali i jeszcze drugi raz miał rozmasowywane to udo. Zaraz powinni się zjawić. Nie martwcie się.- uspokoił i się pożegnał. 10 minut później zauważyły ich idących w jej stronę. Mario utyka.
-Gratulacje.- powiedziały zgodnie, a potem przytuliły ich. Kiedy Emily odsuwała się od Mario spojrzała na niego uważnie.- Jak twoje udo?- pyta.
-Już lepiej.- odpowiedział, ale nie do końca przekonująco.
-Brzmisz nie do końca przekonująco.- zauważa
-Bo jestem zmęczony i boli mnie nie tylko udo. Chyba po prostu mam gorszy dzień. Marzę o tym, aby się położyć i odpocząć.-twierdzi.
-Więc to zrobisz po powrocie do domu.- mówi Marco.
-Jestem głodny.-marudzi młodszy.- Ale chyba zjem w domu. Jestem naprawdę skonany. Do zobaczenie jutro.- żegna się z Natalie i Marco.
-Trzymajcie się.
W drodze do domu to Emily prowadzi, a Mario cicho siedzi na siedzeniu pasażera. Za cicho jak dla niej.
-Naprawdę źle się czujesz prawda?- dopytuje.
-Naprawdę jestem zmęczony.- pada odpowiedź.-Przed meczem czułem się świetnie, nie wiem dlaczego teraz jest odwrotnie. To nie tak, że zagrałem pełne 90 minut w życiu. Nie rozumiem.
-Nie martw się, to na pewno przejściowe.- uspakaja.- Zaraz będziemy na miejscu. Zjesz coś i pójdziesz do łóżka.
-To naprawdę miła perspektywa, choć muszę położyć Jull.
-Twoja mama chciała zabrać ją do siebie. Miała rozmawiać z tobą jak wrócisz. Może to jest dobry pomysł. Odpoczniesz.- namawia go.- Ja mogłabym oczywiście się nią zająć, a ty mógłbyś odpocząć, ale twoja mama naprawdę miała już wielkie plany. Miała zabrać jutro Julie do którejś sali zabaw. chciała spędzić z nią czas. Dużo o tym mówiła.
-Więc nie będzie problemu. - pada odpowiedź.-Ja chyba będę musiał się trochę regenerować po tym meczu. - odpowiada. Potem już milczą. I kiedy Mario zaraz po posiłku mówi, że idzie się położyć, jego mama zabiera Julie na noc i Emily też ma zamiar pojechać do domu. Sprząta jeszcze zabawki, które porozrzucała córeczka piłkarza, kiedy on idzie do łazienki.
-Idziesz już?- pyta Mario wchodząc do salonu. Ma na sobie miękkie spodnie dresowe i koszulkę. 
-Tak, a ty idziesz do łóżka.- nakazuje mu.
-Uwierz mi, że naprawdę nie jestem w stanie zrobić niczego innego.- odpowiada chłopak.
- W takim razie spotkamy się pojutrze. Jutro Julie jest u babci więc spodziewam się, iż nie będzie mnie potrzebować.
-Tak, jutro masz wreszcie wolny dzień. Ostatnio nie miałaś zbyt wiele wolnego czasu. Przepraszam za to, ale ten zawał taty...
-W porządku. Nie narzekam, bo uwielbiam twoją córeczkę, a opieka nad nią to czysta przyjemność. Wiesz o tym dobrze. 
-Ale opieki nad jej ojcem nie miałaś w umowie.- mówi uśmiechając się delikatnie i przepraszająco.
-Możemy podpisać aneks do umowy i dodać ten punkt.- żartuje dziewczyna odwzajemniając uśmiech.
-Dziękuję, jesteś kochana, ale wiem, że po pewnym czasie pożałowałabyś podpisu na tym aneksie. - dodaje piłkarz.
-Mylisz się, Mario.- twierdzi dziewczyna.-Śpij dobrze.- dodaje po czym przybliża się do niego, całuje go w policzek i wychodzi. 
***
Jest po późnym śniadaniu, kiedy rozbrzmiewa dzwonek telefonu. Odbiera.
-Cześć Emi.- wita się.
-Mam nadzieję, że cię nie obudziłam...- mówi dziewczyna.
-Nie, nie obudziłaś. Właśnie skończyłem jeść śniadanie.- odpowiada.
-Bardzo późne śniadanie.-poprawia go dziewczyna.
-Późno wstałem.
-Jak się czujesz? Dzwonię, aby zapytać, bo wczoraj powiem szczerze mnie trochę wystraszyłeś...
-Jest w porządku. Już lepiej, naprawdę.- zapewnia.- Po prostu musiałem mieć słabszy moment, bo dzisiaj już jest oki. Boli mnie trochę udo, ale tam gdzie wczoraj miałem ten mega skurcz. Poza tym w porządku. Nie martw się o mnie. Złego diabli nie biorą...- żartuje.
-Nie żartuj w ten sposób.- upomina go.
-Przepraszam.Mogę  o coś zapytać?
-Tak.
-Wyjdziesz wieczorem ze mną?- pyta piłkarz.- Możemy pójść do kina, albo na kolację.- wymienia.
-Mogę wybrać?
-Jasne.
-Więc wybieram kino.
Ona tego nie widzi, ale Mario uśmiecha się. To będzie miły wieczór.
***
Podoba Wam się?
Czy mogę wiedzieć dlaczego zmniejszyła się liczba komentarzy? Znudziła Was historia? Cóż, mogę obiecać, że sytuacja nabiera tempa :)

piątek, 3 marca 2017

ZAPRASZAM NA ODŚWIEŻONĄ HISTORIĘ NA BLOGA http://naprzeciwmarzeniom1.blogspot.com/
LICZĘ NA WAS :)
TYM RAZEM MAM ZAMIAR NAPISAĆ JĄ DO KOŃCA.