poniedziałek, 29 kwietnia 2019

73. You stole my heart...


Budzi go pocałunkiem. Choć wydawało jej się, że jej mężczyzna śpi mocno, to jednak delikatne muśnięcie jego ust sprawia, że oddaje pocałunek, a zaraz potem otwiera oczy i jego usta rozświetla uśmiech, który właściwie cały czas na nich gości. Emily uwielbia patrzeć na Mario jak się uśmiecha. Jego twarz wtedy rozjaśnia się, w jego oczach migocą iskierki. Kocha tego mężczyznę więc z przyjemnością patrzy na jego radość. A świadomość, że jest powodem tych uśmiechów sprawia jej ogromną przyjemność. 
-Dzień dobry kochanie.- mówi do niego. Jeśli jego uśmiech może być większy to właśnie po tym jak nazwała go kochanie jeszcze się powiększa. 
-Dzień dobry.- pada odpowiedź.- A będzie jeszcze lepszy.- dodaje mężczyzna nachylając się do niej całując ją. Oddaje pocałunek. Zawsze oddaje pocałunki. Wydaje jej się, że mogłaby spędzić resztę życia na pocałunkach z mężczyzną, którego bez wątpienia kocha całym sercem. Nigdy nie ma dość. I jest pewna, że nigdy nie będzie miała dość. Mario jest spełnieniem jej marzeń, jest wszystkim o czym kiedyś marzyła. I nadal marzy ponieważ jest świadoma, że to, iż ma go nie znaczy, że może przestać starać się o niego, że może przestać dbać o miłość, która ich połączyła, może przestać ją pielęgnować. Nie może ponieważ nic nie jest nam dane na zawsze. Uczucia trzeba pielęgnować, dbać o nie, podsycać. Robi to i jest pewna, że będzie to robić zawsze. 
-Czemu mówisz, że będzie jeszcze lepszy? Planujesz coś?- pyta, a on obejmuje ją i przyciąga do swojego nagiego ciała. Obejmuje ją ciasno. Uwielbia czuć jego skórę. Uwielbia, kiedy może czuć ciepło jego ciała, kiedy nie oddzielają ich skrawki materiałów. Wie, że on również uwielbia czuć jej nagą skórę.
-Nie masz wrażenia, że ostatnio przestaliśmy nosić ubrania?- śmieje się mężczyzna.
-Co ty mówisz?- mówi przekornie, choć Mario ma rację.- Przecież nie chodzimy nago...
-Kiedy wychodzimy nie, ale wychodziliśmy zdaje się prawie dwie doby temu.- mówi jej, a ona się uśmiecha ponieważ zdaje sobie sprawę, że tak właśnie jest. Mają czas dla siebie, mają kilka dni kiedy mogą być sami. We dwoje. 
-Nie narzekam.- uśmiecha się dziewczyna.
-Wiem, że nie. Uwielbiam cię taką właśnie.- uśmiecha się.- Jednak dzisiaj wychodzimy więc musimy się ubrać.
-Hmm... No raczej bez ubrań wzbudzimy sensację. 
-Nie będziemy wzbudzać sensacji. Nie chciałbym aby ktokolwiek poza mną znał twoje ciało. Nie lubię się dzielić. Jestem dość zaborczym partnerem.
-Jesteś wspaniałym partnerem. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego mężczyzny.- mówi mu, a on patrzy jej w oczy.
-Jesteś wspaniała Emi. I jesteś moja.- zaznacza.- Musimy w końcu wyjść z tego łóżka, ale chyba jeszcze nie w tej chwili.- mówi po czym zachłannie ją całuje. Śniadanie jedzą godzinę później.
***
Spędzają cały dzień na zwiedzaniu. Emily nie miała wiele okazji do podróży szczególnie odkąd zachorowała. Dlatego, teraz chłonie każde miejsce, które odwiedzają. A wieczorem Mario zabiera ją do kina. Kiedy po skończonym seansie wychodzą, pyta ją co chce dalej robić. Proponuje wyjście do klubu więc Emily chętnie się zgadza. Jeszcze jakiś czas wcześniej mogła jedynie marzyć o tańcu. Ciągle przyzwyczaja się do tego, iż teraz zniknęły ograniczenia, może wychodzić, może się bawić, może tańczyć. Więc tańczą i bawią się. Z ich twarzy nie znikają uśmiechy, ich dłonie w wielu momentach są złączone, ramiona Mario oplatają Emily w wielu momentach nawet podczas tańca. Jego dłonie dotykają zaborczo jej bioder, kiedy przyciąga ją do siebie podczas tańca. A kiedy zjawiają się przy barze chcąc zamówić coś do picia, Mario dostrzega, iż wielu obecnych tam mężczyzn patrzy na jego drugą połowę. Jakby w odruchu obejmuje ją i przyciąga do siebie. Emily przylega do jego ciała chętnie. Nie zwraca uwagi na żadnego z mężczyzn. Nie musi. Ma wszakże swojego przy boku. Wychodzą z klubu po 3 nad ranem. Wzywają taksówkę, ale nie wracają do hotelu. Wysiadają wprawdzie niedaleko, ale Mario bierze ją za rękę i idą w stronę plaży. Blisko piasku Mario ściąga buty, Emily robi to samo. Idą po piasku trzymając się za ręce. Byli na plaży ostatnio niezliczoną ilość razy, ale nie mają dość. Potem Mario kładzie marynarkę na piasku i siadają na niej. Emily przytula się do niego ponieważ pragnie ciągle być z nim jak najbliżej.
-Mam coś dla ciebie kochanie.- Odzywa się piłkarz. Dziewczyna patrzy na niego, a on wyciąga z kieszeni małe pudełeczko. Podaje jej.-Nie wiem w jaki jeszcze sposób mam pokazać ci jak bardzo zależy mi na tobie i jak jestem twój.- mówi jej, a ona otwiera pudełeczko. Jest tam przepiękny łańcuszek z małym kluczem, na którego środku jest mały diament.
-Dziękuję, jest przepiękny, ale naprawdę nie musisz kupować mi drogich prezentów po to, aby udowodnić mi swoje uczucia.
-Wiem, ale chciałem coś ci dać. I kiedy zjawiłem się u jubilera od razu wpadł mi w oko.- Wyciągnął łańcuszek z pudełka i założył jej na szyję, a potem delikatnie poprawił jej włosy. Dotknęła małego kluczyka, ale zanim zdążyła zapytać dlaczego klucz on sam odpowiedział na jej niewypowiedziane pytanie.
-Masz klucz do mojego serca.- stwierdził patrząc jej w oczy.- Dlatego klucz.- wytłumaczył.
-Dziękuję. Jest piękny.- Pocałowała go. A kiedy oderwała usta od jego ust dodała.- Prezent jest przepiękny, ale najważniejszy prezent, który dostałam od życia siedzi obok mnie.- wyznaje mu, a on patrzy jej w oczy.- Nie mogłam wymarzyć sobie bardziej wyjątkowego partnera, nie mogłam wymarzyć sobie bardziej wspaniałego życia. I cieszę się, że mogę przeżyć je obok ciebie.- mówi mu.- I zawsze kiedy myślę o tym wiem, że miałam szczęście. Kiedyś bałam się, że nie zdążę się zakochać, nie zdążę nacieszyć się drugą osobą, bałam się, iż nie będzie mi dane z nikim dzielić życia. Nigdy tego nie mówiłam, ale nieraz obserwując moich znajomych, patrząc na ich szczęście, na to jak się kochają, wyobrażałam sobie jakby to było gdybym ja miała kogoś takiego przy sobie, kogoś kogo mogłabym kochać. Mogłam o tym wtedy tylko marzyć Mario. Mogłam bo wiedziałam, że nie będę mieć możliwości przekonać się o tym. Kończył mi się czas. Ja to czułam choć chciałam wierzyć w cud.- patrzy mu w oczy, a on widzi, że jej niebezpiecznie błyszczą. Dotyka jej policzka, a ona chwyta jego dłoń i całuje go w wewnętrzną część.- Wymarzyłam sobie ciebie wiesz? Wyśniłam. Nie mówię bajek w tym momencie. I choć wiem, już do mnie dotarło, że to nie jest sen,a  jawa, to jednak czasem myślę ciągle, że śnię i boję się obudzić. I czasem się budzę, ale kiedy otwieram oczy widzę cię śpiącego obok mnie i to wszystko to jawa. 
-To rzeczywistość kochanie.
-Ty też masz moje serce. Masz je mam wrażenie od pierwszej chwili w której cię spotkałam. Nie wiem jak mogłabym się nie zakochać w mężczyźnie takim jak ty. I cieszę się, że mam klucz do twojego serca. Obiecuję go nie zgubić.- mówi i nie myśli jedynie o symbolicznym kluczyku z jej łańcuszka.  Mario bierze jej dłoń i całuje wnętrze, a potem splata swoje palce  jej palcami, drugim ramieniem obejmuje ją i całuje. Jego usta delikatnie badają jej wargi. I być może dopiero koło 5 rano idą do hotelu i być może idą boso. Recepcjonistka jednak nie patrzy na nich dziwnie kiedy widzi ich bose stopy. Uśmiecha się jedynie do nich i mówi im dzień dobry,  a oni się uśmiechają i odpowiadają. 
***
Mario  zgadza się iść na galę, kiedy w przedostatni dzień przed powrotem do domu rano dzwoni prezes klubu i prosi o to by poszedł. Nie ma nic przeciwko temu, to dla niego zaszczyt, że może reprezentować klub. Okazuje się jedynie, że muszę iść z Emily na zakupy. Idą więc i najpierw wchodzą do sklepu z garniturami. Spacerują pomiędzy wieszakami szukając czegoś odpowiedniego. W końcu jedna z osób pracujących w tym miejscu chce im pomóc. Mario wybiera kilka modeli i idzie się przebrać. Kiedy pokazuje poszczególne nie tylko Emily go ogląda, ale dziewczyny z obsługi sklepu także. Dostrzega w jaki sposób niektóre z nich na niego patrzą. Ma wrażenie, że gdyby mogły chętnie pożarłyby go wzrokiem. Nie reaguje jednak ponieważ widzi, że wzrok jej mężczyzny spoczywa na niej.  Mario tez głównie sugeruje się jej zdaniem. Wybierają garnitur, który to im się podoba nie paniom pracującym w sklepie. Kiedy w końcu wychodzą Emily postanawia nawiązać do sytuacji w sklepie.
-Czujesz się dobrze?- pyta swojego mężczyznę.- Bo miałam wrażenie, że zaraz cię schrupią. 
-Kto?
-No panie ze sklepu. Mierzyły cię wzrokiem. Jestem pewna, że wymierzyły wzrokiem wszystkie twoje wymiary.- uśmiecha się.
-One mnie nie interesują. Patrzyłem na ciebie. I wybrałem garnitur w którym najbardziej się tobie podobałem. Chcę się tobie podobać. To na twoim spojrzeniu mi zależy, nie interesują mnie inne kobiety. - odpowiada po czym nachyla się i muska jej usta po czym przez chwilę patrzy jej w oczy i następnie całuje w czoło.- Teraz kupimy ci piękną sukienkę.
-Muszę jakoś wyglądać obok takiego przystojniaka. 
-Ładnemu we wszystkim ładnie kochanie.- uśmiecha się.- Ale zdecydowanie kupimy piękną sukienkę. Chwilę później Emily ma na sobie czerwoną sukienkę, którą Mario dostrzegł zaraz po wejściu do sklepu i od razu poprosił ją, aby ją ubrała. I okazuje się, że to był pierwszy i trafny wybór ponieważ Emily wygląda w niej przepięknie. Dobierają jeszcze szpilki i małą torebkę. Mario patrzy na nią i się uśmiecha. 
***
Wieczorem kiedy przybywają na galę paparazzi robią im mnóstwo zdjęć przed wejściem. Mario idzie trzymając dłoń Emily. Na jego twarzy gości uśmiech. W środku także robione są zdjęcia więc pozują razem. Nie puszcza jej, po prostu spędzają ten wieczór razem. Rozmawiają owszem z ludźmi, ale razem. Mario przedstawia ją jako swoją partnerkę. A kiedy wychodzą z hotelu, w którym odbywała się impreza czekają na taksówkę. Mario zakłada Emily na ramiona swoją marynarkę ponieważ jest jej chłodno i zamyka ją w swoich ramionach. Zanim przyjeżdża taksówka całuje ją także kilka razy. 
***
Dzieci bawią się, a oni siadają na kanapie. Marco podaje jej gazetę otwartą na jednej ze stron. Widnieją tam zdjęcia Emily i Mario. Artykuł mówi o gali na której byli, ale najciekawsze zdjęcia są zrobione po gali kiedy piłkarz i jego druga połowa czekają na przyjazd taksówki. Marco i Natalie uśmiechają się widząc ich przytulonych szczelnie do siebie. Emily ma na sobie marynarkę Mario. 
- Dobrze, że w ogóle zauważyli, że przyjechała taksówka bo mam wrażenie czasami, że żyją  w takiej jakby bańce i nie jestem czasem pewna czy dostrzegają coś poza sobą.- uśmiecha się Natalie.
-Też się tak zachowywaliśmy kochanie.
-Wiem, ale miło teraz popatrzeć na naszych przyjaciół. W końcu tak na to czekaliśmy i kibicowaliśmy. 
-Tak jak Mario nam kiedyś... Cieszę się, że znalazł kogoś z kim będzie mógł być szczęśliwy. Obydwoje z Emily zasłużyli na szansę. 
***
-Skradłaś mi serce Emily.- mówi patrząc na nią. Jej dłoń spoczywa na jego klatce piersiowej w miejscu gdzie bije jego serce.
-Uwielbiam czuć jak bije.- mówi mu całując jego pierś.
-Bije dla ciebie kochanie.- wyznaje.- Ono już zawsze będzie bić dla ciebie. Jest twoje. Skradłaś je zanim sam ci je oddałem...
 ***