czwartek, 30 lipca 2015

13. Linia życia...

Natalie spogląda na zegarek stojący na szafeczce po jej stronie łóżka. Niestety nie przespała się zbyt długo, jakieś pół godziny. Nie rozumie co się dzieje, przecież rzadko miewa problemy ze snem, tej nocy jednak budzi się co chwilę. Nie ma pojęcia czym jest to spowodowane. Nie chcąc budzić Marco, nie świeci lampki, kiedy wstaje, po prostu cicho wychodzi z sypialni, po czym idzie do kuchni, by zrobić sobie herbatę. Nad filiżanką herbaty, właśnie w kuchni zastaje ją jej mąż. Wchodzi do kuchni, ubrany jedynie w bieliznę, jak zwykle na bosaka. Na twarzy Natalie na jego widok pojawia się mały uśmiech, ponieważ uwielbia widok Marco zaraz po przebudzeniu. Chłopak podchodzi do niej, po czym staje za nią i obejmuje ją tak, że jej plecy przylegają do jego klatki piersiowej:
-Nie możesz spać?- pyta z twarzą wtuloną w jej włosy.
-Nie mogę.- przyznaje malarka.- Jak już zasnę, to za chwilę się budzę. - tłumaczy.- A ty dlaczego wstałeś?
- Chciałem się do ciebie przytulić, ale ciebie nie było w łóżku więc poszedłem sprawdzić co się dzieje.- stwierdza.
-Nic złego, po prostu nie mogę spać. Powinieneś iść się położyć, musisz być wypoczęty, masz trening rano.
-Wiem, ale nie lubię spać bez ciebie.- mówi piłkarz.
-Dopiję herbatę i przyjdę.
-Dotrzymam ci towarzystwa, ja napiję się wody.- mówi po czym podchodzi do lodówki, wyciąga wodę, wlewa go do wysokiej szklanki i zajmuje miejsce na krześle obok swojej żony. Natalie wyciąga dłoń, wplata palce w jego rozmierzwione włosy, po czym delikatnie je przeczesuje. Marco na ten gest zamyka oczy ponieważ jej dotyk jest przyjemny.- Twój dotyk jest taki przyjemny.- mruczy, a kiedy malarka ma zamiar zabrać dłoń, on bierze ją w swoją, po czym nachyla się i muska ustami wnętrze jej dłoni.- Kocham cię.- wyznaje.
-Ja ciebie też, kochanie.- odpowiada Nat. Spędzają w kuchni jeszcze około 10 minut. Gdy kubek Nat i szklanka Marco są puste, piłkarz znów łączy ich dłonie.
-Chodź do łóżka.- prosi Marco.- Poprzytulamy się i może uda nam się zasnąć.
-Tak, chodźmy.- zgadza się malarka. Chwilę później leżą w swoim łóżku, w swojej sypialni, w swoich ramionach. Nie rozmawiają, po prostu się tulą.
***
Po raz kolejny spogląda na zegarek. Okazuje się, że od ostatniego razu, kiedy na niego patrzył minęło całe dwie minuty. Jest potwornie zmęczony, ale jakoś tej nocy śpi z przerwami. Niby zasypia, jednak po jakimś czasie się budzi, znów stara się zasnąć, a kiedy udaje się znów budzi się kilkanaście minut później. W końcu postanawia zejść na dół po butelkę wody. Kiedy wraca na górę zagląda jeszcze do swojej córeczki, a kiedy upewnia się, iż mała śpi spokojnie, on również kładzie się ponownie z nadzieją, że znów uda mu się zasnąć, tylko tym razem prześpi do rana.
***
Wpatruje się w szybę, oraz zamieszanie jakie za nią panuje. Lekarz wydaje polecenia, pielęgniarka wstrzykuje coś do wenflonu, potem kontynuują reanimację jego ojca. Nie wie ile to trwa, może sekundy, może minuty... Nie wie. Wie natomiast, iż jego tata w tej chwili stoi na krawędzi. Wie, że nie jest w stanie nic zrobić, by został, choć pragnie z całych sił. Chce krzyczeć, by nie odchodził, ale z drugiej strony nie może, bo ma tak ściśnięte gardło, iż żaden dźwięk nie jest się w stanie przez nie wydostać. Jest odrętwiały, wydaje mu się, że drży. Jego mama głośno szlocha na jednym z foteli. Najpierw tuliła się do niego, ale potem nie miała sił stać więc wycofała się i zajęła jeden z foteli. On nie wykonał żadnego ruchu oprócz złapania Agnes za dłoń. Nadal trzymają się za dłonie, choć teraz Agnes jest trochę wtulona w jego bok, jej głowa oparta jest o jego ramię. Czuje, że jest przy nim, jest jej wdzięczny. Tylko nie potrafi podziękować, nie jest w stanie ruszyć ręką. Stoją tam i czekają właściwie na cud...
***
- Mamy go.- mówi mężczyzna w białym fartuchu.- Rytm wrócił do normy.
-Udało się.- mówi drugi.
***
-Ricky.- głos Agnes wyrywa go z otępienia.- Kochanie, wrócił.- patrzy na niego, a on zerka na nią, zdezorientowany.- Spójrz na monitor, jego serce znów bije.- mówi agentka uśmiechając się do niego. Spogląda na monitor i faktycznie widzi, iż linia już nie jest prosta, aparat przestał przeraźliwie piszczeć. Powoli dociera do niego, że nie stracił taty, że on nadal żyje, że walczy. Wtedy skumulowane emocje dają znać o sobie, pojawiając się na jego policzkach w postaci słonych łez. Powoli, jedna po drugiej spływają mocząc twarz chłopaka. Mężczyzna nie wyciera ich, nie chce tracić na to czasu. W tym momencie ma jedno pragnienie- chce znaleźć się jak najszybciej w ramionach ukochanej kobiety. To w jej ramionach chce płakać, wyrzucić z siebie strach, który jeszcze kilka chwil temu czuł, a który był tak wielki, że praktycznie go obezwładnił, odebrał resztkę nadziei na to, iż jego tata przetrwa ten kryzys. Więc kiedy Agnes jakby czytając mu w myślach przytula go po prostu, z ust chłopaka wydostaje się cichy szloch, a jego ciało drży. Nie słyszy co mówi lekarz, który wychodzi z pokoju, nie wie nawet, że wyszedł, nie jest w stanie usłyszeć w tym momencie. Choć nie należy do mężczyzn, którzy łatwo się załamują, ta sytuacja sprawiła to, że przez chwilę zapomniał, iż trzeba mieć wiarę. Ta sytuacja sprawiła, że poczuł się naprawdę bezsilny. I tę bezsilność właśnie wylewa z siebie razem ze łzami.
***
"Mieliśmy ciężką noc, przepełnioną strachem. W nocy serce taty Ricky'ego się zatrzymało. Lekarze długo go reanimowali, ale w końcu udało się. Wrócił, ale te minuty, kiedy nie było wiadomo czy przeżyje były czymś naprawdę strasznym. Jednak jest już lepiej, tata Ricka nadal śpi, ale jest stabilny. "- Natalie zamiera gdy czyta treść sms-a. Marco własnie wchodzi do kuchni z ich córeczką na rękach, a obok niego kroczy dumnie ich syn. Piłkarz od razu zauważa, że coś jest nie tak. 
-Co się stało skarbie?- pyta.
Natalie nie odpowiada, po prostu kładzie przed nim telefon, po czym zabiera mu z ramion Cassie.
-Przeczytaj sms-a.- mówi tylko. Chłopak robi to, po czym praktycznie natychmiast wybiera numer do Agnes. Czeka aż dziewczyna odbierze, jednak nie odbiera. Już ma się rozłączyć, kiedy w końcu słyszy głos Agnes.
-Słucham.
-Cześć Agnes.- wita się z nią piłkarz.
-Cześć, Marco.
-Trzymacie się?- pada pytanie.
-Staramy się z całych sił.- pada odpowiedź.- Nie jest dobrze, mama Ricky'ego jest załamana, w nocy tak się zdenerwowała, że lekarze, już po tym jak sytuacja się ustabilizowała, to dali jej środek na uspokojenie, potem zaprowadziłam ją do hotelu, bo była strasznie śpiąca po tym, ale uprzedzono nas, że tak może być i że musi odpocząć. Śpi jeszcze.
-A Ricky?-pyta blondyn.
-No właśnie... Namawiali go, by się położył, bo widzą co się z nim dzieje, ledwie kontaktuje, ale nie dał się przekonać. Z jednej strony to nie dziwne, ale z drugiej boję się o niego, naprawdę się boję.
-Może porozmawiam z nim, może mnie posłucha.- proponuje przyjaciel.
-Jest teraz u taty.- mówi blondynka.- W nocy nie pozwolono mu dłużej siedzieć, spędziliśmy noc na korytarzu głównie, ale teraz lekarz się zgodził więc ja jestem na korytarzu, a on przy łóżku ojca.
-Rozumiem. Myślę, że wieczorem uda nam się przyjechać.- pada deklaracja ze strony Marco.- Pójdę na trening, a potem wrócę, zostawimy dzieci u moich rodziców i...- Agnes nie pozwala mu dokończyć, ponieważ przerywają mu jej słowa.
-Wiem, że chcecie być z nami, ale dziś naprawdę nie ma sensu. Myślę, że Ricky dłużej bez snu nie wytrzyma więc mam nadzieję, że dziś uda mi się go namówić na chwilkę odpoczynku, może mama na niego wpłynie. Lekarz mówił, że z tatą Ricky'ego jest w porządku, nic złego się nie dzieje, uspakajał nas, więc spróbuję namówić go na odpoczynek. 
-My naprawdę możemy przyjechać.- stwierdza skrzydłowy dortmundzkiej drużyny.
-Dobrze, jak chcecie. To nie tak, że nie chcemy tu was, bo to nieprawda, ale wiem dobrze, że nie możesz wyjeżdżać sobie kiedy chcesz, bo masz zobowiązania klubowe, a tata przyjaciela to nikt bliski na tyle, by dali ci urlop.- mówi Agnes.
-Zadzwonię po treningu, dobrze? 
-Dobrze. Ucałuj Nat i dzieci.
-Dzięki. Trzymajcie się. 
Połączenie zostaje zakończone, a Marco odkłada telefon. I kiedy podchodzi do swojej żony, która stoi przy krzesełkach, w których siedzą ich dzieci, spogląda na nią i zauważa, że ona ma w oczach łzy. Nie mówi nic, bo rozumie dlaczego tak jest. 
 Natalie przeżywa to wszystko. Natalie martwi się o Ricky'ego, Natalie współczuje jego mamie i pragnie, by ojciec chłopaka żył. On również czuje tak samo.
Przytula swoją żonę. 
***
Wpatruje się w opuchniętą i poranioną twarz swojego ojca i choć przez wiele lat czuł do niego ogromny żal, teraz nic takiego nie czuje. Pamięta krzywdę jaką mu wyrządził, ale nie czuje tego co zawsze. To uczucie zastąpiło inne- pragnienie, by żył, pragnienie, by się obudził, aby był zdrowy. Być może ich relacje nadal będą trudne, w końcu niełatwo odbudować to, co straciło się lata temu, ale uświadamia sobie, iż jest gotów spróbować. Nie chce zrozumieć motywów postępowania jego taty wtedy, tego nigdy nie pojmie. Nie odrzuca się własnego dziecka z takiego powodu, z powodu orientacji, 
ale jest już chyba w stanie spróbować mu wybaczyć, naprawdę wybaczyć. Chce spróbować i chce mu o tym powiedzieć, więc korzysta z chwili, kiedy pielęgniarka wychodzi na chwilę:
-Tato...- odzywa się cicho.- Jestem tutaj. Nie wiem czy słyszysz, ale mam nadzieję, że wiesz, czujesz, iż jestem. 
Wiesz... w nocy, strasznie mnie wystraszyłeś.- wyznaje, po czym bierze głęboki oddech, ponieważ drży mu głos, chce mu się płakać, ale nie chce płakać, nie w tym momencie. Teraz chce mówić.- Myślałem, że odejdziesz, naprawdę tak myślałem.- Chłopak dotyka niepewnie dłoni ojca i już jej nie zabiera.- Bałem się, bardzo się bałem. - Czuje, że oczy zaczynają go piec więc mruga kilkakrotnie.- Musisz z tego wyjść, wiem, że możesz. Zawsze byłeś silny, nadal jesteś, więc proszę cię, jeśli słyszysz, to walcz... Słyszysz? Walcz! - Choć walczy ze łzami, to jedna samotna wypływa, a on szybko ją ściera.- Nie mogę cię stracić, jesteś moim ojcem, potrzebuję cię. - przerywa ponieważ ma ściśnięte gardło. Milczy przez chwilę, jednak nadal trzyma dłoń taty. Odzywa się dopiero jakimś czasie.- To co się stało...- zaczyna.- To jest przeszłość i ja naprawdę jestem w stanie zostawić to za sobą... Jeśli zechcesz, jeśli nadal mnie kochasz, to ja chciałbym znów mieć ojca, tak naprawdę. - wyznaje z trudem, ponieważ te słowa nie przychodzą mu łatwo.- Tylko musisz walczyć, byśmy mogli porozmawiać, wyjaśnić sobie wszystko. Kocham cię, tato niezależnie od tego,co złego się stało. I mam nadzieję, ze mnie słyszysz i chciałbyś powiedzieć mi to samo. - milknie, ponieważ nie jest już w stanie nic więcej dodać. Do pokoju wchodzi pielęgniarka i choć łzy próbują wydostać się z oczu mężczyzny, on nie pozwala im na to. Zostaje w pokoju do momentu, w którym lekarz zajmujący się jego tatą nie prosi go na rozmowę. Zgadza się więc obydwaj wychodzą na korytarz. 
-Proszę pana, by pan poszedł odpocząć.- mówi mężczyzna w białym fartuchu, a kiedy dziennikarz chce zaprotestować, on nie daje mu dojść do słowa dodając.- Nie mówię tego, by pana zdenerwować, po prostu wiem od jakiego czasu pan nie spał.- patrzy na niego.- Pana organizm potrzebuje odpoczynku, wie to pana dziewczyna, pana mama, ja to wiem i pan również. Musi pan odpocząć, albo nie pozwolę panu przebywać w pokoju z ojcem, ponieważ mogę to zrobić. 
-Nie może pan, przecież...
-Mogę i to zrobię jeśli nie pójdzie pan odpocząć. Proszę potraktować moje słowa poważnie.- mówi po czym przeprasza ich i znów wchodzi do pokoju, gdzie leży tata dziennikarza. Chwilę później zjawia się mama Ricky'ego, która wygląda zdecydowanie lepiej niż poprzedniej nocy. I kiedy Agnes mówi jej, że Ricky idzie odpocząć, a on chce zaprotestować kobieta nie daje mu tego zrobić.
- Zostanę z twoim ojcem, będę tu cały czas więc wy spokojnie możecie iść do hotelu. - oznajmia.- Będę dzwonić gdyby coś się działo.- zapewnia. Widzi jak zmęczony jest jej syn, dlatego kładzie dłoń na jego policzku.- Musisz odpocząć,  kochanie. Potrzebujesz odpocząć.- mówi, a on jedynie przytakuje kiwnięciem głową, po czym przytula ją, a potem razem z Agnes wychodzą z kliniki.
 I kiedy leżą w hotelowym łóżku, tuląc się do siebie, próbując zasnąć, Agnes słyszy:
-Chcę naprawić moje relacje z ojcem.-mówi Ricky, a na twarzy dziewczyny pojawia się mały uśmiech.- Nie wiem czy słyszał, ale jak byłem u niego to mu to powiedziałem.- wyznaje.- Nie chcę pochylać się nad tym co się stało. To nie tak, że nadal mnie to nie boli, bo boli, jednak chcę... jestem chyba gotowy wybaczyć, Agnes. Jest moim ojcem i kocham go. I mam nadzieję, że również ciągle mnie kocha.- mówi.
Agentka podnosi wzrok i wpatruje się w oczy swojego mężczyzny. Wie, że to nie jest łatwe, ta sytuacja nigdy nie była i nie będzie prosta, ale jest dumna z niego. Była pewna, że ten moment nadejdzie, nie wiedziała, iż stanie się to w takich okolicznościach, jednak wierzy głęboko, iż relacje ojca i syna jeszcze będą ciepłe, że wszystko, co złe zostawią za sobą. 
-Twój ojciec cię kocha, jestem tego pewna.- mówi.- I myślę, że jeszcze nie raz się o tym przekonasz.- dodaje.- Kocham cię, Ricky.- wyznaje.
-Kocham Cię Agnes. I dziękuję, że jesteś.- mówi chłopak, po czym łączy ich usta w pocałunku. 
***
&&&            NIESPODZIANKA            &&&
Nie spodziewaliście się nowego rozdziału, ale w ramach przeprosin za moje, nazwijmy to" chorobowe", wrzucam dziś nowy post.
Szaleję!!! 
Napisałam go przed momentem, spontanicznie zupełnie :)
Podoba się???
Komentujcie!!!
***
Wracamy do starej zasady, której zamierzam się trzymać.


10 komentarzy- następny post.


8 komentarzy:

  1. Rozdział jak zawsze super, czekam z wielką niecierpliwością na dalszy rozwój wypadków

    OdpowiedzUsuń
  2. TO napisałaś spontanicznie?! Ja w życiu nie stworzyłabym czegoś tak dobrego :o niespodzianka bardzo udana :D cieszę się, że nastąpił cud, oby tata Rickyiego walczył do końca :* pozdrawiam, zdrowia życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to był czysty spontan :)
      Cieszę się, że niespodzianka udana.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. O matulu... Nadrobiłam wszyściutko i ja chcę więcej. Koniecznie musisz pisać dla mnie (nas) kolejną część taj historii. Tak się w to wkręciłam, że wczoraj przeczytałam wszystkie 12 rozdziałów + prolog i tak się tym przejęłam, że nie potrafiłam zasnąć tej nocy. Także wyobraź sobie, że JA wstaje o ósmej rano W WAKACJE tylko po go, aby dokończyć tego cudownego bloga. No zobacz, co ze mną robisz.
    Trafiłam tutaj zupełnie przypadkiem, ale tego nie żałuję. Tutaj wszystko jest tak fantanstyczne. Teraz ten nagły wypadek ojca Ricky'iego i yo jak wspiera go jego dziewczyna... Nathalie i Reus tworzą wspaniałą rodzinę. A Mario? A Mario, czyli tak jak napisałaś główny bohater tego bloga będzie cudownym ojcem. Naprawdę po tym co przeszedł w pełni go rozumiem i jestem z niego dumna, że postanowił spełnić marzenie Ann i założyć tą fundację, dzięki której później poznał Emily. I chyba ten wątek najbardziej mnie interesuje. Zastanawia mnie jeszcze czy Emily wie, że ma serce Ann... Bo jeżeli Götze się o tym dowie to nie wiem co będzie. Ale liczę, że z tej znajomości coś większego się wykluje XD
    Śmiało teraz mogę powiedzieć, że KOCHAM TEGO BLOGA!!!
    Pozdrawiam i z ogromną niecierpliwością czekam na nexta;***
    Weny, kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Jest mi bardzo, bardzo miło, że tu trafiłaś i zostajesz :)
      Czytałaś bloga " Przyszłość jest prezentem jaki robi nam przeszłość? " - tamten blog jest o Marco i Natalie, ale to własnie tam są początki miłości Ann i Mario- ten jest niejako kontynuacją tamtego, z tym, że tutaj głównymi bohaterem nie jest już Marco, który stał się bohaterem pobocznym, a to historia Mario stała się wiodącym wątkiem. Jeśli nie czytałaś tamtego, to zachęcam, bo myślę, że będziesz zainteresowana. Tam zrodził się związek Marco i Natalie, tam poznasz historię miłości Ann i Mario, tam również dowiesz się jak poznali się i zakochali w sobie Agnes i Ricky :) Zapraszam serdecznie.
      Obiecuję, że będę pisać dalej, choć komentarzy mało, co jest smutne.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Nastraszyłaś mnie nieźle, ale cieszę się, że już jest dobrze z tatą Ricky'go. Tyle nieszczęść ostatnio spotkało bohaterów, że nie wiem, czy przeżyliby kolejną stratę.
    Podobała mi się rozmowa Marco i Natalie. Mimo już jakiegoś tam stażu w związku ich miłość nie mija i są dalej, kochają się, a to w żadnym stopniu nie maleje. Naprawdę takiej miłości jaką ty tu ukazujesz powinno się życzyć każdemu.
    Mam nadzieję, że nie jesteś zła, że jestem trochę spóźniona, ale dopiero teraz trochę nadrabiam rozdziały i jednocześnie piszę u siebie. Cieżko, ale staram się nadrabiać : )
    Życzę weny i jeszcze raz zdrowia, które na pewno jest potrzebne :)
    Pozdrawiam gooorąco ::))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam za brak komentarzy w ostatnim czasie ale.. wakacje :P
    Nadrobiłam wszystko i naprawdę nie mogę się doczekać następnego rozdziału :) Czekam na nowy! ;)

    OdpowiedzUsuń