piątek, 11 marca 2016

30. Nowina...

Jest zła, ale nic nie mówi. Po prostu siedzi na jednym z krzesełek pod gabinetem lekarskim, milcząco czekając, aż pielęgniarka ją zawoła. Marco zajmuje miejsce obok, również nic nie mówi. Próbował z nią rozmawiać, ale bezskutecznie. W domu, przed wyjściem w końcu doszło do kłótni, co naprawdę jest w ich przypadku rzadkością i teraz piłkarz widząc, że każde jego słowo jeszcze bardziej drażni Natalie woli się nie odzywać. 
***
Milcząco pomaga Sebie założyć opatrunek, a właściwie owija mu zranioną dłoń bandażem. Chłopak nie pozwolił mu się dotknąć, sam oczyścił ranę, a jemu pozwolił jedynie owinąć dłoń. Czuje ulgę, choć jeszcze przed chwilą czuł niepokój i strach przed tym co usłyszy. Bał się po prostu. Bał się. Już wie jak musiał czuć się Ricky... Teraz już rozumie, choć jego obawy nie potwierdziły się, niestety Ricky znalazł się lata temu w tej gorszej sytuacji. Bo on wtedy zdradził...
***
-Zapraszam do gabinetu.- mówi do niej pielęgniarka, więc chwyta za ucho od torebki i wstaje z krzesełka. Marco robi to samo, ale w momencie, gdy zauważa, jak jego żona mierzy go wzrokiem już wie, że Natalie nie chce, by jej towarzyszył.
-Nat...- próbuje, ale ona nie pozwala mu dokończyć ponieważ po prostu wchodzi do gabinetu zamykając za sobą drzwi. Marco nie siada ponownie na krzesełku, podchodzi do okna po czym kładzie obie dłonie na parapet opierając się na nim. Obserwuje ludzi na zewnątrz i zastanawia się co dzieje się z jego żoną. Dlaczego jest tak bardzo na niego zła? Czym aż tak mocno ją zdenerwował? Troską? Przecież on zawsze się o nią troszczy... Nie rozumie...
***
Kiedy zabezpiecza końcówkę bandaża, by się nie rozwiązała dłonie Sebastiana nadal drżą. Już mniej co prawda, ale nadal się trzęsą obydwie. Rozumie. Nie tylko on się bał i boi. Seba musi bać się bardziej... Przecież to on oczekuje na wynik badania krwi. Nie pozwala mu zabrać dłoni kiedy opatrunek jest gotowy, trzyma go za obydwie.
-Hej...- mówi starając się spojrzeć w oczy chłopakowi, ale ten na niego nie patrzy więc dotyka jego twarzy i ten w końcu kieruje wzrok na niego.- Sebastian jestem tutaj i nigdzie się nie wybieram.- zapewnia go, ale wie, że będzie musiał powtórzyć to jeszcze wiele razy, rozumie jak trudno w takiej sytuacji uwierzyć w takie zapewnienia.-Jestem i będę, Seba.- powtarza.
-Ja...- mówi chłopak, ale przerywa. Milczy przez moment, a potem znów się odzywa.- Pójdę posprzątać bałagan, który narobiłem.- mówi w końcu, ale Mark jest pewien, że to nie to chciał na początku powiedzieć. Nie pozwala mu odejść, nadal nie puszcza jego dłoni, więc chłopak nie może wyjść. Stoi, nie wyrywa dłoni, ale nie patrzy na Marka. Dlatego ten staje obok po czym dotyka ramienia chłopaka.
-Spójrz na mnie, proszę.- prosi go, więc Seba to robi. Jego oczy niebezpiecznie błyszczą, szklą się, ale to zrozumiałe w sytuacji, w której się znalazł.- Chcę, abyś był zdrowy, słyszysz?- mówi mu starszy.- Chcę tego najbardziej na świecie. I jestem pewien, że jesteś. Wierzę w to bardzo mocno, nawet jeśli ty nie wierzysz, ja wierzę za nas dwóch...
-A co jeśli nie jestem?- odzywa się drżącym głosem młodszy.
-Ja nadal tu będę.- pada zapewnienie.- Z tobą.- patrzy mu w oczy. - Będę Sebastian.
-Teraz tak mówisz, ale potem...
-Jestem i będę. Nie odejdę, zostanę z tobą. 
-Ja...
-Nie zostawia się osób, które się kocha...
***
Czeka już kilkanaście minut, ale to nie jest dla niego zaskakujące ponieważ wie, że robią jego zonie badania. Denerwuje się natomiast tym, czy organizm Natalie znowu nie jest osłabiony, czy ona znów nie ma anemii, choć prawdą jest, że nie powinna raczej jej mieć, bo bardzo dbali o to, by zdrowo i regularnie jadła, by odpoczywała, więc teoretycznie brunetka powinna być zdrowa. Nie ma pojęcia tylko skąd te zawroty głowy. U Nat to prawie zawsze jest objaw, że coś dzieje się z jej organizmem, że jest osłabiona. Im dłużej o tym myśli, tym bardziej niespokojny jest. Stara się być opanowany, ale w środku drży o to, co powie lekarz. Tym bardziej, ze nie może słyszeć co mówi w trakcie wizyty, o co pyta. Nie ma pojęcia co odpowiada jego żona, być może on nie wie o wszystkich momentach w których Natalie zrobiło się słabo... Może nie wiedzieć, bo choć Nat zawsze jest z nim szczera, to bywały momenty, kiedy nie powiedziała mu o tym, że źle się poczuła, by go nie martwić. Raz to nie skończyło się dobrze. Jego rozmyślania przerywa odgłos otwieranych drzwi. Odwraca się i widzi swoją żonę zajmującą ponownie krzesełko na którym wcześniej siedziała. Pokonuje dzielącą ich odległość, po czym zajmuje miejsce obok.
-Wszystko w porządku?- pyta cicho.
-Tak, czuję się świetnie, ale niestety muszę tu tkwić, bo wyniki będą za 15 minut.- odpowiada dziewczyna.- Miałam być w galerii za 10 minut.- mówi nie patrząc na niego.
-Nie powiedziałaś mi, poszlibyśmy na późniejszą godzinę.
-Później to muszę skończyć obraz Marco.- w końcu na niego patrzy.- Muszę to zrobić, bo nie zdążę na czas. 
-Więc o to chodzi tak? To dlatego mi się tak oberwało?- pyta.
-Nie rozmawiajmy.- Natalie wstaje.- Nie chcę byśmy powiedzieli za dużo... 
-Myślę, że już i tak padło dużo przykrych słów więc jak powiesz jeszcze kilka to to udźwignę...- odpowiada blondyn. 
Natalie spogląda na niego. 
-To ja powiedziałam te słowa? To tylko moja wina, że one padły.- Mówi półszeptem zdenerwowana dziewczyna.- Mówiłam tysiąc razy, że jest ze mną ok., ale ty oczywiście jak zwykle wyolbrzymiasz.
-Troszczę się o ciebie, tak jak ty o mnie. Chuchasz na mnie i dmuchasz jak coś mi jest...
-Wtedy gdy coś faktycznie się dzieje, ale nie prowadzę cię do lekarza za każdym razem jak zakręci ci się w głowie...
-Nie kręci mi się w głowie, tobie też nie, chyba, że coś jest nie tak. A teraz jesteś na mnie zła, bo cię tu przywiozłem, bo nie odpuściłem, a ty miałaś być w galerii. To jest dla ciebie ważniejsze niż własne zdrowie, własne bezpieczeństwo...
-Bo to moja pasja, mówiłam to sto razy. Poza tym nic mi nie jest więc skończmy tą naszą bezsensowną wymianę zdań, bo niepotrzebnie się obydwoje denerwujemy. Jestem tu, byłam u lekarza, poczekamy na te wyniki, przekonasz się, że jestem zdrowa, a potem pojadę do galerii.- mówi malarka, po czym staje przy tym samym oknie, przy którym on stał chwilę wcześniej. Kolejne minuty oczekiwania na wyniki badań spędzają milcząc. 
***
Spotykają się przypadkiem na korytarzu w klinice. Mark wraca z rehabilitacji, a Agnes z Rickym właśnie wychodzą z gabinetu zabiegowego. To Mark pierwszy ich zauważa.
-Cześć.- mówi podchodząc. Od razu spogląda na opatrunek na dłoni Ricky'ego.- Co się stało?- pyta wskazując na białe bandaże.
-Cześć.- odpowiadają równocześnie z Agnes.- Cóż... mały wypadek.- odpowiada dziennikarz.
-Oparzył sobie dłoń.- precyzuje agentka.- Na szczęście oparzenia nie są głębokie.
-Ale pomimo to bardzo boli.- mówi jej partner.
-Coś ci jednak przypisali prawda? 
-Coś tam mam na recepcie, ale nie wiem sam co to jest. Pójdziemy do apteki to się dowiemy. A ty co tu robisz?
-Byłem na górze na rehabilitacji. Wracam zaraz do domu.- odpowiada.- Martin poprawił mi humor, bo mówi, że jest dobrze, zresztą sam to czuję. Jednak trochę czasu wyleżałem się w szpitalu, mięśnie to odczuły. Ale wracają do siebie, na szczęście...
-To świetna wiadomość.- mówi Agnes.
-Tak, to prawda.- uśmiecha się do niej Mark.- Idziecie na parking czy do apteki?
-Najpierw do apteki.
-Ja też idę, muszę wykupić receptę Sebastianowi.- mówi po czym powoli idą w stronę kolejnego korytarza.
- Wszystko z nim w porządku? - pyta Ricky.
-Tak, to jakieś tam słabe proszki na bazie ziół, bo po tym co się wydarzyło, nie mógł spać. Jest lepiej, ale od czasu do czasu je bierze... 
-Nie pytam tylko o receptę...- zaznacza dziennikarz.- Sorry, to pewnie nie moja sprawa, niepotrzebnie się mieszam... Sorry.
-Nie rozumiem? O co pytasz?
- Wpadłem na niego po prostu, nie dzisiaj, ale był dziwny... Rozkojarzony i taki jakiś smutny... Nie przypominał siebie. Nawet mówiłem o tym Agnes... Mam nadzieję, że nic złego znów się nie wydarzyło.- spogląda na Marka, a kiedy ten nie odpowiada od razu, poza tym jego mina się zmienia na bardziej skupioną, już wie, że coś się wydarzyło. Mark przed drzwiami apteki dopiero się odzywa.
-Pójdziemy na kawę?- pyta ich.- To nie jest dobre miejsce na to, by o tym mówić. A ja, choć starałem mu się wmówić, że jest dobrze i będzie to jednak... cóż... może nie być tak? - spogląda na obydwoje.- Sorry, nie chcę zabierać wam czasu, a ciebie pewnie boli...
-Daj spokój... Dostałem przeciwbólowe...- mówi Ricky.
-A tu niedaleko jest przytulna kawiarnia...- dodaje Agnes.
***
Nie może uwierzyć w to co przed momentem usłyszała więc wpatruje się w twarz lekarza  z niedowierzaniem. On coś mówi, ale ona nie do końca słucha, po prostu siedzi... Zaraz potem to do niej dociera i łzy jedna po drugiej zaczynają spływać po jej policzkach. Lekarz zauważa to więc przestaje mówić. Natalie po prostu płacze...
***
Zaskakuje go pielęgniarka, która prosi go, by wszedł do gabinetu, do żony. Po prostu idzie. I jest zaskoczony widokiem płaczącej Natalie. Od razu czuje jeszcze większy niepokój, ponieważ nie ma pojęcia, co takiego powiedział lekarz, że ta informacja wywołała łzy u jego żony. W kilku krokach pokonuje dzielącą ich odległość, po czym przykuca przed kobietą, którą kocha najmocniej na świecie.
-Natalie...- odzywa się, a ona po prostu przytula się do niego i płacze. Marco spogląda na lekarza nic nie rozumiejąc.
***
-Pomógł mu, a teraz... Skąd mógł wiedzieć, że on jest chory...- mówi Mark nie patrząc na nich, wpatrując się w swoją filiżankę z kawą.- Mógł się zarazić, ale nie musiał, nie pamięta jak to było dokładnie, tamten krwawił... On też miał skaleczoną dłoń, ale nie wie, w którym momencie się skaleczył. To nie musiało być jak mu pomagał... Jest dużo niewiadomych... Minęło trochę czasu...
-Ale dzięki temu jest również nadzieja, Mark...- mówi mu Agnes.- I tej nadziei trzeba się mocno chwycić.- podpowiada mu.
-Próbuję, ale się również boję.- patrzy na nią.
-To normalne i naturalne. Dziwiłabym się gdybyś się nie bał. - odpowiada blondynka.- On jednak boi się bardziej.
-Nie wiem ile razy powiedziałem mu, że jestem i będę. Nie wiem ile razy będę musiał powtórzyć to, aby w końcu uwierzył...- wzdycha.
-Być może więcej razy niż on musiał tobie mówić to samo po wypadku...- mówi mu Ricky.- W końcu to do ciebie dotarło... On również zrozumie...
-Nie zostawię go.- mówi Mark.- Boi się, ale ja tego nie zrobię. I przetrwamy to.- dodaje z determinacją.
***
Spodziewa się naprawdę wielu rzeczy, nie ma pojecia co  ma myśleć. Jego żona po prostu płacze w jego ramionach i jest pewien, że nie jest w stanie nic powiedzieć. Dlatego nie czekając, aż Natalie się uspokoi patrzy wyczekująco na lekarza.
-Co się stało?- pyta w końcu.- Czy coś jest nie tak z wynikami badań?- dopytuje.
-Wszystko jest w porządku.- zapewnia go lekarz.
-Więc skąd u Natalie zawroty głowy?- zadaje kolejne pytanie.- Ostatnim razem kiedy miała podobne objawy, potem okazało się, że to anemia...
-Proszę się nie denerwować, teraz z wynikami wszystko jest w porządku. Co do zawrotów głowy... Cóż... mogło się tak zdarzyć. W każdym razie pana żona jest zdrowa. 
Ja jednak muszę panu pogratulować.- uśmiecha się lekarz.- Zrobiłem dodatkowe badanie krwi z którego wynika, że zostaniecie państwo rodzicami.- mówi mężczyzna w białym fartuchu.- Z wywiadu wynika, że to na pewno dopiero początki ciąży, więc USG można wykonać nieco później. Najlepiej skontaktujcie się państwo z lekarzem który prowadził poprzednie ciąże. Gratuluję.- powtarza jeszcze raz. 
-Dziękuję.- uśmiecha się Marco, a Natalie nadal płacze w jego ramionach.
***
Niespodzianka :)
Postanowiłam póki mam czas wrzucić kolejny rozdział. Nie spodziewaliście się prawda???
 

 
 

4 komentarze:

  1. Nie, nie spodziewałam się :) miła niespodzianka! Jejku ale Nat mnie przestraszyła... Na początku pomyślałam, że może to ciąża, ale te łzy mnie zmyliły ;D to już będzie mała gromadka Reusów :D Nat pewnie boi się, że sobie nie poradzi, oby wyniki Sebastiana były dobre, z tym wirusem nie ma żartów, ale najważniejsze, że ma przy sobie Marka pozdrawiam Pszczółka Emma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to udało mi się Was zaskoczyć ☺ Nowy rozdział juz się pisze wiec być może niebawem wrzucę kolejny. Nie obiecuje, ale może mi się uda ☺ Pozdrawiam

      Usuń
  2. Za żadne skarby się tego nie spodziewałam. Wspaniały rozdział. Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow... to chyba naprawdę potrafię Was jeszcze zaskoczyć ☺ Kolejny już niebawem ☺ Mam nadzieje, ze 29 również czytałam, bo wrzuciłam dwa ☺

      Usuń