Spotykają go przypadkiem w jednym z klubów. Przyszli trochę potańczyć, rozerwać się ze znajomymi. Właściwie to Agnes zauważa go pierwsza, kiedy obydwoje z Ricky'm idą podchodzą do baru, by zamówić drinki. Chłopak siedzący w rogu, przy barze, znajoma twarz, od razu rzuca jej się w oczy. Chwyta swojego partnera za ramię, więc ten spogląda na nią:
-Słucham.- mówi Ricky.
-To Sebastian prawda?- wskazuje miejsce, gdzie jest chłopak. Dziennikarz spogląda w tamtą stronę i faktycznie okazuje się, iż blondynka ma rację.
-Tak, to on.- potwierdza.
-I wygląda na mocno wstawionego.- dodaje agentka. W tym momencie Seba pokazuje barmanowi pusty kieliszek, po czym zapewne prosi go o ponowne napełnienie. Obydwoje widzą, jak barman najpierw odmawia, ale w końcu ulega i nalewa shota. Alkohol znika z kieliszka w mgnieniu oka i już kilka sekund później Sebastian znów wskazuje na kieliszek, chcąc, aby znów był pełen.
-On nie jest wstawiony, on jest pijany kochanie.- odzywa się Ricky.
-Ciekawe gdzie jest Mark?- zastanawia się blondynka.
-Jestem pewien, że nie tutaj. On nie pozwoliłby Sebie upijać się w takim tempie. Albo coś się między nimi wydarzyło i Sebastian właśnie się przez to znieczula, albo chodzi o coś innego, ale nieważne co to jest, on to właśnie zapija... I z tego, co widać zamierza wlać w siebie jeszcze więcej...
-Może zamiast się domyślać to z nim pogadamy?- proponuje blondynka. Spogląda na nią, ponieważ ona ciągle go zadziwia. Właściwie to gdyby był z kimś innym, to zapewne jego dziewczyna nie proponowałaby tego, a raczej zaproponowałaby opuszczenie lokalu, lub po prostu trzymanie się z daleka od Sebastiana. Bo przecież kontakt z chłopakiem zawsze może skończyć się spotkaniem z byłym partnerem. Agnes jednak nie postępuje w ten sposób. Owszem, zna jego przeszłość, ale skupia się bardziej na przyszłości, przyszłości, którą budują razem, ona i on. I Ricky po raz kolejny utwierdza się w przekonaniu, że jego kobieta po prostu mu ufa. Wierzy, że jak on mówi jej, że uczucia, które żywił kiedyś do byłego partnera zniknęły to faktycznie tak jest. Wierzy, iż kiedy mówi jej, że ją kocha, to tak właśnie myśli, tak właśnie jest. Cieszy się z tego. Przytakuje skinieniem głowy. Podchodzą do chłopaka, a on natychmiast ich rozpoznaje. Uśmiecha się na ich widok, podaje im dłoń, potem proponuje, aby razem się napili. Namawia ich kiedy odmawiają. A kiedy pytają go, gdzie jest Mark, on dopowiada, że w domu, że nie ma go tutaj. Zarówno Ricky, jak i Agnes są pewni, iż powinni zadzwonić do partnera Sebastiana ponieważ on pozostaje głuchy na ich sugestie, aby przestał wlewać w siebie kolejne kieliszki alkoholu. Nie reaguje również na propozycję, że odwiozą go do domu. Więc Ricky po prostu to robi. Słyszy głos Marka po kilku sygnałach.
-Słucham.
-Cześć.
-Cześć Ricky, co tam?
-Przepraszam, że dzwonię tak późno, pewnie cię obudziłem, przepraszam...- tłumaczy się dziennikarz.
-Nic się nie stało, nie spałem. Jestem za bardzo zdenerwowany, aby spać...
-Co się stało?
-Seba... On...Nie, po prostu powinien dawno być w domu, a go nie ma. Nie odbiera telefonów. Nie mam pojęcia gdzie jest...- wzdycha.
-Ja wiem, dlatego dzwonię.- mówi Ricky.- Jest w klubie, siedzi przy barze i wlewa w siebie jeden shot za drugim. To nie wygląda dobrze.- tłumaczy Ricky.- Nie zamierza przestać, próbowaliśmy go zatrzymać, ale nic z tego...
-Wyślesz mi adres?- pyta Mark.
-Klubu?
-Tak, przyjadę po niego i zabiorę go stamtąd.- mówi starszy.- Wy go nie zabierzecie, jest uparty. Ja muszę to zrobić.- mówi.-
-Zaraz wyślę ci sms-a.
-Dziękuję, że zadzwoniłeś.
-Nie ma za co. Będziemy mieć na niego oko dopóki się nie pojawisz.
-Będę wdzięczny...
-Do zobaczenia.
-Będę jak najszybciej się da.
-Oki.
-Dziękuję
***
Właściwie nie powinien być zaskoczony. Wiedział, że prędzej czy później jego partner nie wytrzyma i postanowi się znieczulic. Ten czas nadszedł. Czem prędzej przebiera się, po czym opuszcza mieszkanie w celu udania się do klubu po Sebe. Mógłby być zły, ale on czuje jedynie troskę. Nie kieruje nim złość, a uczucie i troska. Domyśla się, że to, co przechodzi jego druga połowa, to naprawdę trudne. On sam się boi, wiec wie, że Sebastian boi się po stokroć więcej. Wie, że w takich sytuacjach trudno zachować zimną krew i po prostu czekać na wynik, na to co przyniesie los, kolejne dni. Zdaje sobie doskonale sprawę, iż takie chwile skutkują zwątpieniem i przeważnie chęcią zapomnienia choć na moment. Często, kierując się tym człowiek szuka zapomnienia w szklance z wysokoprocentowym trunkiem. Niejednej szklance. I pomaga, jednak na kilka chwil. Nie czujemy, kiedy spora ilość alkoholu krąży w naszych żyłach. Jednak w miarę mijających godzin, ból i strach wracają. Często ze zdwojoną siłą. Wiec taka ucieczka jest ułudą. Sam tego doświadczał nie jeden raz więc wie to z autopsji. Jadąc do docelowego miejsca wie, iż będzie trudno wyciągnąć partnera z klubu. Pijany Sebastian to uparty Sebastian.
***
Słyszą te słowa nie spodziewając się w ogóle. Bo kto spodziewa się takich wieści, takich przypuszczeń? Mogliby wziąć to za pijackie mamrotanie, jednak słowa Seby, choć pijanego w nich uderzają. Kończy się to tym, że w końcu lądują w mieszkaniu pary. Mark bowiem, choć starał się z całych sił, nie zdołał przekonać swojego partnera do wyjścia z klubu, zrobiła to dopiero Agnes. To jej chłopak posłuchał. To z nią u boku opuścił klub. I tym oto sposobem znajdują się właśnie w mieszkaniu pary. Czekają na Marka.
Mężczyzna zjawia się w salonie kilkanaście minut później. Wtedy jego partner juz spi. Zjawia się z kubkami gorącego napoju w dłoniach. Widzi pytania malujące się w oczach gości. Ma zamiar na nie odpowiedzieć wiec stawia przed każdym po jednym kubku, po czym zajmuje miejsce. Przez moment jest cisza, ale zostaje ona przerwana przez Marka. Pytanie nie pada, jednak on doskonale wie na jakie pytanie musi odpowiedzieć, powinien odpowiedzieć. Powinien nie po to, aby zaspokoić ich ciekawość, ale po to, aby przestali się martwic. Tyle, ze odpowiedz tego nie sprawi.
-To co słyszeliście to nie tylko paplanina pijanego faceta.- mówi po czym patrzy na nich.-Sebastian faktycznie mógł się zarazić i to w jaki sposób mogło do tego dojść jest przypadkiem. Bo on po prostu pewnego dnia pomógł temu człowiekowi nie mając pojęcia, że może przez to wylądować w tym miejscu, w którym znajduje się teraz. Właściwie znajdujemy. To mogło przytrafić się każdemu. Przytrafiło się jemu, nam. To ciężkie chwile, próbujemy to przetrwać, ale Seba dziś po prostu nie poradził sobie i wynik widzieliście sami. Dziękuję Agnes za cierpliwość...- patrzy na nią.-Dzięki, że zainteresowaliscie się jego stanem. Mogliście przejść obojętnie.
Mark widzi, że obydwoje z Agnes przetwarzają informacje, która im przekazał. I być może widzi strach w ich oczach, a także troskę. Być może zauważa tam również trochę współczucia. I choć może powinni wyjść to jednak oni zostają chwile dłużej. I Mark słyszy wiele ciepłych słów zarówno od swojego byłego partnera jak i jego kobiety. I być może czuje ciepło w sercu wiedząc, że ma w nich przyjaciół, mają w nich wsparcie. Często świadomość, że nie jest się samemu naprawdę dużo daje.
***
Budzi go odgłos dochodzący z łazienki. Zasnal na kanapie. Po wyjściu Agnes i Ricky'ego poszedł zajrzeć do swojej drugiej połowy, a potem wrócił i oglądał jeszcze tv, ponieważ nie mógł zasnąć. Widać telewizja w końcu utuliła go do snu. Znów słyszy ten odgłos. To jakby dławienie. Wie, co się dzieje. Domyśla się. Wstaje z kanapy po czym idzie do łazienki. Drzwi nie są zamknięte na klucz, a jedynie przymkniete. Nie pukajac wchodzi forum środka. Znajduje tam swojego partnera pochylonego nad toaleta, wyrzucajacego z żołądka zapewne resztki poprzedniej nocy. To nie pierwszy raz kiedy widzi Sebe w takiej sytuacji. Były poprzednie, bo przecież każdy ma problemy i czasem sięga po alkohol. Dlatego odruchowo przynosi mu butelkę wody mineralnej, która daje chłopakowi kiedy przestaje zwracać zawartość żołądka. Seba przyjmuje wszystko z wdzięcznością, choć Mark zauważa również na jego twarzy grymas wstydu.
-Hej.- dotyka policzka chłopaka kiedy ten odwraca wzrok.-Seba...
-Przepraszam...-mówi młodszy. -Jestem żałosny i słaby... Nie poradziłem sobie z tym wczoraj, spiłem się a teraz musisz mnie tak oglądać. -marudzi.
-Rozumiem...-mówi od razu Mark.-Słyszysz? Rozumiem. Jest w porządku. -zapewnia go.
-Nie jest. Czuje się okropnie i jestem żałosny. Proszę zostaw mnie.-prosi po czym czuje kolejna fale mdłości.-Zostaw mnie.Nie chce abyś na to patrzył. -mówi jeszcze zanim znów zginą się przed toaleta. Mark nie wychodzi. Zostaje uspokajająco pobierając plecy partnera. Potem podaje mu kolejny kawałek papierowego ręcznika. I wie, że choć Sebastian prosił go, by wyszedł, to jednak to, iż został sprawiło, że w oczach Seby znów zapaliła się iskra. Doskonale wie, że jego partner nie chce być sam, że to, co myśli, a co mowi to dwie różne sprawy. Wiec jest. Jest kiedy po raz kolejny Sebie jest niedobrze, jest później kiedy to mija. Jest gdy walczy z potwornym bólem głowy, kiedy tabletki przynoszą jedynie małą ulgę wiec postanawia masować mu skronie. Jest kiedy to doprowadza do tego, że Sebastian zasypia ale nawet wtedy zostaje na kanapie z nim. Być może jedynie odrobinę zmienia pozycję, tak, iż leży obok niego otulając ich kocem. Być może również po chwili odpływa w krainę snów, ponieważ nie spał zbyt dobrze poprzedniej nocy.
***
Przepraszam za poślizg. Tłumaczyłam go już w komentarzu. Nowością jest to, że padł mi komp wiec to już jest totalna złośliwość losu. Rozdział Nie sprawdzony, bo przez tel ciężko wyłapać błędy. Liczę na komentarze. Pozdrawiam
Super rozdział. Czekam na kolejny. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na wyniki badań, Seba ma wielkie szczęście, że otacza się takimi ludźmi, bez względu na wyniki nie zostanie sam ;) xo Pszczółka Emma
OdpowiedzUsuń