wtorek, 31 maja 2016

35.Rozwiązania...

Nie może spać.  Ciągle myśli o tym, czego dowie się w laboratorium. Właściwie,  to najchętniej w ogóle by tam nie szedł, nie ma pojęcia czy znajdzie odwagę,  by pójść. Juz mu jej brakuje. Spogląda na Marka, który śpi spokojnie. Wierzy mu, wierzy, że kiedy mówi,  iż nie zostawi go nawet,gdyby się okazało,  że się zaraził,  to tak będzie.  Widzi, że jest dla niego kimś ważnym,  jednak zastanawia się czy on sam chce skazywac swojego partnera na życie z osobą chora, na życie ze strachem... 
***
-Lepiej się czujesz?-pyta Marco. Chwilę wcześniej pojawili się z Natalie w szpitalu, nie mogli znaleźć Mario i Emily, ponieważ nie było ich tam, gdzie mieli być, toteż blondyn zadzwonił do dziewczyny, a ona po nich przyszła. Okazało się, że Mario przebywa w jednym z pomieszczeń szpitalnych.
-Tak.-odpowiada Mario.-Jednak wystraszyłem Emily.- mówi. 
-Nie miałeś na to wpływu.- mówi dziewczyna.
-Co się stało?- pyta Natalie nie wiedząc o czym ta dwójka mówi.
-Miałem atak paniki.- z ust szatyna pada odpowiedź.-Ale już jest lepiej.- dodaje.
-Podali ci coś?- docieka Marco.
-Tak, dostałem zastrzyk. Już jest w porządku. Po prostu... nie udźwignąłem tego... Wszystko wróciło...-tłumaczy szatyn.
-Spokojnie.
-Muszę iść do Julie.- wstaje z łóżka na którym siedział do tej pory. Jednak okazuje się, że wstawanie nie jest dobrym pomysłem, bo ma lekkie zawroty głowy.
-Co się dzieje?-Emily 
-Kręci mi się w głowie.- odpowiada.
-Nigdzie nie idziesz.- mówi stanowczo Marco.- Najwyżej twoja mama zostanie z Jull. 
-Lekarz też mu to sugerował, ale się uparł.- zauważa Emily.
-To moja córeczka, chcę być z nią, przy niej...
-W takim stanie nie możesz. Musisz odpocząć.- tłumaczy cierpliwie Marco.
Chwilę później zjawiają się rodzice piłkarza. I pomimo jego protestów, to babcia zostaje z wnuczką, a jego zabiera ojciec. Marco i Nat odwożą Emily do domu.
***
Jest bardzo wcześnie. Nie ma jeszcze 5 rano, a on nie śpi od dobrych kilkunastu minut. Nie chcąc przeszkadzać partnerowi, zaraz po przebudzeniu opuścił sypialnię. Właśnie siedzi na balkonie ich mieszkania, właściwie znajduje się w pozycji półleżącej, ponieważ rozłożył odrobinę krzesło, otulony ciasno kocem, ponieważ nie jest jeszcze zbyt ciepło. Nawet kawa tego ranka wyjątkowo mu nie smakuje, choć jest to jego ulubiona kawa, zawsze się nią delektuje, tym razem natomiast nie potrafi zachwycać się jej smakiem. Jest tak być może dlatego, że ciągle rozmyśla o tym co ma się wydarzyć. Boi się.
***
Budzi się w pustym łóżku. Jest zaskoczony, ponieważ on raczej ma lekki sen i zawsze jakoś czuł, kiedy Sebastian wstawał, tym razem nie poczuł. Pościel na drugiej połowie łóżka jest zimna, więc domyśla się, że jego partner wymknął się już jakiś czas temu. Spogląda na zegarek, który wskazuje, że jest godzina 8:00. Wstaje z łóżka po czym opuszcza pokój, by poszukać jego drugiej połowy. Okazuje się, że nie ma go ani w kuchni, ani w gościnnym pokoju, ani również w łazience. W końcu spogląda na drzwi balkonowe i wtedy zauważa, że są uchylone. Mógł się tego domyślić, Seba zawsze siada na balkonie kiedy chce coś przemyśleć. Podchodzi cicho do przeszkolonych drzwi. Tak jak się domyśla, Seba śpi na rozłożonym leżaku.
***
Otwiera powoli oczy. Z ulgą stwierdza,  że jest w swojej sypialni. Miał dziwny sen. Straszny. Śniło mu się,  że miał wypadek. Właściwie to sen był bardzo realistyczny, ale zamiast Ann na fotelu pasażera siedziała Emily. I nie była w ciąży. I słyszał tez płacz dziecka... I...
-O Boże...-wzdycha ponieważ dociera do niego, że nie śnił, tak było naprawdę.  Szybko podnosi się z łóżka.  I po prostu idzie na dol, ponieważ słyszy ciche rozmowy. 
Emily pierwsza go zauważa kiedy słucha tego, co mówi Marco. Mario dopiero, kiedy widzi dziewczyne, zdaje sobie sprawe, że może jednak nie pomyślał schodząc na dol w samych bokserkach.
-Cześć. - odzywa się Emily patrząc na niego badawczo. Marco również spogląda w jego stronę. 
-Cześć.-wita się blondyn.-Może...-zaczyna, ale szatyn nie pozwala mu dokończyć. 
-Przepraszam, pójdę się ubrać. -mówi po czym wychodzi. 
-Chyba się mnie nie spodziewał.-komentuje dziewczyna, a zaraz po tych słowach zabiera ze stolika puste filiżanki po kawie, która przed momentem skończyli pić z Marco. Dziewczyna znika w kuchni, a blondyn idzie za przyjacielem do jego sypialni. Puka, a słysząc zaproszenie wchodzi. Szatyn ma na sobie spodenki i ubiera koszulkę. 
-Jak się czujesz?
-W porządku. -pada odpowiedz.-Musze jechać...
-Nie musisz. Rozmawiałem z Twoja mama, Julie wycisza zaraz po obchodzie. Twój tata pojechał do szpitala, przywiezie je do domu.
-Sam bym pojechał, trzeba było mnie obudzić.-mówi z pretensja w głosie młodszy. -Nie jestem małym chłopcem,  sam pojechałbym po córkę. 
-Wczoraj miałeś zawroty głowy. -przypomina mu Marco.
-Wczoraj.-mówi szatyn.-Mamy nowy dzień. Traktujecie mnie jak dziecko...
-Troszczymy się,  a ty w tym momencie zachowujesz się jak dziecko. Rozkapryszone. O co chodzi?
-O nic.
-Widzę. 
-O której jest ten obchod?
-Myślę, że będą w domu najpóźniej za godzinę. 
-Chciałbym ją już przytulic.-mówi cicho młody ojciec.
***
W samochodzie panuje cisza. Żaden z nich nic nie mówi.  Mark nie chce pytać,  nie zaczyna tez rozmowy, ponieważ widzi, że Sebastian nie ma na nią ochoty, a młodszy milczy ponieważ po raz tysięczny nie chce powiedzieć,  że bardzo się boi. To nic nie da, przecież to, iż będzie cały czas to mówił, nie sprawi, że nagle strach zniknie. Nie zniknie. Spogląda ukradkiem na swojego partnera. Mark jest spokojny, albo tylko ten spokój udaje. Nie wie. Nie chce pytać.  Może to lepiej, że obydwaj nie panikuja. 
Mark widzi, że Sebastian kątem oka go obserwuje.  Dostrzega również to, jak bardzo tamten się denerwuje, boi. Zauważa drżące dlonie, które ten skrzętnie chce ukryć wciskając je pomiędzy uda. Dostrzega to wszystko. I być może mógłby w tej chwili powiedzieć partnerowi tysiąc słów pocieszenia, on jednak nie mówi nic. Ale kiedy Sebastian czuje dłoń Marka na swoim udzie rozumie co ten chce przez ten gest powiedzieć.  Bez słów.  Mark po raz kolejny pokazuje mu, ze jest obok.
***
Tuli ja do siebie odkąd wróciła do domu. Julie jest cicha i naprawde nieco wycofana. To nie jest do niej podobne, ale Mario juz wie, że lekarz ostrzegał, iż może tak może być.  Rodzice pojechali do domu, Marco również,  jedynie Emily została. Zaproponowała sama, a on nie powiedział nie. I to nie tak, że nie poradziłby sobie przecież z własnym dzieckiem, ale chciałbym by dziewczyna została.  Po prostu tak czuł. Wiec świetnie się złożyło, iż z jej ust padła taka propozycja. Zaraz po tym, kiedy zostali sami z Julie Emily zaproponowała,  że coś ugotuje, a on postanowił po prostu być z Julie. Dlatego,  kiedy jakiś czas później, Emily w końcu opuści kuchnie i zobaczy, że obydwoje zniknęli,  a dom jest dziwnie cichy, jedynym miejscem, o którym pomyśli to będzie sypialnia. I faktycznie tam ich znajdzie-śpiących w najlepsze na duzym łóżku Mario. I to będzie jeden z tych wyjątkowych momentów,  tych wyjątkowych obrazków.  Uwieczni go na zdjęciu w swoim telefonie.
***
-Wejść z Tobą? -pyta widząc zdenerwowanie swojej drugiej połowy.  Sebastian spogląda na niego. Jest blady, ale kiwa głową zaprzeczając. Próbuje się trzymać.  Przekonuje sam siebie, że przecież sobie poradzi. Musi tylko wejść i odebrać wynik. To nie jest skomplikowane. Powoli zmierza w kierunku pokoju. -"Po prostu wezmę ten wynik. Wezmę go."-przekonuje sam siebie w myślach.  W końcu drżącą dłonią naciska klamkę.  Drzwi się otwierają, a on bierze głęboki oddech i wchodzi. Mark zostaje na zewnątrz. Teraz może wziąć głęboki oddech i on. Musi się trzymać,  nie może okazywać strachu, bo przecież musi być wsparciem. Prawda jest jednak taka, że on bardzo się martwi i boi. Przecież za moment Seba może wyjść i powiedzieć"Jestem chory Mark." I wszystko się zmieni. Zmieni się choć nie wiadomo jak bardzo chcieliby, aby się nie zmieniło.  Zmieni, ponieważ życie z chorobą nie będzie łatwe zarówno dla Seby jak i dla niego. Jednak ma nadzieję,  że nie znajdą się w tej sytuacji. 
Seba wychodzi. Ma taką samą minę jak przed wejściem,  w dłoni trzyma biala kopertę. Staje przed partnerem, a wzrok Marka ładuje na dłoni Sebastiana ściskającej kurczowo biala kopertę, lekko drżące dloni.
-Proszę otwórz,  Mark.-prosi go młodszy. -Wyjdzmy na zewnątrz,  usiądzmy na jednej z ławeczek w tym parku obok i proszę zajrzyj do tej przeklęte koperty, dobrze?-patrzy na Marka.
-Dobrze.-mówi tamten tylko, a zaraz po tych słowach Sebastian czuje jak Mark splata ich palce kiedy chwyta go za dłoń.  Wychodzą.  Robią dokładnie tak, jak chce młodszy.  Wybierają jedna z ławek,  a potem Mark otwiera kopertę,  czyta a zaraz potem po prostu przytula mocno do siebie Sebastiana...
***
Obiecałam w weekend, lekkie spóźnienie,  ale jest. 
Komentujcie.
Myślicie,  że Sebastian jest chory?






2 komentarze:

  1. Mam nadzieje że Seba jest zdrowy. Może nie dać sobie rady z faktem że jest chory. Mario i Emily - oni musz być razem, kiedy Mario dowie sie że Em ma serce Ann? To pewnie dlatego też Julie tak ją polubiła bo czuje serce matki, dzieci wyczuwają coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja obstawiam, że Sebastian jest zdrowy, takie mam przeczucie ;) dobrze, że Jull jest już w domu, tam będzie jej najlepiej :) xo Pszczółka Emma

    OdpowiedzUsuń