piątek, 19 sierpnia 2016

44.Inna kobieta.

Piłkarze przygotowują się do nowego sezonu. Najpierw Mario leci na obóz i nie ma go dwa tygodnie prawie, wtedy pojawia się u Julie pomimo tego, że małą zajmują się rodzice piłkarza.  Jednak wiedzą doskonale, że dziewczynka uwielbia swoją nianie wiec nie pozbawiają jej towarzystwa dziewczyny. A potem piłkarze wracają z obozu ale również dużo trenują wiec Mario dużo nie ma w domu. Rozgrywają mecze sparingowe na których jest w większości.  Nie sama, a z Natalie, Ricky'm i Agnes. Zawsze kibicują.
To nie dzieje się nagle, bo kiedy ona się pojawia, Emily jest pewna, że to trwa dłużej.  Piękna,  zgrabna blondynka, zapatrzona w Mario. To widać na pierwszy rzut oka, nie trzeba nawet dobrze patrzeć. Sandra. Poznają ja po jednym z meczów. Jest stażystka dietetykiem. Współpracuje z klubowa panią dietetyk. I już wiadomo skąd zna piłkarza.  Jest miła,  sprawia wrażenie bardzo otwartej i sympatycznej osoby. To wrażenie zmienia się przynajmniej w mniemaniu Emily, kiedy Mario przedstawia ja dziewczynie.
-A to jest Emily.Emily-Sandra.-przedstawia je sobie. Dziewczyna wyciąga dłoń,  wiec Emily podaje jej swoją. 
-Niania tak?-pyta dziewczyna spoglądając na Mario.
-Moja przyjaciółka. -prostuje Mario spoglądając przepraszająco na Emily. 
-Masz rację,  jestem niania córki Mario.-mówi dziewczyna.
-Mario mówił, że Julie cie bardzo lubi.-zwraca się do niej nowa znajoma piłkarza. -Jest słodka prawda?
-Tak, Julie jest niesamowita dziewczynka.
-Nie mogę się doczekać aż ja poznam.-odwraca się w stronę piłkarza.  A on patrzy na przyjaciół. I jest niezręcznie,  bo Sandra do tej pory nigdy tak się nie zachowywała.  
-Miło było Cię poznać Sandra,  ale muszę już iść. -mówi Emily. Spogląda jeszcze na Mario po czym uśmiecha się i mówi- Gratuluję pięknego gola.-mówi po czym po prostu całuje go w policzek tak jak Natalie, Agnes i Ricky'ego.
-Nie wracasz z nami?-dopytuje przyjaciel.
-Nie, dziękuję. Do zobaczenia.-żegna się. 
-Nie pójdziesz z nami na kolacje?-dopytuje szatyn.
-Nie. Mam inne plany.-odpowiada.
***
Kolacja przebiega w dość milej atmosferze. Jest też Marco, który widzi, że Natalie obserwuje Sandrę. Zresztą tak jak Agnes.  I jest pewien, że kiedy wrócą do domu to odbędą rozmowę na jej temat.
***
Dziwi ja, kiedy znajduje swoją córkę na tarasie. Była bowiem pewna, że tak jak zwykle po meczu wróci później.  Wszakże przeważnie świętowali wygrana kolacją. Jednak tego wieczoru tak nie jest. Pyta, ale Emily nic jej nie mówi.  Wydaje się, że wszystko jest w porządku,  ale Alice wie, iż coś się wydarzyło.  Jej córka jest inna, za cicha. Ale nie pyta.  
***
Dzieje się tak jak założył.  Po powrocie do domu Natalie wypytuje o Sandra wiec odpowiada na jej pytania. Od kiedy jest w klubie, na ile ma umowę,  jaką jest. Mówi jej swoje odczucia. Myśli, że jest w porządku.  Bo do tej pory była. Poznał ja od tej dobrej strony, choć zauważył zmianę jej zachowania tego wieczoru. Wszyscy zauważyli. 
-Ona się Mario podoba, tak?-dopytuje.
-On ja polubił,  nie mówił czy mu się podoba czy nie. Ja nie pytałem.  On nie jest gotowy się wiązać wiec nie przejmuje się tym, że ona patrzy na niego tak, jakby miała ochotę go zjeść.-tłumaczy. 
-No właśnie... Do tego zachowuje się momentami jakby on był z nią,  jest zaborcza...
-Mario wie co robić.  Nie jest małym chłopcem. 
-Wiem, ale nie podobało mi się jak postąpiła z Emily. Ona jest niania Julie, ale Sandra to tak powiedziała... dziwnie to zabrzmiało...
-Wiem, Mario tez wie i myślę,  że już jej na to nie pozwoli...
-Boje się,  że ona go oczaruje.
-Proszę Cię kochanie. Zaufaj mu.
***
Odwozi ja do domu. Sandra ciągle mówi a on jej słucha.  Polubił ja, choć dzisiejszego wieczoru zauważył zmianę w jej zachowaniu. Jednak nie pyta o to, postanawia zobaczyć jak będzie dalej. Więc kiedy są pod domem piłkarz wyłącza silnik. Wysiada i odprowadza ja pod bramę. 
-Wejdziesz?-pyta.
-Wracam do córeczki.-odpowiada.
-Dziękuję za miły wieczór. -uśmiecha się Sandra.
-Ja również.-odpowiada. -I Sandro...-zwraca się do dziewczyny, a ona spogląda na niego z zaciekawieniem.-Emily nie jest tylko niania mojej córki.  Jest moja przyjaciółka.  Jest częścią mojego życia i nią będzie. To co powiedziałaś... to w jaki sposób zaznaczyłaś, że jest nianią... Nie podobało mi się to... I bardzo cie proszę,  abyś już tak nie robiła. -mówi. 
-Przecież...
-Nie mów tak więcej. -ponawia prośbę. 
-Dobrze, przepraszam.-mówi dziewczyna.
-Dobranoc.-żegna się z nią. 
-Dobranoc.-odpowiada. I kiedy on już ma odejść to ona go woła. 
-Mario...
-Tak?-patrzy na nią,  a ona wtedy go całuje.  I nie jest to całuski,  a prawdziwy pocałunek. I on w pierwszym momencie go oddaje. A potem odsuwa się i odchodzi.  
***
Już prawie zasypia kiedy słyszy dźwięk przychodzącej wiadomości. To sms. Od Mario. Otwiera.
"Przepraszam. Jesteś kimś znacznie więcej dla mnie i Jull niż tylko jej nianią."
Odpisuje.
"Chciałabym być kimś więcej."-nie wysyła tej wiadomości.  Nie odpowiada na smsa.
***
Czeka na Emily, która tego ranka się wyjątkowo spóźnia, choć zawsze jest punktualna. Nie może się też do niej dodzwonić.  I kiedy spóźnia się już pół godziny zaczyna się martwić.  Wiec dzwoni do Alice, ale ona nic nie wie, gdyż wcześnie rano wyszła do kliniki w której ma konsultacje. Rozłącza się kiedy słyszy odgłos silnika samochodowego. Wychodzi do drzwi i otwiera. To Emily, ale nie jest jak zawsze uśmiechnięta a raczej zła. 
-Cześć, martwiłem się.-mówi do niej.
-Już jestem więc możesz jechać. -odpowiada dziewczyna automatycznie. 
-Emi...
-Spóźnisz się na trening.-mówi odkładając torebkę i podchodząc do bawiącej się klockami Julie.-Cześć dziewczynko.-całuje jej czoło.
-Emi...-piszczy mała pokazując jej klocki.-Jull bawi.-mówi. 
-Widzę. Ślicznie. -chwali ją. Mario obserwuje je.
-No dobra to nie będę przeszkadzać. Będę za jakieś trzy godziny.-uprzedza.
-Dobrze. Zrobiłeś zakupy?-pyta jeszcze.
-Kupiłem wszystko co napisałaś na kartce.-odpowiada.
-Dobrze. Jull upieczemy ciasteczka.-uśmiecha się do dziewczynki. I małą się cieszy. Mario wychodzi jednak nie wsiada do auta kiedy widzi rysę na samochodzie Emily. Dodatkowo obok światła jest wgniecenie. Wraca do domu. Emily jest w kuchni, Julie siedzi na swoim krzesełku i zajada krakersa.
-Co się stało Emily?-pyta po prostu.
-Nie rozumiem?
-Twój samochód ma wgniecenie i rysę.-tłumaczy. 
-Nic, po prostu gość wycofywał i nie popatrzył. -odpowiada.-Dlatego się spóźniłam bo oczywiście nie mogłam się z nim dogadać. 
Mario podchodzi bliżej.  Lustruje ja wzrokiem.
-Nic Ci nie jest?-pyta obserwując ja uważnie. 
-Nic mi się nie stało tylko boli mnie szyja bo szarpnęło.  -pada odpowiedź. On po prostu ją przytula. Mocno.
-Na pewno nic co się nie stało? -dopytuje jeszcze raz.
-Na pewno.-uspokaja. -Jedz już bo będziesz spóźniony. 
-Jadę.  Jeśli coś by się działo...
-To na pewno zadzwonię do kogoś, kto odbierze, ale nie do ciebie ponieważ na treningu nie masz przy sobie telefonu.-mówi. Mario uśmiecha się i całuje ja w czoło. 
-Będę zaraz po treningu.-zapewnia ją. 
-W porządku,  nie musisz się spieszyć. Zajmę się Julie.
-Będę zaraz po treningu.-powtarza.
-Dobrze.
***
Trening kończy się,  więc idzie do szatni a potem bierze prysznic.  Kiedy jest już ubrany wychodzi razem z Marco. Po drodze spotykają Sandrę. Widać,  że dziewczyna ma ochotę na pogawędkę i jest rozczarowana, gdy Mario mówi jej, że musi wracać do córeczki. Jednak nic nie mówi. Mario milczy całą drogę na parking. W końcu przy samochodzie przyjaciela mówi nagle.
-Sandra mnie wczoraj pocałowała. -wyrzuca z siebie. A Marco zatrzymuje się,  bo miał zamiar właśnie wrzucić torbę do samochodu. Patrzy na przyjaciela .
-I jak było? -pyta w końcu. 
-Zaskoczyła mnie...
-Ale chyba było miło prawda? -dopytuje blondyn. Nie ma odpowiedzi.-Oddałeś pocałunek? 
-Najpierw tak.-pada odpowiedź. -A potem się odsunąłem. To nie były usta Ann...-mówi patrząc na Marco.-Nie jestem gotowy.-stwierdza.
-Może nie, albo to nie były usta właściwej osoby.-kwituje starszy.-Coś ci powiem... Sandra jest w ciebie zapatrzona. Bardzo. Mam nadzieje, ze to widzisz. Bo wszyscy widzą...
-Nie jesteśmy para i nie będziemy. 
-Tego nie wiesz. Natomiast lepiej byś nie robił jej żmudnych nadziei jeśli tego nie czujesz. Bo ona jest tobą zauroczona.  Pytanie czy byłaby zauroczona życiem z Tobą i Julie, która wymaga opieki.
-Marco...
-Nie jesteś małym dzieckiem, wiem. -dopowiada za młodszego. 
-Jadę do domu do mojej córeczki.
-Jest z Emily?
-Tak. Do zobaczenia.
***
Mario wraca w momencie w którym ona wychodzi z pokoju Julie. Dziewczynka bowiem zasnęła podczas bajki, która jej czytała.  Więc niewiele się zastanawiając przykryła ją i wyszła. 
-Gdzie Jull?-pyta.
-Chciała bym jej przeczytała bajkę i zasnęła w trakcie.-odpowiada.-Upiekłyśmy ciasteczka.-uśmiecha się. 
-To się skuszę,  choć klubowa dietetyczka nie byłaby zachwycona. 
-No tak...-wzdycha Emily po czym idzie do kuchni. A on idzie za nią.  I chwilkę później je już trzecie ciastko. Ona również. 
-Sandra tez doradza Wam w sprawie żywienia? -pyta z ciekawości. 
-Raczej się uczy choć czasem coś fajnego wymyśli.  Myślę,  że dobrze wybrała zawód.  Będzie kiedyś dobra w tej dziedzinie.-chwali ją piłkarz. 
Emily nie mówi nic przygotowując herbatę. Mario obserwuje ja.
-Nie polubiłaś jej.-stwierdza.
-Skąd wiesz?
-Wiem. Nie znamy się od wczoraj.-mówi szatyn.
-Powiem ci prawdę. 
-Nic innego mnie nie interesuje.-patrzy na nią a ona się odwraca.
-W pierwszym momencie wydała mi się sympatyczna, ale kiedy zaznaczyła, że jestem tylko niania to nie zachowała się trochę nieładnie.  W sumie zaznaczyła,  że jesteś jej. Bez słów a jednak. To nie tak, że chce jej ciebie odebrać...
-Nie jestem jej.-patrzy na nią. -Nie jestem. Nie spotykamy się.  Spędziłem z nią trochę czasu, ale to nie randki. Wiesz, że nie jestem na to gotowy.
-Myślę,  że mógłbyś spróbować. -mówi mu.-Umówić się z kimś. 
-Pocałowała mnie.-wyrzuca z siebie, a ona nic już nie mówi. Patrzy na niego i czeka co powie dalej. A Mario patrzy na swoje dłonie. Nie patrzy na Emily.-Zaskoczyła mnie. Nie poczułem nic. Nic Emi.-spogląda na nią. - I nie chce by kolejny raz zrobiła to samo. 
-Mario...
-Ja wiem, że ona jest pewnie mną zauroczona. Marco tez to mówił. 
-Jest... Myślę,  że z biegiem czasu będzie liczyć na coś więcej. 
-Nie jestem gotowy.-mówi uparcie.
-Będziesz.  Daj sobie czas.-tłumaczy mu.-I następnym razem to ty pocałuj osobę,  która będziesz zauroczony.-żartuje, a on się uśmiecha.  
-Zawsze potrafisz mnie rozśmieszyć.-twierdzi piłkarz. 
-Nie znam cie od dziś. -używa tych samych słów co on. A potem po prostu podchodzi do niego blisko i go obejmuje.-Wszystko przyjdzie w swoim czasie. Ta osoba również się pojawi...
-A może już jest?-mówi Mario nie wiedząc,  jakie wrażenie te słowa robią na niej. I może tak chce los?
***
Spontan. Łapcie:)

5 komentarzy: