piątek, 30 grudnia 2016

53. Wyrzuty sumienia...

Cięgle czuje dotyk jej ciepłych ust. Nie może przestać o tym myśleć. Myśli o tym kiedy bierze prysznic być może odrobinę za długi, te myśli towarzyszą mu również w momencie, w którym postanawia zamiast się ubierać po prostu owinąć się kocem i położyć się w salonie na sofie, bo jest pewien, że nie będzie w stanie zasnąć. Myśli o tym wtedy, kiedy zabiera z barku do połowy pełną butelkę Jacka Danielsa. Ann by się to nie podobało, ale jej nie ma. No właśnie, nie ma jej, a on pocałował inną kobietę.
***
Są zaskoczeni, kiedy mija godzina 11:00, a Mario nie dzwoni, ponieważ do tej pory, niezależnie od tego o której wrócił, zawsze do tej pory dzwonił zapytać o córeczkę lub po nią przyjeżdżał. Nie panikują jednak przecież są pewni, że nic złego się nie stało, a ich syn zapewne odsypia. Julie jest grzeczna, nie pyta o tatę zbyt często, zajęta zabawą więc po prostu cieszą się wnuczką.
***
Kiedy się budzi praktycznie od razu uderza w niego fala bólu głowy. To nie jest dziwne ponieważ wypił więcej niż zamierzał. Na stoliku stoi prawie opróżniona butelka po whisky.  Już żałuje, że poprzedniej nocy się z nią zaprzyjaźnił. To był błąd, wielki błąd. Nie wie jak ma wstać, jak ma się poruszyć w ogóle, ponieważ spodziewa się, że jak tylko spróbuje wykonać większy ruch to uderzy w niego dodatkowo fala nudności. Nie chce spędzić kilku godzin nad sedesem, ale wydaje mu się, że to nieuniknione. Musi iść za potrzebą więc próbuje jak najdelikatniej podnieść się do pozycji siedzącej. Udaje mu się. Prawie. Niestety, kiedy już siedzi robi mu się niedobrze, jego żołądek się jakby ściska, więc podrywa się i biegnie do łazienki.W ostatniej chwili udaje mu się podnieść pokrywę, a potem nachyla się i wymiotuje. A kiedy jest pewien, że już wszystko zwrócił, że już nic nie zostało, kiedy czuje się odrobinę lepiej, wchodzi pod prysznic i po prostu pozwala ciepłej wodzie spływać po jego nagim ciele. Pozwala jej zmywać zmartwienia, obawy...
***
Marco bawi się z dziećmi, kiedy Natalie przynosi mu jego telefon.
-Tata Mario...- mówi cicho podając mu.
-Dzień dobry.- mówi do telefonu.
-Cześć Marco. Przepraszam, że przeszkadzam.- mówi ojciec jego najlepszego przyjaciela.
-Nie przeszkadzasz. - zapewnia.- Co u was?
-W porządku, mamy się świetnie. Bawimy się właśnie z Julie. Jest wspaniała.- mówi Jurgen.
-Czyli Mario jeszcze po nią nie przyjechał...
-Nie. W ogóle nie mogę się do niego dodzwonić, ani on nie zadzwonił...
-Martwisz się?
-Wiem, że pewnie śpi, ale z też przyszło mi na myśl, że może...- milknie.- Dobrze się bawił?- pyta.- Wiem, że Emily jest wspaniałą dziewczyną, ale wiesz... on zawsze na takie przyjęcia chodził z Ann. Może to... wczoraj... może za dużo sobie obiecywał, a potem to w niego uderzyło... Wiesz, jak czasem z nim jest...
-Wiem, ale Mario naprawdę świetnie się bawił. Wszystko było świetnie, wyszedł zadowolony. Przetańczył z Emily pół nocy.- opowiada blondyn.- Pojadę do niego jeśli chcesz. Przecież mieszkam niedaleko, wy macie dużo dalej, więc nie ma potrzeby abyś ty się fatygował.- proponuje Marco.
-Byłbym ci wdzięczny.- mówi ojciec Mario, a zaraz później żegnają się.
***
Kiedy wychodzi spod prysznica po prostu się wyciera, idzie do kuchni i zabiera z niej butelkę wody, po czym znów kładzie się na sofie i otula kocem. Być może powinien się ubrać, ale właściwie to jest sam więc nie musi się obawiać, że ktoś się pojawi. Kolejną myślą jest to, że powinien zadzwonić do rodziców. Nie jest w stanie jechać po Julie, nie jest w stanie się nią zająć, ponieważ fatalnie się czuje. Ma zamiar poprosić ich, aby zajęli się jego córeczką do popołudnia, a potem on ją odbierze jak tochę się ogarnie. Kiedy bierze telefon do ręki okazuje się, iż jest całkiem rozładowany. Niestety musi wstać, co robi niechętnie, aby iść po ładowarkę. Podłącza telefon. Bierze stacjonarny i dzwoni do rodziców. Nie rozmawiają długo, po prostu Mario dowiaduje się, że Julie jest zadowolona i grzeczna i że jego tata odwiezie ją wieczorem. Więc ma czas, żeby się pozbierać.
***
Marco przyjeżdża pod dom szatyna kilkanaście minut później po tym jak Mario rozmawiał z rodzicami. Dzwoni do drzwi, ale w pierwszym momencie nie daje to rezultatu.Po chwili jednak drzwi się otwierają, a on wchodzi zauważając tylko jak Mario znika z holu. Zamyka za sobą drzwi i idzie do salonu, bo wie, że jego przyjaciel tam poszedł. Kiedy się tam zjawia, szatyn siedzi na sofie, szczelnie owinięty ulubionym kocem Ann. 
-Cześć.- mówi zauważając od razu prawie pustą butelkę po whisky. Patrzy na Mario i już rozumie dlaczego chłopak nie zatelefonował do rodziców.
-Cześć.- pada odpowiedź.
-W porządku?- pyta Marco widząc bladą twarz przyjaciela.
-Mam potwornego kaca.- odpowiada młodszy.- Upiłem się.- mówi szczerze patrząc na przyjaciela. Po tych słowach opiera się o poduszki- Boli mnie głowa i czuję się okropnie. Poprosiłem rodziców, aby jeszcze trochę zajęli się Julie, bo szczerze mówiąc nie czuję się na siłach zająć się nią. Taki ze mnie ojciec.- mówi z goryczą.
-Mario... Każdemu się zdarzy, ale nie rozumiem... Kiedy ty się upiłeś?- pyta, bo jest zaskoczony. Z imprezy wyszedł trzeźwy, a wątpi, aby pił z Emily. Nie rozumie co się stało. Mario milczy, a on chce zapytać, ale nie robi tego, bo jego przyjaciel po prostu wyręcza go.
-Pocałowałem ją, Marco.- wyznaje Mario.- Po prostu to zrobiłem i...- przerywa.- Emily... ona oddała pocałunek.- mówi.- A potem w taksówce ciągle czułem dotyk jej ciepłych ust. Kiedy wróciłem do domu również.- nie patrzy na przyjaciela.- A potem pomyślałem sobie, że nie powinienem, bo kocham Ann... I poczułem się tak, jakbym ją zdradził.- tłumaczy w końcu podnosząc wzrok i patrzy na przyjaciela. 
-Źle to odbierasz... To nie tak. Twoja żona nie żyje. Tyle miesięcy byłeś w żałobie...
-Nadal jestem i będę, nie umiem inaczej. I nie powinienem był...- tłumaczy.- To ja ją pocałowałem. Nie powinienem... Nie chcę jej mieszać w głowie, nie chcę sobie mieszać w głowie. Nie chcę dawać jej nadziei.
-To tylko pocałunek...
-Aż pocałunek, Marco.
-Ona cię rozumie. I na pewno nie myśli, że od razu będzie coś między wami. Może inna dziewczyna tak by pomyślała, ale Emily dobrze wie, co przeżyłeś, co przeżywasz, Emily cię zna... I zrozumie, że potrzeba czasu, abyś zrobił kolejny krok do przodu.- tłumaczy blondyn.
-Ona jest wyjątkowa.- mówi Mario.- Jest wspaniała. Bardzo mi na niej zależy, ale...- milknie.- Traktuję ją jak przyjaciółkę, traktowałem, ale teraz... przyjaciółek się nie całuje w ten sposób, prawda? Przyjaźnię się z twoją żoną, czy z Agnes, ale nie mam ochoty ich pocałować.
-Spróbowałbyś...- mówi Marco siląc się na władczy ton.
-Wiesz o czym mówię.- mówi Mario.- Nie wiem co czuję, mam mentlik w głowie. 
-Więc nie myśl o tym.
-Jak mam nie myśleć? Jutro Emily zjawi się tutaj, co mam zrobić?
-Nic. Bądź sobą.
-Muszę ją przeprosić.
-Przeprasza się wtedy, kiedy się żałuje.- mówi Marco.- Żałujesz tego pocałunku?- pyta.
-Nie wiem... - pada odpowiedź.- Chciałem ją pocałować...
-Więc jej nie przepraszaj.
***
Myśli o nim cały dzień. Ma ochotę napisać do niego wiadomość, ale powstrzymuje się, bo on również się nie odzywa. Nie mówi Alice, że Mario ją pocałował, choć ta pyta, jak się bawiła. Emily trochę opowiada o imprezie, ale pocałunek pomija. Nie chce o tym mówić. To przecież więcej może się nie zdarzyć. 
***
Mario nie ma w domu, kiedy zjawia się około 8 rano. Jest jego mama. Liliana pije z nią herbatę przed wyjściem.
-Mario wróci trochę później, bo ma fizjoterapię. Znów boli go mięsień więc muszą się tym zająć fizjoterapeuci. Miał do ciebie pisać, ale w końcu mówił, że zapomniał. Jeśli nie możesz zostać, to mój mąż przyjedzie do Julie.
-Oczywiście, że z nią zostanę.- mówi niania.
-To dobrze. Przepraszam, że dowiadujesz się tego teraz, ale mój syn jest strasznie rozkojarzony, nie wiem co się stało i naprawdę zapomniał. Chciał napisać ci wiadomość rano, ale odwiodłam go od tego pomysłu, bo było bardzo wcześnie.
-Nic się nie stało. Naprawdę mogę z nią zostać dłużej.
-W takim razie dziękuję i do zobaczenia. Muszę już iść.
Liliana żegna się z wnuczką i wychodzi.
***
Plastry, które mu naklejono na udo z tyłu go ciągną. Wie, że są potrzebne, lekarz wszystko mu wytłumaczył, ale nie lubi ich nosić. Poza tym jeden sięga aż na pośladek i to jest wyjątkowo niewygodne. Jednak musi wytrzymać pierwsze dni, a potem wie, że będzie lepiej, przyzwyczai się. Kiedy wchodzi do domu słyszy odgłos tv. Odkłada torbę w przedpokoju, ściąga buty i idzie w stronę salonu skąd dobiegają dźwięki. Zauważa Emily siedzącą na dywaniku, i Julie bawiącą się obok niani, ale jednocześnie zerkającą na telewizor. I zanim jest w stanie zobaczyć co one oglądają, słyszy głos Ann. W tym momencie, w którym on robi kilka kroków do przodu, aby zobaczyć, czy to jest to co myśli, że oglądają, Emily zauważa go.
-Przepraszam, ale Julie się uparła. Rozpoznała płyty, bo leżały obok dvd... Próbowałam odwieźć ją tego, ale ciągle wołała mama...- Mario spogląda na nią.- Jesteś zły?- pyta. Mario nic nie mówi, po prostu podchodzi i siada na dywanie obok niej opierając się plecami o sofę.
-Nie jestem.- odpowiada w końcu- Dlaczego miałbym?- pyta spoglądając na dziewczynę.
-Bo to prywatne nagrania. Może nie chcesz, aby każdy je widział.- odpowiada Emily.
-Nie ma na nich nic, za co Ann mogłaby być na mnie zła, że komukolwiek pokazałem.- mówi jej.- Są bardziej prywatne zdjęcia, ale nie ma ich tutaj. Więc spoko, nie zrobiłaś nic złego, po prostu pozwoliłaś mojej córeczce trochę popatrzeć na mamę.- patrzy na nią, a potem na ekran telewizora. Wygłupiają się z Ann, przytulają, są tam tacy szczęśliwi. 
-Mama.- mówi Julie pokazując paluszkiem na tv.
-Tak kochanie, to jest mamusia.- mówi Mario.
-Mama.- powtarza dziewczynka po czym znów zajmuje się oglądaniem bajeczki, która przed nią leży. 
Mario nic nie mówi, zerka na film. Emily przygląda mu się kątem oka. Te obrazy przywołują wspomnienia. To widać. Przywołują również tęsknotę.
-Napijemy się herbaty?- pyta Emily.
-Tak, chętnie. Może przygotuję.- proponuje Mario.
-Ja to zrobię, zostań z Julie.- dziewczyna wstaje i wychodzi dając mu czas, aby mógł przez moment powspominać piękne chwile, jakie uwiecznione są na filmikach. 
Emily wraca po 10 minutach z herbatą, a Mario nadal siedzi na tym samym miejscu i wpatruje się w tv. Julie grzecznie bawi się niedaleko niego.Niania stawia kubki na stoliku, ale tak, aby mała nie mogła ich dosięgnąć, po czym znów siada obok piłkarza na dywaniku. 
-Nie chciała wtedy lecieć ze mną na weekend.- Nagle zaczyna wspominać Mario.- Była na mnie zła. Nie wiem o co się pokłóciliśmy, chyba byłem zazdrosny o jakiegoś kolesia, z którym współpracowała przy sesji, a który ją ewidentnie podrywał. Powiedziałem jej to, ale w końcu doszło do wymiany zdań. Nie krzyczeliśmy, ale każde z nas powiedziało za dużo. Były ciche dni. Nie cierpiałem cichych dni, ona też. Zresztą sporadycznie się zdarzały, ale jednak były. I wtedy o mały włos doszłoby do tego, że by ze mną nie poleciała. Zjawiła się w ostatniej chwili na lotnisku. Nic nie powiedziała, po prostu wsiadła ze mną do samolotu. Pogodziliśmy się dopiero na miejscu, na jachcie, w łóżku.- uśmiecha się.
-Dobry sposób.- śmieje się Emily.
-Tak.- przyznaje.
-Byłeś jej pierwszym facetem?
-W sensie chłopakiem czy chodzi o bardziej intymne sprawy?
-Jednym i drugim.
-Nie byłem jej pierwszym chłopakiem,  ale  to ze mną pierwszy raz się kochała.- odpowiada.
- Pierwszym mężczyzną i jedynym...- stwierdza Emily.
-Tak. Pierwszym i jedynym.- przyznaje Mario.- Filmik się kończy włącza się kolejny, na którym Ann gra na pianinie i śpiewa. Emily nie miała okazji jej słyszeć w takim wydaniu. Nie miała pojęcia, że potrafiła grać na pianinie.
-Grała na pianinie?- pyta.
-Oj tak i miała przepiękny głos. Myślała poważnie o muzyce, ale ciągle odkładała to na później ponieważ jej kariera modelki rozwijała się w bardzo dobrym kierunku, poza tym też dużo podróżowała. Nie miała czasu na wszystko. I żałuję, że jej nie zmobilizowałem.
-Pięknie śpiewa.
Słuchają.
-Brakuje mi jej głosu.- mówi Mario.- Po wypadku, nie mogłem oglądać tych filmów, a jak chciałem usłyszeć jej głos, to dzwoniłem na jej numer i wtedy słuchałem wiadomości, którą nagrała na pocztę.- opowiada.- Robiłem różne dziwne rzeczy...- wyznaje.
-Próbowałeś poradzić sobie z bólem, Mario.- patrzy na niego.- Każdy sposób jest dobry.
-Mam wrażenie, że każdy jest niewystarczający.- odpowiada piłkarz...- po czym kładzie głowę na ramieniu Emily. 
***
Niepodzianka !!!

8 komentarzy:

  1. Jak zawsze świetny! Miałam już iść spać, kiedy stwierdziłam, że może sprawdzę czy nie ma nowego rozdziału. Byłam do tyłu, ale godzina 1.30 mnie nie zniechęciła. "Pocałunek" genialny. Czytam to opowiadanie od początku, bo jego poprzednią część odkryłam, gdy była napisana w połowie. Zawsze czekam na nowe rozdziały. Ale nie spodziewałam się, że jak wrócę na stronę główną będzie coś nowego. Bardzo miła niespodzianka! Piszesz po prostu rewelacyjnie. ;) Komentarz zostawiam po raz pierwszy, bo zawsze twierdziłam, że napiszą go inni. Ale sama zdecydowałam się na napisanie opowiadania i wiem jak wsparcie jest ważne, w szczególności te od czytelników czy czytelniczek. Dlatego: rozdział- cudowny, twój styl i pomysły- genialne, a opowiadania- takie jakie być powinny- przemyślane, życiowe, dające do myślenia ale również z humorem.... :)
    Ps. Życzę dużo weny,pomysłów, realizacji planów i marzeń na nowy 2017 ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję,że jednak zdecydowalas się skomentować. I bardzo Cię proszę,nie zostawiaj komentowania innym,bo każde zdanie jest dla mnie bardzo ważne. Więc proszę o jeszcze i dziękuję za przemiłe słowa 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. ...Rozumiem, że Mario ma wyrzuty sumienia. Tzn. Rozumiem jego "wątpliwości". Tak to nazwijmy. Ale nie powinien ich mieć. Uważam, że Ann chciałaby, żeby Mario był szczęśliwy, żeby znalazł kogoś kto będzie go wspierał, uszczesliwiał, kogoś kto pokocha nie tylko jego Ale też małą Jull. A Emily z pewnością jest taką osobą. I trzymam kciuki za tą parę, niech za długo nie tkwią w tym friendzonie. Ale tez niech się nie spieszą. Pośpiech nigdy nie jest dobrym doradcą. :D no.. czekam,czekam na ciąg dalszy. Trzymaj się ciepło i szczęśliwego nowego roku! ~footballove

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję i Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka niespodzianka!:D Tego to się nie spodziewałam, że kolejny rozdział tak szybko;) Bardzo miło<3.
    Najpierw pocałunek teraz wyrzuty sumienia, można było się tego spodziewać. Ale dobrze, że nie przeprosił jej, bo w końcu nie żałuje, że jej pocałował. Super!.
    Wiesz co mi przyszło na myśl, to, że Ciężkie takie życie Emi przy mężczyźnie, który nadal tęskni za swoją żoną. Oglądał film, jasne, że o niej nie zapomni ale czy kiedykolwiek chociaż trochę przestanie tęsknić? Widzę taką scenę(w przyszłości, kiedy Emi i Mario są parą), kiedy Emi się wkurza, mówi, że nie chce być tą druga...(bo w końcu pierwsza ciągle jest Ann). Żadna kobieta nie chce być tą drugą. (oczywiście to ty jesteś autorką i ty decydujesz o dalszej histori;)). Może za bardzo się wczuwam, ale fajnie pomyśleć co może czuć dana osoba.
    Mam nadzieje, że nadejdzie ten moment kiedy Ann będzie w pamięci,bedą jej zdjęcia gdzieś upchnięte w kartonie a Emi będzie na pierwszym miejscu w sercu Mario. Moim zdaniem to musi kiedyś nadejść inaczej żałoba będzie zawsze.(Mam nadzieje, że rozumiesz moje refleksje, Ann była i będzie gdzieś tam, ale nie może być zawsze...-wczoraj widziałam Kossakowski być jak...Michał Szpak. I była tam scena, że oni byli u jakieś pani i Michał puścił dusze zmarłej mamy, że pozwolił jej odejść(on ciągle czuł i chciał by ona była koło niego, a przecież może dusza, że odejść w odpoczynek)-moze jest ten odcinek na player.pl to polecam) Świetnie, że Jull zna mamę i wie, że na filmie to jej biologiczna mama.
    Ps: Bardzo ciężkie opowiadanie, i jestem pełna podziwu, że to prowadzisz:D Wierzę, że zrobisz tak by Mario i Emi byli razem szczęśliwi, to bardzo trudne ale będą:D
    Ps2: Szczęśliwego Nowego Roku 2017, który nadejdzie już niebawem!:D:D Spełnienia wszystkich marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,za komentarz. Oczywiście masz rację, wiem dokładnie o co Ci chodzi, tak też bywa. Są ludzie,którzy choć chcą zrobić krok do przodu to jednak pomimo chęci nadal stoją w miejscu. Zdradzę,że Mario nie będzie jedną z tych osób 😉
      Piszę to opowiadanie ponieważ taki miałam pomysł. Piszę dość ciężko ponieważ tak wygląda życie po stracie ukochanej osoby. Tak albo podobnie,mam nadzieję,że nieprędko będę mogła tę teorie sprawdzić. Wydaje mi się,że niełatwo iść do przodu. To musi potrwać. Jeśli kogoś szczerze kochasz to nie wyobrazasz sobie życia bez tej osoby.A kiedy ja tracisz to przez długi czas tęsknisz i nie jesteś w stanie nawet wyobrazić sobie siebie z kimś innym...itd.
      Mario to wszystko przeżywa. Nie Zdradzę ile to potrwa,czy będzie scena,która sobie wyobraziłaś, nie Zdradzę jak to się skończy. Jestem jednak pewna,ze warto śledzić losy Mario,Emily i ich przyjaciół ponieważ ich historie ucza (mam taką nadzieje). Czego uczą? A to już sami musicie wyczytać pomiędzy wierszami 😉
      Ja Tobie również życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku !

      Usuń
  6. Moja droga absolutnie tej sceny, którą sobie wyobrażam być nie musi. Po prostu Emily jest taka spokojna, cicha... Mario czasem się chociaż upije, a ona trzyma fason.
    Jak to teraz napisałaś, że nie woyoobrażas sobie życia bez tej osoby(jaką kolwiek osobę). To kurde...masakra. Obyśmy nigdy nie byli w takiej sytuacji.
    Podobno człowiek znosi tyle ile może unieść. Więc My ludzie jesteśmy bardzo silni.;)
    Ps: Przepraszam, że się tak rozpisuje, za każdym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ rozpisuj się nadal, to bardzo miłe :) Lubię jak ludzie dzielą się swoimi myślami, spostrzeżeniami. Naprawdę :)
      Emily jest taka ponieważ dużo przeszła, jeszcze chyba nie do końca wierzy, że jej się udało. Ale uwierzy w pewnym momencie, to mogę obiecać :)

      Usuń