Jest zaskoczony, bardzo zaskoczony, ale jeszcze bardziej szczęśliwy. Ma wrażenie, że to sen. Nie chce się z niego budzić. Nie może. Dużo się uśmiecha, ale jest także wzruszony. Obydwaj są. Ta chwila jest wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna. Ta chwila jest ich.
Pada wiele słów, pięknych słów, ale padają też dwa najważniejsze. Najważniejsze dla nich.
***
-Nikt nie uwierzy.- mówi spoglądając na Marka.- Jestem tego pewien.- dodaje.
-Ja myślę wręcz przeciwnie.- mówi starszy.- Ba, to pójdzie dalej. Będą zawiedzeni.- twierdzi.
-No tak, pewnie masz rację.- zgadza się młodszy.- Jednak są osoby, dla których jesteśmy ważni. Co im powiemy?- pyta.
-Będziemy się martwić po powrocie.- uśmiecha się Mark obejmując Sebastiana.
***
Nie spodziewał się, iż zostanie powołany do kadry meczowej po problemach na treningach. Jednak jest w kadrze. Czuł się lepiej, nie odczuwał dyskomfortu, lekarz pozwolił mu grać, choć to nie tak, że przestał szukać powodów złego samopoczucia Mario na treningu, więc cieszy się tym, że nie będzie musiał oglądać tego spotkania z trybun. W końcu to ćwierćfinał LM.
***
To dzieje się nagle. W jednym momencie po prostu jadą w klubowym autokarze, który ma pokonać trasę od hotelu do stadionu, a w drugim słyszą potężny huk, a następnie większość z nich jest już pochylona do przodu, aby się ochronić. To odruch. Potem wszystko dzieje się szybko. Opuszczają autokar i w towarzystwie sporej ilości funkcjonariuszy policji zostają przeprowadzeni do innego autokaru.
***
Nie mogą uwierzyć w to, co przekazuje spiker. Pierwsze są w szoku, jak każda osoba znajdująca się na stadionie, a potem Prezes zjawia się na murawie i opowiada co się stało jeszcze raz. Dowiadują się, iż podjęto decyzję, iż piłkarze opuszczą hotel, aby móc spędzić noc z rodzinami, w domach. Nie słuchają do końca jego wypowiedzi. Kierują się do wyjścia.
-Odwiozę cię.- mówi Natalie szukając w torebce kluczyków do samochodu. Drżą jej dłonie.
-Nie ma mowy. Pojedziemy taksówkami. Nie jesteś w stanie prowadzić, spójrz na swoje dłonie...
-Zanim złapiemy taksówkę minie więcej czasu. Ja muszę...- marudzi malarka, ale Emily łapie jej dłoń, która ciągle próbuje znaleźć kluczyki. Natalie spogląda na dziewczynę ze łzami w oczach.
-Nic im nie jest, Nat. Są już bezpieczni, ale my możemy znaleźć się w niebezpieczeństwie jeśli którakolwiek z nas wsiądzie teraz za kierownicę.- tłumaczy, bo sama jest tak samo roztrzęsiona jak przyjaciółka. Chwilkę później są już w taksówkach.
***
Zjawia się w domu Mario, kiedy jeszcze go nie ma. W salonie są natomiast rodzice piłkarza. Na dywanie grzecznie bawi się Julie. Emily odruchowo podchodzi i siada obok niej, a gdy mała spogląda na nią, uśmiecha się i wypowiada jej imię, niania rozkłada ramiona, a dziewczynka chętnie się w nie wsuwa. Emily obejmuje ją ciasno, w jej włoskach składając delikatne pocałunki. Dociera do niej co mogło się stać. Wiedziała od początku, od momentu podania informacji o wybuchach, że mogło skończyć się tragicznie, ale wtedy musiała dotrzeć do domu, była w ruchu, szoku więc to jakby nie do końca do niej docierało. Teraz dotarło. Mario mógł zginąć. Julie mogła stracić także tatę. Mógł umrzeć razem z kolegami i sztabem z klubu. Mogło go już nie być.
-Emi.- piszczy mała dziewczynka.
-Kocham cię, kochanie.- mówi jej.
-Też.- odpowiada mała.
-Tatuś zaraz cię przytuli.- dodaje, spoglądając na rodziców piłkarza obserwujących tę scenę. Zauważa ich złączone dłonie. Obydwoje mają zaszklone oczy, po obydwojgu widać to, jak bardzo się wystraszyli.
-Tatuś.- mówi dziewczynka.
-Tak skarbie, tatuś jest w drodze.- powtarza.- Mają wrócić do domu na noc. Mecz będzie jutro.- zwraca się do rodziców Mario. Słyszą jak drzwi się otwierają, a potem zjawia się on. I pierwsze co robi, to podchodzi, klęka na dywanie i wyciąga dłonie do swojej córeczki, a ona po prostu, kiedy Emily ją puszcza, wtula się w ramiona taty. Mario chowa twarz w jej włoski, całuje jej główkę, potem czółko, a następnie policzki.
-Jesteś moim skarbem. Największym skarbem.- powtarza piłkarz tuląc córeczkę. Kiedy podnosi wzrok napotyka spojrzenie Emily, która klęczy na dywanie obok niego. Widzi, łzę na jej policzku, która spływa swobodnie i wytarte łzy na drugim. Przyciąga dziewczynę do siebie i przytula, a ona obejmuje Julie i jego swoimi ramionami wtulając się w niego.
-Wszystko w porządku kochanie?- słyszy głos mamy.
-Już tak mamo.- odpowiada. - Już tak.- spogląda na rodziców. Żyje, choć mogło być różnie. Jest z bliskimi. To jest najważniejsze.
-Zrobię nam herbaty.- oznajmia jego mama wstając. Zanim wychodzi do kuchni nachyla się i całuje Mario w policzek.
-Byłam przerażona.- mówi cicho.
-Ja też. Nic mi nie jest.- zapewnia piłkarz czując dłoń swojego ojca na ramieniu. On idzie za swoją żoną do kuchni.
***
To on jest osobą, która usypia Julie. Jest w jej pokoju do momentu, w którym nie stwierdza, iż dziewczynka śpi. Potem jeszcze raz całuje ją w główkę, okrywa kołderką po czym opuszcza pokój. W salonie są jego rodzice i Emily. Mario zajmuje miejsce na sofie, obok dziewczyny.
-Jest mi zimno.- mówi zgarniając z oparcia koc. Trójka jego towarzyszy widzi jak drżą mu dłonie. Ta cała sytuacja z niego wychodzi.
-Potrzebujesz czegoś? Zjesz coś?- dopytuje jego mama, a on zaprzecza ruchem głowy.
-Nic nie przełknę. Mam ściśnięty żołądek.- odpowiada.- Zostańcie na noc.- patrzy na nich.
-Oczywiście.
-Przepraszam, ale pójdę do sypialni. Naprawdę mi zimno.- mówi Mario.
-Przygotuję gorącą herbatę.- mówi jego mama.
-Ja przygotuję, proszę się położyć i odpocząć.- proponuje Emily.- Jesteście państwo zmęczeni, zdenerwowani. Potrzebujecie odpoczynku.
-Emily ma rację.- przyznaje Mario.- Jesteś kłębkiem nerwów.
-Te bomby mogły... One mogły...- jego mama nie może dokończyć zdania, bo nawet przez gardło nie mogą jej przejść słowa, które wyrazić by mogły, to, co mogło się stać.- One mogły Was zabić, albo zranić...
-Wiem.- przyznaje piłkarz.- Ale tak się nie stało. Nie stało się.- powtarza, bo do niego też musi dotrzeć to, że nic się nie stało, że jest w domu, z bliskimi, choć mógł nie być. Mógł, ale jest. To jest najważniejsze.- Marc jest ranny, ma złamany nadgarstek, ale będzie w porządku.- zapewnia. Jego rodzice po prostu przytulają go przed wyjściem z salonu. Tak jakby musieli się upewnić, że on faktycznie jest cały i zdrowy. A potem znikają w jednym z gościnnych pokoi. Emily przez chwilę patrzy na niego w milczeniu, a potem wstaje.
-Zrobię nam melisy, co?- proponuje, a Mario potakuje kiwnięciem głowy. Potem ona znika w kuchni, a on za drzwiami łazienki. Potrzebuje by ciepła woda otuliła jego ciało, by jej strugi zmyły napięcie, które odczuwa. Chwilę później, kiedy on stoi w kabinie prysznicowej i pozwala ciepłej wodzie spływać po nagim ciele, ona rozmawia z mamą przez telefon i mówi jej, że Mario wrócił cały i zdrowy do domu. I opowiada jej jak bardzo się bała. I mówi jej też, że nie wyobraża sobie tego, gdyby wieści były inne. I być może w tym momencie jest roztrzęsiona, być może wyciera dłonią niechciane łzy, które pojawiły się w jej oczach. Być może też jest pewna, iż jej słowa słyszy tylko jej rodzicielka. Nikt poza nią. Nie jest tak jednak. Jej słowa słyszy mama piłkarza, która wybrała się do kuchni po wodę, a która słysząc jej słowa, nie decyduje się na wejście do środka i przeszkodzenie jej, zamiast tego wycofuje się i wraca do pokoju.
***
Zjawia się w sypialni piłkarza zanim on sam wychodzi z łazienki. Widząc, że jest sama, ustawia kubki z parującą cieczą na szafce przy łóżku a ona sama rozściela łóżko, zabierając narzutę i składając ją na fotelu w rogu pokoju. Słyszy dźwięk przekręcanego zamka i to wtedy się odwraca. W drzwiach staje piłkarz. Ma na sobie spodnie od piżamy i koszulkę. Jego włosy są wilgotne. Jeszcze jeden szczegół przykuwa uwagę Emily, są nim zaczerwienione oczy Mario. I jest pewna, że powodem nie jest żel do mycia ciała, którym Mario mógł je zatrzeć, a coś zgoła innego.
-Lepiej się czujesz?- pyta delikatnie, a on po prostu idzie w jej stronę i kiedy już staje przed nią po prostu wtula się w jej ramiona, obejmując ją ciasno własnymi. A potem Emily czuje lekkie drżenie jego ciała i wie że strach, który odczuł mężczyzna, przerażenie, które czuł, znalazło ujście. I jest szczęśliwa, że Mario znalazł ukojenie w jej ramionach. Więc postanawia nie wypuszczać go z nich dopóki on będzie chciał w nich pozostać. Więc kiedy Mario prosi ją, aby została z nim, ona po prostu zostaje. I być może mężczyzna uśmiecha się później widząc ją ubraną w jego koszulkę i jego spodnie od piżamy, które są na nią za duże, ale nie ma nic innego, ale pomimo za dużych ubrań Emily jest piękna i jest zdecydowanie osobą przy której czuje się komfortowo i bezpiecznie, a właśnie poczucia bezpieczeństwa w tym momencie potrzebuje. Zasypia słysząc jej spokojny oddech obok i czując jej palce w swoich włosach barwiące się nimi. Przed zaśnięciem czuje spokój.
***
Słyszy głos Marco więc zjawia się w sypialni prawie od razu. Jej mąż nie śpi.
-Jestem kochanie. Poszłam zajrzeć do dzieci, bo wydawało mi się, że Oli mnie wolał. Ale śpią. -tłumaczy wsuwając się pod kołdrę i układając obok męża. Marco całuje ją, a potem przytula się do niej.
-To mi się nie śniło prawda?- pada pytanie.-Autokar, wybuch...
-Niestety nie. -odpowiada patrząc na niego.- Ale najważniejsze jest to, że wyszliście z tego cało, no Marc ucierpiał, ale wyzdrowieje, jego obrażenia mogły przecież być znacznie gorsze. Dojdzie do siebie. Już wszystko będzie w porządku.- gładzi dłonią jego policzek.-Kocham Cie.
- Ja ciebie tez. Bardzo Was kocham.- odpowiada piłkarz.
-Spróbuj zasnąć. Musisz odpocząć.
-Kocham cię. - mówi po czym wtula się jeszcze mocniej w ciało żony. Zamyka oczy. Jej obecność go uspokaja, a równy oddech usypia.
***
Budzi się o 4 rano. Nie może ponownie zasnąć, choć próbuje. Przez chwilę przygląda się śpiącej Emily, ale potem czuje, że musi iść do toalety więc najdelikatniej jak potrafi wstaje z łóżka, tak, aby nie obudzić dziewczyny. Kiedy wstaje, jest mu zimno, więc narzuca na siebie bluzę i idzie do łazienki. Potem kieruje się do kuchni. Tam przygotowuje sobie herbatę i z nią wychodzi na taras. Tam usadawia się na jednej z ogrodowych kanap. Nie ma koca, ale nie chce mu się po niego wracać, postanawia posiedzieć tylko chwilę, dopóki nie zacznie mu być zimno, chce pooddychać świeżym powietrzem. Tam, 15 minut później znajduje go Emily, która zaniepokojona jego nieobecnością, kiedy się obudziła, zaczęła go szukać. Od razu zauważa, że Mario nie jest przykryty więc zabiera z kanapy koc i wychodzi na taras. On słyszy, że ktoś idzie więc odwraca się. Dziewczyna podchodzi, zajmuje miejsce obok niego, blisko jego ciała, a potem przykrywa ich obydwoje kocem.
-Zobaczyłam, że cię nie ma i się zmartwiłam.- mówi mu spoglądając chłopakowi w oczy.
-Obudziłem się i nie mogłem ponownie zasnąć.- pada odpowiedź.
-Nie powinieneś siedzieć tu bez koca. Jest naprawdę chłodno.- upomina go.
-Już jest mi bardzo ciepło.- mówi piłkarz obejmując ją ramieniem i przyciągając do siebie. Potem Emily czuje na swoim czole jego ciepłe usta.- Dziękuję, że ze mną zostałaś.- mówi z twarzą schowaną w jej włosy.- Dziękuję, że zawsze przy mnie jesteś. Blisko. To wiele dla mnie znaczy.- wyznaje, a ona słucha. Nie spodziewała się takich wyznań po 4 rano. -Ty wiele dla mnie znaczysz, Emi.- dodaje piłkarz.- Może nie jestem zbyt wylewny, może nie okazuję, jak ważną częścią mojego życia jesteś, ale chcę byś wiedziała...- jego słowa przerywają jej palce na jego ustach. Bo Emily wie, ona po prostu czuje, że jest ważna. On nie musi tego mówić, by wiedziała.
-Ciii.- szepcze.- Wiem... Ja wiem, Mario.- mówi mu, a on wpatruje się w jej oczy. A potem nachyla się i po prostu łączy ich usta w pocałunku. I to nie trwa moment, ani chwilę. Pocałunek trwa dotąd, aż nie brakuje im oddechu. To wtedy się od siebie odrywają, a na usta Emily wkrada się uśmiech.
-Pojadę do domu, przebiorę się i wrócę, aby zająć się Julie, kiedy ty będziesz musiał jechać przygotować się do meczu.- proponuje.- Chyba, że chcesz, aby to twoja mama była z Julie, a ja na meczu?- pyta.
-Chciałbym, abyś tam była, na stadionie, ale moja mama nie może zająć się moją córeczką więc bardzo cię proszę, abyś to ty się nią zajęła.- odpowiada piłkarz.
-W porządku.- zgadza się.- Będziemy ci kibicować w domu.- zapewnia.
-Emi...- zwraca się do niej.- Mogę cię o coś zapytać?
-O wszystko.
-Czy gdybym...- przerywa, bo musi przemyśleć.- Wiem, że jest w porządku, ale gdyby wczoraj... albo kiedyś coś mi się stało...
-Nawet tak nie mów!- upomina go.- Nie myśl nawet w ten sposób.- dodaje przytulając się do jego ciepłej klatki piersiowej.- Nie chcę tego słyszeć. Nic ci się nie stało i nie stanie.
-Ale... Chciałbym wiedzieć, czy gdyby tak się stało, czy nadal chciałabyś być obecna w życiu Julie?- zadaje pytanie.- Ona cię kocha...- mówi jej, a Emily odsuwa się od niego i patrzy mu w oczy. Przez chwilę milczy.
-Ja również ją kocham.- wyznaje.- Kocham ją tak, jakby była moją córeczką.- patrzy mu w oczy, a on widzi w nich szczerość.- To uczucie już dawno wyszło poza wszelkie relacje podopieczna- niania. Zresztą wydaje mi się, że pokochałam ją w już w pierwszej chwili, kiedy zaczęłam się nią zajmować.- mówi dalej.- I tak, gdyby tylko mi pozwolono, nigdy nie zniknęłabym z jej życia.- Mario ją przytula. Spodziewał się tych słów, ponieważ od dawna widzi z jakim uczuciem Emily zajmuje się Julie, ale spodziewać się, a je usłyszeć, to różnica.
***
-Muszę znaleźć pracę. Muszę.- słowa Sebastiana wyrywają go z zamyślenia. Spogląda na niego, wracają taksówką z lotniska do domu.
-Na pewno znajdziesz, ale nie możesz się jakoś strasznie nastawiać i spinać.- odpowiada starszy.
-Nasza poduszka finansowa nie wystarczy na długo.- mówi młodszy spoglądając na partnera.- Wiesz dobrze o tym.
-Seba, spokojnie...- mówi po czym splata ich palce. Twarz Sebastiana rozświetla się ponieważ spogląda na swój palec. Uśmiecha się, Mark również.-Poradzimy sobie ze wszystkim.- mówi Mark spoglądając na swoją drugą połowę.
-Razem...- mówi szeptem Seba.
-Tak, razem.- zgadza się starszy.
***
Witajcie. Mały poślizg, ale rozdział w końcu dokończony. Podoba się?
Uroczy są ❤ świetnie ze ich relacja pogłębia sie coraz bardziej ;) Czekamy na ciag dalszy :)
OdpowiedzUsuńBędzie ciąg dalszy ❤
UsuńAbsolutnie za krótkie te rozdziały...co zacznę czytać i wczuwać w historię to koniec rozdziału..:/
OdpowiedzUsuńCo tu dużo mówić..piękny jak zawsze :) Czekam( też jak zawsze) na następny;);)
Przepraszam, że krótkie, ale chwile kiedy mogę pisać również do najdłuższych nie należą :(
UsuńCieszę się, że Ci się podoba. Pracuję już nad nowym rozdziałem. Mam nadzieję, że uda mi się coś w miarę szybko dodać. Postaram się :)