-Proszę, pozwól mi...- to ledwie szept, ale dokładnie słyszała jego słowa. Patrzy na niego.
-Na co mam ci pozwolić?- dopytuje pomiędzy pocałunkami, których jest coraz więcej.
-Pozwól mi pokazać Ci jak bardzo cię kocham.- mówi jej.- pozwól mi się z tobą kochać.- patrzy jej w oczy.- Tak bardzo cię pragnę.- wyznaje patrząc jej w oczy. Dziewczyna patrzy na niego. Ona również go kocha. Bardzo. Najbardziej. Jednak nie może w tym momencie się zgodzić. Jeszcze nie. Bo jest miłość, ale ona ma ostatnio coraz więcej wątpliwości, którymi się z nim nie dzieli. Czuje, że może własnie nadszedł odpowiedni moment, aby on poznał jej myśli. Więc splata ich dłonie i subtelnie prowadzi w stronę sofy, na której siadają.
-Ja również cię kocham i pragnę tego.- wyznaje.- Ale najpierw musimy porozmawiać.
-Brzmi poważnie.- odzywa się Mario.- Nie lubię tej barwy twojego głosu. Oznacza kłopoty lub łzy, albo też jedno i drugie.- wyraża swoje myśli.
-Kocham cię.- odpowiada dziewczyna.
-Kochasz, ale?- łapie ją za dłonie i spogląda w oczy.- Ponieważ jest jakieś ale prawda?- chce wiedzieć więc dopytuje.
-Tak.- przyznaje.
-W miłości nie ma ale kochanie.- próbuje ją przekonać.- Nie powinno być.- dodaje patrząc jej w oczy. W tych oczach dostrzega wiele obaw, które chciałby rozwiać. Nie wie jednak czy mu się to uda.
-Boję się...- mówi mu. Po prostu. Bez owijania w bawełnę.
-Czego się boisz?- pyta patrząc na jej twarz.
-Związałeś się ze mną.- mówi mu.- Teraz chcesz zrobić kolejny krok...- zauważa.
-Jeśli nie jesteś na to gotowa i potrzebujesz czasu to po prostu mi o tym powiedz.- prosi.- Nie chcę cię do niczego zmuszać. Pragnę cię, ale jeśli nie jesteś gotowa po prostu poczekam.- deklaruje.- Chcę, abyś była pewna...
-Jestem, ale... Ja też nie chcę cię zmuszać...- patrzy mu w oczy. Chce powiedzieć tak wiele, ale nie umie. Musi pozbierać myśli. Widzi dezorientację na jego twarzy.
-Nie rozumiem.- patrzy na nią próbując wyczytać coś z jej twarzy.
-Nie chcę cię zmuszać, abyś zabrnął w coś, czego potem możesz żałować.- rozwija swoją wcześniejszą wypowiedź, ale wie, że to nie jest jeszcze wystarczające.- Ja wiem, że mnie bardzo kochasz. Czuję to każdego dnia. Prawda jest jednak taka, że tak wiele przeszedłeś. A ja... Nie wiadomo co ze mną będzie. Mam przeszczepione serce. Teoretycznie wszystko powinno być dobrze, ale teoria to jedno, a realia to zgoła coś innego. Jeśli coś mi się stanie w pewnym momencie, zachoruję to będziesz cierpiał.- mówi mu.- Jesteś przygotowany na to, że nie zawsze może być tak dobrze jak jest teraz?- pyta, a on na nią patrzy. Milczy przez chwilę.
-Myślę, że będę bardziej cierpiał jak mnie odrzucisz i nie będziesz mnie chciała.- jest szczery.
-Są jeszcze inne sprawy.-mówi.
-Jakie?
-Nie będę mogła dać ci dziecka.- to jest kolejny argument.
-Mamy Julie. Ja rozumiem Emi, że ciąża w twoim przypadku, choć nie jest do końca niemożliwa, to jednak ryzyko.- patrzy na nią.- za duże ryzyko. Jestem tego świadomy.- mówi spokojnie.
-I tak bez niczego podejmujesz decyzję, że nie chcesz mieć więcej dzieci? Rezygnujesz z tego?- pyta.- Jesteś wspaniałym tatą. A jeśli zapragniesz mieć jednak większą rodzinę? Może Julie zechce mieć rodzeństwo...
-Nie będzie miała.- mówi spokojnie.- Z tobą nie mogę mieć dziecka, a z nikim innym nie zechcę. Tak po prostu musi być.- twierdzi z przekonaniem.
-Może się zakochasz...
-Ja już się zakochałem. Kocham ciebie. - zaznacza.- Ciebie, Emily. I bardzo cię proszę nie decyduj za mnie. Nie pozwolę ci. I nie pozwolę ci odejść. Nie pozwolę, aby twój strach zniszczył to co mamy.- mówi stanowczo, a potem ją całuje. Namiętnie. Z pasją. Aż do utraty tchu. Ona oddaje każdy pocałunek. A potem czuje jego dłonie wędrujące po jej ciele. Na plecach, ramionach, udach... Jego ciepłe usta muskają jej szyję, potem ramię. Dotyk piłkarza odbiera jej zdolność trzeźwej oceny sytuacji. Być może powinna jeszcze z nim porozmawiać. Ale nie może. W tej chwili pragnie go. W tym momencie chce mu się oddać. Pierwszy raz. Pragnie tego. pragnie jego. Chce być z nim blisko, najbliżej. To ten moment.
To dzieje się powoli. Krok po kroku. Łakną siebie. Ona się boi, jest niedoświadczona. On pokazuje jej jak może być wyjątkowo. Ubrania znikają. Krok po kroku. Całuje ją. Szepce zapewnienia miłości. Musi to mówić. Chce, aby wiedziała, by słyszała. Ona odpowiada tym samym. W końcu kiedy mężczyzna przerywa na moment pocałunki patrzy mu w oczy.
-Kocham cię. Zaufaj mi.- mówi jej, a potem łączy ich ciała. Emily przestaje myśleć. Oddaje się magii tej chwili. Pożądanie rozlewa się po całym jej ciele. Te odczucia narastają, aby w końcu wybuchnąć z taką siłą, że obydwojgu wydaje się, iż na jedną chwilę ulatują w powietrze.
***
Tuli ją do siebie.
- W porządku, kochanie?- pyta odsuwając jej z twarzy kosmyk włosów. Dostrzega jej błogi uśmiech.
-Bardziej niż w porządku.- pada odpowiedź więc się uśmiecha.- Teraz już jesteś mój...- mówi Emily.
-Byłem od zawsze...- mówi jej, a ona się uśmiecha.
***
Marco zauważa. Jak mógłby nie zauważyć. Mario jest rozkojarzony. To widać od razu. Nie może nie zapytać.
-Powiesz mi wreszcie?- pyta przyjaciela.
-Co mam ci powiedzieć?- pyta Mario.
-Dlaczego bujasz w obłokach.- pada odpowiedź.- I czuję, że Emily ma z tym dużo wspólnego.- dodaje. Kiedy widzi uśmiech przyjaciela wie, że trafił w samo sedno.- Zamieniam się w słuch.- mówi starszy.
-Jestem zakochany.- mówi młodszy.
-To żadne odkrycie.- kwituje blondyn.
-Kochałem się z Emily.- przyznaje Mario. Podnosi wzrok i patrzy na przyjaciela, który milczy.
-Wszystko w porządku?- pyta po chwili Marco. Mario domyśla się dlaczego o to pyta.
-Tak.- uśmiecha się.- Bałem się trochę.- przyznaje.
- Że nie pamiętasz jak to się robi?- żartuje starszy, a Mario się śmieje.
-Też.- uśmiecha się.- Ale na poważnie...- przerywa i się zastanawia.- Nie byłem z nikim tak blisko od Ann.- przyznaje, ale Marco przecież doskonale o tym wie. Są najlepszymi przyjaciółmi.- Właściwie byłem tylko z Ann. Wcześniej. Z nikim poza nią. I to dla mnie też było czymś nowym.
-Wiem.
-Powiedziała mi w końcu wczoraj co ją dręczy. Czułem, że ostatnio nie jest sobą, ale nie powiedziała mi co to jest. Powiedziała mi.- przyznaje, a potem opowiada Marco.
-Trudna sprawa.- przyznaje starszy.
-Wiem, ale mamy Julie. Emily bardzo kocham. Nie myślę o kolejnym dziecku, a pragnę po prostu być z nią.
-Ona cie kocha i dlatego chce, abyś był szczęśliwy. Chce byś był spełniony.
-Jestem.
-Wiem, ale ona to musi zrozumieć. Potrzebuje czasu. Poza tym na pewno to trudne, wiedza, że nie będzie mogła urodzić dziecka. Postaw się w jej sytuacji. Jesteś z kimś, kochasz tą osobę, a nagle okazuje się, że chcesz mieć dziecko, ale nie możesz, bo np. jesteś niepłodny.
-Wiem...
-Jull była wyczekiwana przez Ann i ciebie. Pomyśl gdybyś nie mógł jej np. spłodzić...
-Nie wyobrażam sobie.- twierdzi.- Wiem, że cierpi z tego powodu.
-Przecież niektóre kobiety po przeszczepieniach rodzą dzieci...
-Za duże ryzyko. Nie chcę przez 9 miesięcy się bać. Nie zniósłbym tego. Nie dałbym rady psychicznie.
-A gdybyś widział jak ona bardzo tego pragnie?- pyta Marco, a Mario milknie. Zastanawia się. Nie wie co by zrobił gdyby pewnego dnia Emily powiedziała mu, że chce podjąć ryzyko. Pewnie próbowałby odwieźć ją od tego pomysłu wytaczając wszystkie możliwe argumenty. Jednak gdyby się uparła, to nie wie, czy by nie uległ.
-Masz rację. Gdyby tego bardzo pragnęła to nie wiem czy nie zgodziłbym się, a potem modliłbym się każdego dnia aby nic złego im się nie stało.
-I na pewno zostalibyście szczęśliwymi rodzicami. Straciłeś w swoim życiu już żonę. Nie wierzę, aby Bóg pozwolił na to, abyś musiał to znów przechodzić.- twierdzi blondyn.
-Obym nie musiał, bo drugi raz nie zdołałbym się z tego podnieść.- patrzy na przyjaciela. Może już mówić o tym bez łez, ale w jego sercu Ann będzie zawsze zajmować wyjątkowe miejsce.
Czy można kochać dwie kobiety?
Jakiś czas temu odpowiedziałby, że nie. Teraz wie, iż jest to możliwe. On kocha dwie kobiety. Właściwie trzy, bo jest jeszcze Julie.
***
Bonusik :)
Ahhh❤ Cuteee... W końcu więcej Mario. Taka przyjaźń jak między Mario a Marco to skarb. Do tego nie mogę wyjść z podziwu jak dobrze wychodzą Ci te intymne sceny. Nie opisujesz za dużo, ale ujmujesz to w taki sposób, że...wow.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za miłe słowa 😘
UsuńPiękny a zarazem smutny rozdział. Dziecko...ah szkoda mi Emily, ale przecież, jest nadzieja! Różni lekarze różnie mówią. Teraz w dobie XXI wieku wiesz...nic nie jest niemożliwe. :) Mam nadzieje, że w pewnym rozdziale napiszesz o wielkiej radości, nowinie.
OdpowiedzUsuńSuper, że spędzili cudowną noc. Nareszcie:D Ah..ta miłość.
Ps: Natalie i Marco też mogłoby być trochę więcej, czyż oni też nie starali się o dziecko?? a Agnes jest w ciąży. Ah...babyboom sie zrobił.
Pozdrawiam
Będzie więcej Marco i Nat :)
UsuńBabyboom mówisz? O tak!
Mario i Emily sa tacy cudowni ze moglabym ciagle o nich czytać ;) czekam na więcej
OdpowiedzUsuńBędzie więcej. Obiecuję :)
Usuń