środa, 19 sierpnia 2015

15.Cud?

Spogląda na mężczyznę śpiącego na łóżku w hotelowym pokoju. Już dawno nie miała okazji zobaczyć go tak spokojnego. Wie, iż jak tylko się obudzi, ten spokój zniknie, wrócą obawy i strach. Zdaje sobie sprawę, iż pewnie powinna obudzić go już jakiś czas temu, że pewnie on tego chciałby, jednak nie robi tego, choć zdaje wie, że chłopak może być odrobinę na nią zły. Nie robi tego ponieważ wie jak bardzo był zmęczony i jak bardzo potrzebował odpoczynku i snu.  Mijają kolejne minuty, które ona wykorzystuje na wypicie kawy. 
Kiedy Ricky zaczyna się przekręcać, Agnes obserwuje to dopijając kawę. I kiedy zauważa, iż para oczu wpatruje się w nią intensywnie po prostu wstaje, podchodzi do łóżka, po czym kładzie się obok swojej drugiej połowy:
-Dzień dobry kochanie.- mówi dłonią dotykając jego policzka.
-Cześć.- Ricky przysuwa się, by delikatnie musnąć usta swojej dziewczyny, a potem dodaje.-Która godzina?
-Po 10.- odpowiada i zauważa zdziwienie na jego twarzy, a potem rejestruje jak jej mężczyzna szybko siada, po czym wstaje z łóżka.- Dlaczego nie obudziłaś mnie wcześniej? Jak tata? Dlaczego pozwoliłaś mi tak długo spać? - zadaje pytanie za pytaniem, wciągając na siebie czyste spodnie.
-Ponieważ tego potrzebowałeś,a  poza tym upewniłam się czy z Twoim tatą wszystko w porządku.
-Powinienem tam być już dawno.- marudzi.
-Powinieneś zjeść śniadanie. - Agnes wstaje z łóżka, w momencie, gdy on zakłada na siebie koszulę i zaczyna zapinać guziki. 
-Zjem później.- spogląda na nią. 
-Nie.- protestuje dziewczyna.- Zjesz teraz śniadanie, a potem pójdziesz do szpitala. Musisz jeść, z twoim tatą nic złego się nie dzieje, nie bądź uparty.
-Nie jestem głodny, poza tym jestem dorosły i naprawdę nie potrzebuję osoby, która będzie za mnie decydować czy mam jeść teraz czy później, tak?- odpowiada, a zaraz potem tego żałuje, ponieważ jego dziewczyna bez słowa bierze ubrania i znika za drzwiami łazienki. Wie, że jego słowa ją zabolały. Rozumie dlaczego Agnes się martwi. Przed wyjściem puka do drzwi łazienkowych, ale ona nie otwiera ani się nie odzywa. 
-Kochanie, bardzo mi przykro z powodu tego co powiedziałem. Przepraszam. Nie miałem tego na myśli. Potrzebuję cię, bardzo. Wiesz o tym prawda? Otworzysz?- nic to nie daje dlatego chłopak w końcu wychodzi z pokoju i idzie do szpitala. Agnes nie zjawia się tam. Kiedy mama dziennikarza wraca do hotelu, dziewczyna syna dotrzymuje jej towarzystwa, kiedy je posiłek, rozmawiają, ale nie poruszają tematu Ricky'ego, choć rodzicielka dziennikarza domyśla się, iż coś musiało się wydarzyć, ponieważ Agnes jest smutna, Ricky, którego spotkała w pokoju ojca również był w podobnym nastroju.
***
Nanosi kolejną warstwę farby, kiedy słyszy odgłos kroków w domu. Wie, że wrócił Marco, który był na treningu. Nie rusza się z pracowni, ponieważ wie, iż jej mąż wie doskonale gdzie ma jej szukać. Ten dzień ich pociechy spędzają z dziadkami, więc Natalie może spokojnie malować. Chwilę później do pracowni wchodzi piłkarz. Jest przebrany w dresowe krótkie spodenki, nie ma koszulki i oczywiście, jak to bywa najczęściej jest na bosaka. 
Natalie nie odwraca się choć wie, że przyszedł, ale uśmiecha się gdy nagle zostaje przyciągnięta do niego tak, że jej plecy opierają się o jego klatkę piersiową, a jego ręce ją obejmują. Czuje też usta chłopaka na swojej szyi.
-Wrócił twój mężulek.- mówi cicho blondyn.
-Cieszę się, że wrócił mój mężulek.- odpowiada malarka.
-Zrobisz sobie małą przerwę?- pyta mężczyzna.
-Nie mogę kochanie, muszę skończyć.- pada odpowiedź.
-A co jeśli twój mąż cię bardzo potrzebuje?- pyta.
Dziewczyna odwraca się tak, że stoi twarzą do niego.
-Coś się stało?- pyta lustrując go wzrokiem.
-Po prostu potrzebuję odrobiny czułości...-mówi piłkarz spoglądając jej w oczy.- Trochę pocałunków i przytulania?- pyta.
-Kochanie to zajmie mi najwyżej 10 minut, dobrze? Muszę domalować te cienie i obraz będzie gotowy.
-Dobrze, będę na dole.- muska jej usta swoimi po czy odwraca się, więc Natalie zauważa niebieskie plastry, które jej mąż ma przyklejone w okolicy krzyża, a które znikają pod jego bokserkami.
-Co się stało?- pyta zanim Marco udaje się wyjść z pokoju. On odwraca się zdezorientowany.- Twoje plecy i te plastry...- tłumaczy Nat.- Coś się stało?
-Aaa... to... naciągnąłem się za bardzo, bolało więc przykleili mi plastry. 
Dziewczyna podchodzi do piłkarza, staje za nim po czym przejeżdża delikatnie palcami od momentu gdzie plastry się zaczynają, a potem odchyla lekko jego bokserki i widzi, że kończą się na jego biodrze. Blondyn po prostu pozwala jej na to, by przekonała się, że nic złego mu się nie stało, ona zawsze to robi, sprawdza, czy nic mu nie jest, przekonuje się. Kiedy palce Nat przestają badać jego skórę, blondyn po prostu całuje  ją krótko w usta po czym wychodzi.
***
Siedząc przy łóżku taty zastanawia się co robi Agnes. Od mamy dowiedział się bowiem, że dziewczyna wyszła z hotelu. Nie ma jej tego za złe, nie czuje, że go opuściła, bo przecież od kilku dni nic innego nie robiła tylko była ciągle przy jego boku. Wie, że zawinił. Niby powiedział jedno zdanie, ale zdaje sobie sprawę, iż to na pewno ją dotknęło. Więc postanawia sobie, iż kiedy jego mama przyjdzie, on porozmawia ze swoją kobietą. Teraz jednak spogląda na tatę, który uparcie śpi.
-Tato, możesz się w końcu obudzić?- pyta syn cicho.- My tu czekamy na ciebie, martwimy się. Postaraj się, tak?- mocniej ściska jego dłoń.- Martwię się tym, że się nie budzisz, ale jeszcze martwię się, bo powiedziałem coś i Agnes, moja dziewczyna... Te słowa mogły ją urazić, na pewno uraziły... Ona się o mnie martwi, co jest zrozumiałe, a ja chyba okazałem się niewdzięcznikiem. - mówi.- Nie chcę jej stracić, wiesz? Ja ją kocham, naprawdę kocham, kocham mocno.- wyznaje po czym milknie na moment.-Po tym jak zostałem zdradzony... To było straszne.- wzdycha.- Po takim czymś, w takich momentach i po takich zdarzeniach nie wierzysz, że kiedykolwiek będziesz w stanie komuś zaufać ponownie. Ja też nie wierzyłem... Ale okazało się, że można, trzeba tylko spotkać odpowiednią osobę. - szepce.- Ona jest taką osobą. - stwierdza.- Jestem pewien tego uczucia... I chciałbym mieć z nią dziecko.- wyznaje.- Chciałbym również byś był obok i mógł to zobaczyć, więc musisz walczyć. Musisz się obudzić, tato.- szepce.
Słyszy jak odsuwają się drzwi. Odwraca głowę i widzi Agnes. Na jego twarzy pojawia się lekki uśmiech, bo przyszła. Dziewczyna podchodzi do łóżka zanim Ricky może zareagować. Wstaje z fotela, po czym puszcza dłoń ojca i przytula do siebie mocno blondynkę.
-Przepraszam.- szepce w jej włosy.-Przepraszam kochanie.- powtarza.- Nie chciałem cię zranić, ja wiem, iż się martwisz, rozumiem to i dziękuję za troskę. Wybacz mi.- prosi.- Kocham cię tak bardzo, nie chcę sprawiać ci przykrości, nie chcę abyś cierpiała. 
-Ja też cię kocham, Ricky.- mówi Agnes.- Przepraszam, że dopiero przyszłam, ale musiałam odsapnąć moment.
-Rozumiem, w porządku. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Ich usta łączą się w małym pocałunku. Oni jeszcze tego nie wiedzą, ale ktoś bardzo ucieszy  ten widok...
***
Kilka minut wcześniej.
Słyszy głos, męski głos. Zna go, zna bardzo dobrze. Słucha, choć on nie mówi, nie może. Jednak trafia do niego każde słowo. Próbuje odpowiedzieć, jednak jego usta na razie nie chcą współpracować. Chce otworzyć oczy, jednak powieki zdają się być za ciężkie. Wtedy próbuje poruszyć dłonią, jednak i te starania są bezskuteczne. Więc po prostu słucha. Jego umysł rejestruje każdą literę, wyraz, każde zdanie... To nie pierwszy raz, kiedy do niego mówią... Wcześniej również słyszał, każde słowo...
Słyszy również jakiś dźwięk, potem ciche kroki. Następnie padają słowa... Przeprosiny... 
Słucha... Po chwili podejmuje kolejną próbę pokazania tego, że jest, że słyszy... I kiedy w końcu jego powieki odrobinę się uchylają, obraz, który widzi przed sobą wywołuje mały uśmiech na jego twarzy...
-Rick...- chce powiedzieć, ale z jego gardła wydobywa się jedynie jakiś bełkot, jednak to wystarczy, by twarze zarówno mężczyzny jak i kobiety zwróciły się w jego stronę. Na ich twarzach maluje się szok i zaskoczenie, ale zaraz potem pojawia się radość...
-Tato...-mówi dziennikarz.- Wróciłeś, tato...
***
Łapcie kolejny rozdział. Wiem, że teraz była kolej na rozdział na drugim blogu, ale jakoś nie miałam na tamten weny więc napisałam tutaj. 
Komentujcie, będzie mi miło. Pozdrawiam.
                                                                             



9 komentarzy:

  1. CUDOWNE!!! Nawet nie masz pojęcia jak ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że dodałaś rozdział. Tytuł posta już coś zwiastował i bardzo cieszę się, że tata Ricky'iego wreszcie się wybudził. To jest cud. I to jest wspaniałe, więc pisz mi tu szybko nexta...
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na nn<3
    OGROMNEJ ilości weny życzę ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak słodko😍 Bardzo interesuje mnie to co dzieje się z Marco i jak tam Mario!?
    Czekam na następny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całe szczęście, że tata Rickiego się obudził mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, czekam na kolejny, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej. Czytałam twojego bloga http://new-life-with-you-baby.blogspot.com i byłam już na 34 rozdziale a dzisiaj ten blog nie chce mi się otworzyć a bardzo bym chciała go dokończyć czytać .. co zrobić :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj teraz :)
      Blog był schowany i niebawem znów będzie. Więc czytaj :)

      Usuń
    2. Wielkie dzięki, strasznie mnie wciągnął ;)

      Usuń
    3. Cieszę się :) "Nadzieja uczy czekać" jest kontynuacją " Przyszłość..."

      Usuń
  5. Uwielbiam czytać o Ricky'm i Agnes. Po prostu uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zaskoczyłaś, ponieważ większość czytelników czy też czytelniczek tego bloga woli wątek Natalie i Marco, bądź Mario. Ale zdradzę Ci sekret :) ja również bardzo lubię wątek Agnes i Ricky'ego :) Są przesympatyczni :)

      Usuń