Wiadomość jest szokująca. Właściwie nie może uwierzyć w to, co słyszy. Przecież spodziewał się najgorszego. Właściwie był pewien, że ta wizyta jest jedynie formalnością. Był pewien, iż ona jedynie potwierdzi wcześniejszą diagnozę.
-Czy mam rozumieć, że pan nie cieszy się z tego, co powiedziałem.-pyta lekarz. Te słowa docierają do niego w zwolnionym tempie, to Mark jest tym, który odzywa się pierwszy.
-Oczywiście, że się cieszy. Po prostu my... on...
-Byliście pewni, że się potwierdzi. Otóż często jest odwrotnie. Z czego się cieszę oczywiście.-uśmiecha się lekarz.
-My też, proszę wierzyć na słowo.-Mark uśmiecha się po czym ściska dłoń mężczyźnie. Seba tez to robi mówiąc jedynie.-Dziękuję. Wychodzą. Sebastian nic nie mówi, po prostu idzie w stronę drzwi wyjściowych. Chce jak najszybciej opuścić to miejsce. Nie chce nigdy więcej tu wracać. Nigdy.
-Seba...-woła za nim jego partner, bo nie może nadążyć. Jednak ten nie zwalnia. Zatrzymuje się dopiero przy samochodzie. Tam dogania go Mark.
-Hej.-mówi patrząc na swoją drugą połowę. -Seba...-dotyka jego ramienia. A ten w końcu patrzy na niego.
-Boje się cieszyć.-mówi młodszy.- Powiedz, że się nie przesłyszałem. -prosi.-On powiedział, że...
-Wynik jest negatywny.-kończy zdanie starszy.-Wszystko będzie dobrze. Już po wszystkim Sebastian.-uśmiecha się a potem przytula partnera.-Wszystko w porządku. Już dobrze.-szepcze gładzac dłonią plecy kochanka.
***
Natalie nie jest zadowolona kolejna sesja. To już trzecia, zawsze kończyło się na jednej góra dwóch. To nie tak,ze nie kibicuje Marco i Marcelowi. Marco firmuje swoim nazwiskiem linie ubrań. Na początku to miało być raz i w ramach zabawy. Szybko jednak okazało się, że ubrania się sprzedają wiec pomysł przerodził się w coś długodystansowego. I wszystko było w porządku do pewnego momentu.
-Mam dziwne wrażenie, że jesteś na mnie zła.-mówi chłopak do swojej żony. Natalie nie reaguje, po prostu nadal czyta książkę.
-Nat mowie do ciebie.-próbuje Marco.
-Słucham. -malarka spogląda na niego.
-Jesteś na mnie zła?-tym razem nie stwierdza, a pyta.
-Ależ z jakiego powodu miałabym być zła?-pyta brunetka z odrobiną sarkazmu w głosie.
-Nie lubię gdy jesteś taka. Nie podoba mi się ton w jakim do mnie teraz mówisz. -mówi piłkarz.
-Mnie też wiele rzeczy się nie podoba, ale muszę się na nie godzić. -odpowiada Natalie.
-Jakie na przykład?
-Nie ważne.-kwituje malarka po czym wstaje i na zamiar opuścić salon. Marco jednak zatrzymuje ja łapiąc ja za rękę.
-Chcę abyś wyjaśniła mi o co ci chodzi Nat.-mówi jej.
-O co mi chodzi?-patrzy na niego z wyrzutem.-Chodzi mi o ta panią fotograf z którą współpracujecie, a która bezczelnie ślini sie do ciebie. Podrywa cie i nawet się z tym nie kryje. A tobie to w ogóle nie przeszkadza, mam wręcz wrażenie, że Ci się to podoba.-mówi dziewczyna. Marco patrzy przez chwile bez słowa w jej oczy. Dopiero potem się odzywa.
-Jeszcze zarzuć mi, że to działa w obydwie strony, że też z nią flirtuje.
-Nie wiem, ty mi powiedz?-patrzy mu w oczy.
Marco nic nie mówi. Po prostu wychodzi z domu i jedzie na sesje. Nie rezygnuje.
***
Natalie spędza popołudnie z Agnes. Zwierza się przyjaciółce ze swoich obaw. Mówi jej o zazdrości, która odczuwa w stosunku do tej dziewczyny, która współpracuje z marka, stworzona przez Marco i Marcela. Agnes słucha i nic nie mówi. Pozwala wyglądac się przyjaciółce.
I dopiero kiedy ta milknie ona wyraża swoją opinię.
-Kieruje tobą nieuzasadniona zazdrość. Marco nie dał ci ani jednego powodu. Jeśli jej nawet podoba się twój mąż to nie ważne. Bo on ciebie kocha, jest nie z nią tylko z tobą, sypia z tobą, z tobą ma dzieci. On już dawno wybrał i nie sądzę, by coś się zmieniło. Wiesz o tym doskonale Nat.-tłumaczy przyjaciółce agentka.
-Wiem, ale tak mnie to wkurza.-przyznaje.
-A jego wkurza twoja zazdrość. Ty też byłabyś wkurzona gdyby on robił ci takie wymówki.
-Pewnie tak. Wyszedł zły.
-Wiec zadzwon do niego.
-Poczekam aż wróci.
***
Sesja jest przyjemna pełna żartów i śmiechu. Kaja praktycznie cały czas mówi robiąc zdjęcia, a on nie może się powstrzymać przed śmiechem w głos. Marcel również się śmieje, a także Robin. Kiedy kończą dziewczyna zerkam jeszcze na fotki, pokazuje im kilka naprawdę świetnych ujęć, a potem zaprasza na kolacje do knajpy, która znajduje się niedaleko. Oczywiście zgadzają się i idą. Marco uprzedza żonę, że wróci później. Nie dostaje żadnej wiadomości od niej, ale nie dzwoni. Nie chce być uparty, ale tym razem czuje się urażony słowami Natalie.
Kolacja mija w podobnej atmosferze co całą sesja. Marco przypadło w udziale siedzieć obok pani fotograf.
***
-Jestem głodna Ricky.-mówi Natalie.-Mam taką ochotę na nalesniki z jagodami...-marudzi kiedy idą ze sklepu z farbami.
-Myślę, że nie mogę pozwolić na to byś głosowała i jeszcze przy okazji głodziła fasolke.-mówi o dziecku, a ona na te słowa się uśmiecha. Jest szczęśliwa na myśl o małżeństwie, które za kilka miesięcy się urodzi. -Uwielbiam jak uśmiechasz się w ten sposób. -mówi jej przyjaciel.
-W jaki sposób?-pyta Natalie.
-W taki wyjątkowy. Z taką czułością...
-Bo ciesze się, że za kilka miesięcy w naszym życiu zjawi się kolejne dziecko.-mówi mu.
-Wiem kochanie.-Ricky obejmuje ją wolnym ramieniem.-Ja cieszę się z wami.
-Ale powiem ci, ze ja bym też bardzo się ucieszyła gdybyście wy ogłosili radosną nowinę.
-Kiedyś napełno.-przyznaję Ricky.-Coraz częściej o tym myślę.-dodaje.-Dziękuję.
-Za co?
-Ty jesteś sprawczynią większości dobrych rzeczy, które wydarzyły się w ciągu ostatnich lat.
-Bzdury mówisz.
-Nie mówię. To prawda. Gdy Cię poznałem zranionym facetem, który nie zakładał nawet, że wszystko tak fantastycznie się poukłada. I popatrz. Mam fantastyczną dziewczynę, która jest twoją najlepszą przyjaciółką, wyjątkowych przyjaciół, odzyskałem rodziców, uwierz, że gdyby nie to, że mieszkasz w Dortmundzie to nigdy nie zdecydowałbym się wrócić. A o sytuacji z Markiem to już nie wspomnę...A znasz dobra wiadomość? Agnes ci mówiła? -pyta.
-O czym?
-Seba jest zdrowy. Odebrali wyniki i jest z nim w porządku.-oznajmia z uśmiechem.
-Świetna wiadomość. -cieszy się.
-Prawda?
-No to odetchnęli z ulgą.
-Tak. Zasługują na spokój. Seba jest fajnym kolesiem, zresztą Mark także.-mówi.
-Mark musi być fajnym facetem, w końcu kiedyś go kochałes.-Nat zerkam na przyjaciela.-Nie zakochałbyś się w byle kim.-uśmiecha się malarka, wiec na jego twarzy pojawia się także uśmiech. Teraz, kiedy patrzy na ten czas spędzony z Markiem może myśleć o nim już bez pretensji. Może wspominać go miło, bo przecież ten związek to były same dobre chwile, miłe momenty głównie. Potem zdrada sprawiła, że myślał o tym z bólem. Jednak teraz już tak nie myśli. Bo on poszedł do przodu, Mark również. On jest szczęśliwy w związku z Agnes, wiąże z nią przyszłość, Mark jest pewien, że myśli w ten sam sposób o Sebastianie. Bo ich uczucie widać, choć obydwaj się z nim nie obnosza. To po prostu można zobaczyć w ich spojrzeniach, gestach, choć dla kogoś kto nic o nich nie wie, kiedy są w towarzystwie ktoś mógłby pomyśleć, że są przyjaciółmi. Bo obydwaj nie manifestują ostentacyjnie swoich uczuć. Nie czują takiej potrzeby. Nie muszą. Ta sfera jest i zawsze pozostanie ich sfera prywatną, niedostępna dla obcych. To co naprawdę ich łączy mogą dostrzec nieliczni.
-Zawiesiłeś się. -mówi Natalie, a on spogląda na nią.
-Przepraszam.-mówi. - Wlozymy te farby do samochodu, a potem pójdziemy na te nalesniki co?-proponuje i jest pewien, że zna odpowiedź na swoje pytanie. Natalie oczywiście się uśmiecha.
-To jest dobry pomysł, bo umieramy z głodu.-dotyka swojego jeszcze płaskiego brzuszka.
***
-Przepraszam, ale muszę lecieć. Dostałem telefon, to ważne. -mówi Marcel.
-Zostań jeszcze moment.-namawia Kaja.
-Nie mogę, sorry.
-Odwiozę cie. -mówi Robin, bo Marcel przecież przyjechał z nim.
-Dzięki. Naprawdę przepraszam, ale to nagła sytuacja.
-Ale wszystko w porządku? -dopytuje blondyn
-Tak, chodzi o pracę. Nic złego, ale muszę tam być. Także Kaja dzięki. Do następnego. -podaje jej dłoń. -Kasa najpóźniej za trzy dni pojawi się na twoim koncie.
-Dziękuję i polecam się na przyszłość.
-Uwierz będę miał to na uwadze. Dzięki i do zobaczenia.-żegnają się. A potem Marco zostaje sam z Kaja przy stoliku.
***
-Masz ochotę zjeść w środku czy wolisz na zewnątrz? -pyta dziennikarz kiedy zbliżają się do lokalu.
-Myślę, że wolę na świeżym powietrzu.-odpowiada.
-Super, myślę podobnie.-przyznaje chłopak. Chwilę później prowadzeni przez mężczyznę, pracownika lokalu zostaje im przydzielony wolny stolik. Potem zamawiają. W oczekiwaniu na zamówienie Natalie mówi przyjacielowi, że musi porozmawiać z mezem ponieważ zdecydowanie potraktowała go zbyt ostro. Ricky śmieje się z niej, że jest zazdrośnicą, a ona przyznaje mu rację. Kelner przynosi zamówienia wiec jedzą.
-Widzę, że apetyt dopisuje.-śmieje się Ricky.
-Są przepyszne.-chwali malarka.
-To prawda.-potwierdza dziennikarz, który solidarnie zamówił to samo co przyjaciółka.
***
Marco płaci za posiłek chociaż Kaja protestuje. Jednak on nie daje jej się przekonać. Wstają i powoli zmierzają do wyjścia z lokalu. Po drodze piłkarz zostaje poproszony o kilka fotek na co się zgadza. Dziewczyna obserwuje wszystko z uśmiechem. Potem wychodzą. Na zewnątrz również zatrzymuje go kilka osób. Oczywiście po raz kolejny zgadza się na zdjęcia oraz rozdaje kilka autografów. Kiedy nikt już nie chce fotki Kaja żegna się.
-Niestety muszę uciekać. -mówi spoglądając na zegarek.-Za 40 min mam sesje. A muszę jeszcze dojechać.-uśmiecha się.
-W takim razie dziękuję i za sesje i za mile towarzystwo.-Marco podaje jej dłoń, ale ona przytula go po prostu po czym całuje w policzek. I być może przytula go znacznie dłużej niż powinna. I być może na oczach jego żony.
***
Właściwie nie wie jak, ale kieliszek z sokiem ląduje na drewnianej podłodze i tłucze się, a krople soku rozpryskują się nie tylko na podłodze, ale plamìą tez jej długą sukienkę. Osoby siedzące przy sąsiednich stolikach patrzą na nich, Ricky oczywiście wstaje po czym każe jej się przesunąć, aby nie poraniła sobie stóp na których ma tylko sandały szkłem. Ale ona patrzy tylko w jedno miejsce. Marco również na nią patrzy, ponieważ zwrócił jego uwagę trzask tłoczonego szkła. I oczy Kai, która już zdążyła odkleić się od męża malarki również utkwione są w Nat. Ricky razem z kelnerem każą jej przesiąść się na inne krzesło wiec to robi.
-Bardzo przepraszam, nie wiem jak to się stało.-mamrocze przeprosiny Natalie.
-Nic się nie stało. Nie jest pani pierwsza ani ostatnia. Takie wypadki się zdarzają.-mówi przemiły kelner sprzątając.-Nic się pani nie stało?-dopytuje.
-Dziękuję. Wszystko w porządku. -patrzy na niego a zaraz potem na zbliżającego się Marco.
-Przyniosę pani sok.-proponuje kelner.
-Dziękuję.
Odchodzi, a zaraz za nim pojawia się jej mąż. Ricky jest zaskoczony, nie widział go wcześniej. Marco przykuca przed żona.
-Nic Ci nie jest?-w jego oczach Natalie widzi troskę, ale delikatny ślad szminki na jego policzku kłuje ją w oczy do tego stopnia, że czuje niechciane łzy. Postanawia jednak, że nie będzie płakać publicznie. Wiec mruga i odwraca wzrok od Marco.
-Natalie...-mówi Marco.
-Przepraszam, muszę iść do toalety.-wstaje po czym odchodzi. Marco siada na wolnym krześle.
-No to teraz będę się musiał tłumaczyć.-wzdycha po czym mowi Ricky'emu co prawdopodobnie, a raczej na pewno widziała jego żona. A potem, kiedy wydaje mu się, że Nat nie ma zbyt długo idzie za nią. Nie patrząc na to, że wchodzi do toalety dla pań po prostu otwiera drzwi i wchodzi. Nat jest tam, stoi przed lustrem i poprawia makijaż. On wie dlaczego, przecież od razu zauważa jej zaczerwienione oczy. Nie jest szczęśliwy widząc ja w takim stanie. Przecież nie chce by płakała. Staje z boku, po czym odwraca ja do siebie przodem.
-Ona mnie przytuliła i pocałowała w policzek. Nie spodziewałem się tego. Nic mnie z nią nigdy nie łączyło, ani nie czułem się w jakiś sposób oczarowany nią. Jest fajną, zabawną dziewczyną, ale nic poza tym. Nie musisz czuć się zagrożona w żaden sposób. A już na pewno nie powinnaś z jej powodu płakać.-dotyka palcami jej policzka i gładzi go delikatnie.-Kocham Cię. Bardzo. I nikt nigdy tego nie zmieni. Nikt nigdy ci mojej miłości nie zabierze. I może to nie jest odpowiednie miejsce na tłumaczenie ani wyznania, ale mam to gdzieś. Nie chce bys po prostu martwila się tym ani jednej sekundy dłużej.-przytula ja a ona mu na to pozwala. Jej oczy szczypią więc pozwala łzom płynąć. --Jestem twój kochanie.-szepcze jej do ucha Marco.-Przepraszam.
***
Rozmawia przez telefon z mamą, która informuje go, że dzieci zasnęły oglądając bajkę wiec po prostu odwiozą je jutro. Zgadza się. Potem żegna się i rozłącza. Natalie wychodzi z łazienki. Ma rozpuszczone włosy, ma na sobie inną sukienkę, tym razem krótszą która idealnie podkreśla jej szczupłą figurę, oraz szczupłe nogi. Wyciąga dłoń w jej stronę więc ona podchodzi do niego po czym siada mu na kolanach.
-Dzieci zasnęły podczas oglądania bajki. Rodzice odwiozą je jutro. Kazałem je ucałować od nas.-mówi.
-Dobrze.-zgadza się dziewczyna.-Ja też jestem zmęczona.-mówi.
-Więc się położymy.-proponuje skrzydłowy.
-Dobrze. Pójdę się przebrać.
-Dobrze.
Chwilę później Nat leży w ramionach męża. Marco składa delikatne pocałunki to na jej ustach, to policzku to czole. A jedna z jego dłoni gładzi brzuszek Natalie.
-Kocham was.-wyznaje Marco.-I to się nigdy nie zmieni.-zapewnia ja.
-Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez ciebie.
-Nie próbuj sobie go wyobrażać, bo to niepotrzebne. Ja zawsze będę tutaj. Z tobą, z wami.-zapewnia po raz kolejny.-Kocham ciebie i dzieci całym sobą.
***
Hmm... pewnie zastanawiacie sie co się dzieje, że rozdziały są częściej? Mam trochę czasu to pisze. Niestety za pomocą tabletu, czego nie lubię, ale niestety komputer zepsuty. Co myślicie o tym co się dzieje w opowiadaniu?
Jak zawsze super. Cieszę się że w życiu bohaterów wszystko idzie po dobremu. Cieszę się że masz dla nas czas. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńOdrobinę czasu mam więc piszę. Kto wie co będzie za kilka dni 😉 ja również pozdrawiam
UsuńZabieram się za nadrabianie zaległości xo Pszczółka Emma
OdpowiedzUsuń