środa, 10 sierpnia 2016

42."On nigdy nie będzie twoj."

Budzi się, przeciąga,  po czym zdaje sobie sprawę,  że jest sam w sypialni. Otwiera oczy po czym przekonuje się, że nie ma Sebastiana. To dziwne ponieważ na zegarze jest dość wczesna pora, a Sebastian jest śpiochem wiec tak bez powodu na pewno nie wstałby o tak wczesnej porze. Siada na łóżku po czym naciąga na siebie koszulkę i opuszcza pokój.  Znajduje swojego partnera w salonie, jest ciasno otulony kocem, jego twarz jest blada, a na czole lśnia kropelki potu. W dłoni chłopak trzyma kubek z herbata.
-Hej.-mówi Mark czym zyskuje uwagę swojej drugiej połowy. -Co się dzieje? -pyta siadając obok, przy okazji dotykając czoła kochanka, ale ono o dziwo jest chłodne. 
-W porządku,  po prostu nienajlepiej się czuje.-pada odpowiedź, a na twarzy Marka pojawia się grymas zmartwienia.
-Co ci jest?-dopytuje.
-Chyba jakiś wirus żołądkowy. Przejdzie. -Sebastian próbuje się uśmiechnąć, ale wychodzi jakiś grymas. 
-Jak bardzo cie meczy?-pada następne pytanie.
-Bardzo, spędziłem 3 godziny w łazience.-mówi po czym kaszle. Ma zmieniony głos wiec Mark domyśla się,  że wymiotował wiec ma podrażnione gardło. 
-Wziąłeś leki?
-Tak, ale zaraz je zwymiotowalem. 
-Zrobię ci orsalit.-proponuje Mark po czym wstaje i idzie do kuchni. Wraca z wodą w której rozpuścil orsalit.-Spróbuj pić to małymi łykami co chwile. Musisz się nawodnić.-podaje młodszemu kubek i siada obok. Sebastian upija mały łyk, po czym odstawia kubek na stolik. Jest mu zimno choć na dworze jest cieplutko. Szczelniej opatula się kocem, a Mark uśmiecha się czule. Obejmuje go ramieniem po czym przyciąga do siebie. Seba protestuje.
-Zaraże Cię. -marudzi. 
-To nieważne.-przytula go, a Seba juz się nie odsuwa. Jest mu dobrze kiedy jest blisko swojego partnera.-ZabI orędzie cie do sypialni hmm?-pyta.
-Nie, zostan tak jak jesteś.  Tak jest dobrze.-szepce młodszy z zamkniętymi oczyma. Chce mu się spać.  Myśli, że mógłby się przespać przez chwile. Odpływa. A Mark widząc to uśmiecha się z czułością. Palcami przeczesuje włosy kochanka.
-Mój skarbie...-szepce.
***
Emily towarzyszy mu, razem udają się do szpitala, do którego zabrano mężczyznę. W recepcji Mario próbuje się czegoś dowiedzieć, ale niespecjalnie chcą udzielić mu jakichkolwiek informacji. To wtedy Emily zauważa ratownika, który był w karetce. Zatrzymuje go przed drzwiami i pyta. Dowiadują się,  gdzie leży dziewczyna z wypadku. Udają się tam. I chwilę później,  kiedy zaglądają do pokoju ona zauważa ich:
-Cześć. -mówi Emily.-Czy możemy wejść? -pyta. Dziewczyna ich rozpoznaje. 
-Tak, oczywiście.  Proszę. -odpowiada wiec wchodzą.-Myślałam o Was.-mówi. 
-My też o Was myśleliśmy i jesteśmy. -uśmiecha się Mario. Emily siada na krzesełku,  a Mario stoi za nią. 
-Czy wszystko w porządku? -pyta.
-Tak, że mną i dzieckiem tak. Na szczęście. -uśmiecha się Katie, bo tak ma na imię.-Bałam się bo po przyjeździe do szpitala bolał mnie brzuch, ale wiem, że naszej coreczce kicha nie jest. Ma się dobrze.
-To dziewczynka?-pyta piłkarz uśmiechając się. 
-Tak, dziewczynka. Ann...-wyjawia imię jakie dostanie córeczką. 
-Ann?-Mario jest zaskoczony.
-Tak. Wybraliśmy imiona jeszcze jak staraliśmy się o dziecko. Chłopiec miał mieć na imię David, a dziewczynka Ann.-tłumaczy. Mario patrzy na to jak okrężnym ruchem dłoni gładzi swój duży brzuch.
-A jak się ma twoj partner?-pyta Emily widząc,  że Mario się zamyślił.
-Ethan bardzo ucierpiał, ale lekarz mówił,  że wróci do zdrowia. W karetce wrócił.-dziewczyna spogląda na Mario.-Dziękuję. -mówi patrząc na niego.
-Nie musisz dziękować...
-Muszę... Chcę...-jej oczy niebezpiecznie błyszczą. -Mogłeś przestać go reanimowac, kiedy nie było efektów. A ty robiłeś to aż do przyjazdu karetki, która jechała dłużej niż powinna, bo pierwsza wysłana miała wypadek. Lekarz powiedział, że gdybyś przestał on nie miałby szans.-mówi patrząc mu w oczy.-Uratowałeś mu życie. 
-Katie...
-Dzięki temu, że byłeś tak zdeterminowany Ann będzie miała tatę a ja nie zostanę z nią sama. Dziękuję.-mówi, a zaraz po tych słowach po jej policzku spływa pierwsza łza. A za nią kolejne. Mario nie zastanawia się długo.  Po prostu przechodzi z drugiej strony łóżka, siada na skraju po czym przytula dziewczynę. A Emily patrzy na te scenę i po raz kolejny przekonuje się o tym, że los stawia na jej drodze wyjątkowe osoby, że nic nie dzieje się przypadkowo. 
***
Budzi się nagle. Właściwie budzi go ból. Straszny ból. Zrywa się z łóżka. Budzi tym Marka. Zanim jednak ten zdąży zapytać co się dzieje, Sebastian znika w łazience. Mark wstaje po czym idzie do kuchni włączyć wodę.  Ma zamiar zrobić Sebie herbatę.  Jakieś 10 minut później, kiedy jego partner nie wraca puka do drzwi łazienki.  Słyszy szum wody wiec jest pewien, że jego facet bierze prysznic.  Wchodzi do łazienki. Jest tak jak myślał. Wychodzi, ale po chwili wraca z ubraniem dla Sebastiana. Kiedy chłopak wychodzi nie wygląda za dobrze. Jest blady.
-Lepiej?-pyta.
-Już mnie tak nie boli, ale nie zdążyłem dobiec, moja ulubiona koszulka ucierpiała i płytki,  ale już posprzatałem.
-Ubierz się,  zrobiłem Ci herbatę.-mówi Mark.-Jeśli będzie Cię nadal tak męczyć to pojedziemy do lekarza.
-Nie lubię lekarzy.-marudzi młodszy ubierając się. 
-Wiem, ale nie będziesz miał nic do powiedzenia. Nie będę patrzył bezczynnie jak cierpisz.
-Przejdzie mi.
-Oby. Jeśli nie będzie poprawy zabiorę cie do lekarza.-powtarza, a Seba nie kłóci się.  Wie, że Mark tak zrobi. I zrobi to z troski o niego.
***
Nie wychodzą tym razem do klubu. Znów zostają we dwoje ponieważ ich towarzysze postanowili spędzić wieczór na imprezie na plaży niedaleko. Oni woleli zostać.  I znów idą na spacer plaża. Księżyc świeci bardzo jasno, jego światło odbija się od tafli wody. Powiewa wiatr, który rozwiewa rozpuszczone włosy Emily.Mario obserwuje ja. A ona delektuje się tym wszystkim. Delektuje pięknym morzem, wieczorem i dobrym towarzystwem. Założyła długa zwiewna sukienkę, wiec teraz musi trzymać brzeg rękoma,  kiedy tylko chce zmoczyc stopy w morzu. A to chce robić cały czas.W końcu dół sukienki i tak jest mokry, ale właściwie hej to nie przeszkadza. Cały czas się uśmiecha. Mario również, przy Emily nie da się nie uśmiechać.  
-Ta sukienka nie była dobrym pomysłem. -mówi dziewczyna kiedy dół jest już naprawdę mokry. Siada na piasku, na ręczniki,  który ze sobą zabrali. -Ale nie chce wracać. Nawet tylko po to, aby się przebrać. Nie chce tracić czasu. Wkrótce wracamy do domu...
-Wiec ja zdejmij.-proponuje piłkarz. -Dam ci swoją koszulkę. -dodaje.
-Naprawdę? 
-Tak.-ściąga bokserkę. Emily zdejmuje sukienkę. Pod nią ma strój kąpielowy. Kilka sekund później jest ubrana w koszulkę Mario. Jest oczywiście sporo na nią za duża, ale nie przeszkadza jej to. Jako, że dekolt jest dość spory Mario dostrzega kawałek blizny, po operacji. Ona jakby się domyśla wiec zasłania to miejsce podciagajac koszulkę.  
-Nie rób tego.-jego dłoń dotyka jej dłoni.  Zabiera jej dłoń.  A potem opuszkami palców dotyka różowej blizny. Właściwie jej części. -Jesteś piękna Emily.-mówi patrząc jej w oczy. -Nie chowaj jej. Nie musisz. Nie chowaj przede mną. Jesteś piękna, a ona jest częścią ciebie. Tak jak to serce, które bije w twojej klatce piersiowej. Ona nie jest czymś czego powinnaś się wstydzić.-mówi jej. Ten moment jest wyjątkowy.  Emily koduje to wszystko, stara się zapamiętać każdy szczegół.  Stara się zapamiętać magię tego momentu. Spojrzenie Mario. Ton jego głosu. I ciepło płynące z jego słów.  Ona już od dawna wie, że spotkała kogoś naprawdę wyjątkowego.  Kogoś pełnego ciepła, troski, kogoś przy kim kobieta może czuć się bezpiecznie, wiernego. Kogoś,  kto niestety nie jest dla niej...
Widziona instynktem, a także magia tego miejsca i tego momentu linie do niego. Po prostu pochyla się i przytula do niego, a jego ramiona natychmiast ja oplatają. I Emily domyśla się co czuła Ann będąc w jego objęciach.  Domyśla się czego szukała.  Bo ona czuje to samo i szuka tego samego. I w tym momencie już wie, że być może znalazła to czego pragnęła. Być może czuje to jeszcze mocniej kiedy czuje jak piłkarz składa delikatny pocałunek na jej czole.  Opiekuńczy pocałunek. Niestety głos w jej głowie krzyczy: to nigdy nie będzie twoje! I czar pryska...
***
Podoba się? 



6 komentarzy:

  1. Genialny rozdział :) Widze ze relacje mniedzy Mario a Emily pogłębiają sie coraz bardziej z czego sie ciesze. Mam nadzieje ze kolejny pojawi się bardzo szybko bo juz nie mogę się doczekać ;)
    Pozdrawiam /Werka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję nad kolejnym, ale kiedy się pojawi to już zależy od weny. Oby dopisała 😉
      Pozdrawiam😃

      Usuń
  2. Współczuję Emily :/ Zakochała się w Mario,ale wie, że na razie nic z tego nie będzie... Może z czasem ;) pozdrawiam Pszczółka Emma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Emily dopiero do pewnych wniosków dojdzie, to początek...
      Pozdrawiam 😃

      Usuń
  3. Rewelacyjny rozdział :) mam nadzieję, że z czasem Emily i Mario będą razem ;) do następnego, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń