piątek, 4 listopada 2016

49. Ktoś inny...


Po raz drugi kłóci się z teściową kolejnego dnia, bo postanowiła jeszcze zostać, a on nie był niemiły i jej na to pozwolił. Od początku właściwie żałuje tej decyzji. Następnego dnia ma wyjechać ma mecz wyjazdowy. Kobieta wykorzystuje moment, gdy Julie jest z nianią na górze, bo Mario ma jechać na trening.
-Myślę, że mogę sama zająć się Julie podczas twojej nieobecności. -zwraca się do zięcia.-Poradzę sobie, więc możesz dać niani wolne.- mówi pewnie patrząc na niego, kiedy ten kończy jeść jabłko. Mario zaskoczony spogląda na nią.
-Nie zgadzam się.- mówi po prostu piłkarz.
-Jak to się nie zgadzasz?- pyta kobieta.- Jestem jej babcią, poza tym nie jestem staruszką, poradzę sobie z małym dzieckiem. Nie ma potrzeby byśmy zajmowały się nią we dwie...- próbuje go przekonać.
-Jest potrzeba.-Pada odpowiedź.- Ja czuję taką potrzebę, żeby Emi tu była.- precyzuje szatyn.  
-Mario... Nie rozumiem... Nie rozumiem twojego zachowania w tej chwili.-mówi mu.
-A ja twojego.-odpowiada po prostu, choć może jest to trochę niegrzecznie, ale mama Ann nie zachowuje się lepiej odkąd się pojawiła.
-O czym mówisz?-pyta kobieta.
-O tym, że zarówno Julie jak i ja jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych schematów. Ona jest przyzwyczajona zostawać z moją rodziną, Emily i moimi przyjaciółmi. To są osoby, które widuje na codzień, które dobrze zna.  Jest wtedy spokojna i ja jestem spokojny. Nie będę tym razem eksperymentować. -tłumaczy spokojnie, choć jest pewien, że to nie przekona teściowej. I nie myli się. 
-Jestem jej babcia. Zajmę się nią.  Nie potrzebuje niani aby zająć się własną wnuczka.-upiera się kobieta.- Chcę spędzić trochę czasu z moją wnuczką.
-Ależ nikt ci przecież nie zabrania.- tłumaczy jej.
-Sama. Nie chcę aby jakaś obca dziewczyna kręciła się wokół i patrzyła mi na ręce.- wysuwa kolejne argumenty.Mario słyszy jak bardzo jest zdeterminowana.Piłkarz wzdycha i patrzy na nią. Nie chce się z nią kłócić, walczyć z nią, nie chce również utrudniać jej kontaktu z wnuczką, ale jej słowa go denerwują. I denerwuje go jej upartość.
-Emily nie będzie miała wolnego. Emily będzie w domu i będzie zajmować się moim dzieckiem czy sobie tego życzysz czy nie.- mówi stanowczo.- Julie jest moim dzieckiem, jestem jej rodzicem i to ja decyduję z kim zostanie. 
-Ale naprawdę nie ma potrzeby...- próbuje znowu kobieta.
-Ja mam taką potrzebę wiedzieć, że ona tu jest.- odpowiada piłkarz.
-Ufasz jakiejś obcej dziewczynie a nie matce swojej żony. -wytyka mu.
-Ufam Emily, tak.-przyznaje szczerze.-Nie wątpię, że zajęłabyś się wnuczka, możesz to robić ale Emi tu będzie.- mówi ponownie.
-Jesteś taki uparty...- wzdycha kobieta.
-Nie jestem uparty, po prostu mam inne zdanie od twojego. Mam do tego prawo.
-Oczywiście, ale ja mam prawo pobyć z moją wnuczką bez obcych osób wokół.
-Emily tylko dla ciebie jest obca. Nam jest bliska.- mówi piłkarz patrząc na nią. Kobieta milczy. Milczenie trwa jednak jedynie kilkanaście sekund.
-Czyli jednak...- mówi cicho bardziej sama do siebie.
-Czyli co?- pyta chłopak.
-Nie sądziłam, że tak szybko znajdziesz sobie zastępstwo mojej córki. Minęło niewiele czasu, a ty już znalazłeś sobie kochankę...- podnosi się do pozycji stojącej i ma zamiar wyjść, ale on łapie ją za nadgarstek i jej na to nie pozwala. Kobieta patrzy na niego.
-Nigdy więcej nie będziesz mówić do mnie w ten sposób.- mówi jej, a jego ton jest ostry. Kobieta próbuje wyrwać rękę, ale on jej nie pozwala.- Przyjechałaś tu pod pretekstem spędzenia z wnuczką czasu, a ja ci na to pozwoliłem ponieważ uważam, że Julie powinna mieć z wami kontakt. Nie pozwolę natomiast abyś wtrącała się w moje życie, decydowała za mnie, albo wymuszała na mnie pewne decyzje. Nie pozwolę byś mnie oceniała, ani oceniała innych.- wylicza.- Nie pozwolę ci abyś wpychała do mojego łóżka osoby, które w rzeczywistości w nim nie sypiają. Nie masz do tego prawa.- patrzy na nią.- Emily ze mną nie sypia, nie mam kochanki. Nie powinienem w ogóle ci się tłumaczyć, ale nie chcę abyś tkwiła w błędzie. I to jest ostatni raz kiedy wysuwasz takie teorie. Jeśli jeszcze raz będziesz zachowywać się w taki sposób, po prostu poproszę cię abyś wróciła do domu.- tłumaczy puszczając jej nadgarstek.
-Kazałbyś mi się wynieść?- jest zaskoczona.
- Dobrze wiesz, że nie należę do takich osób, ale jeśli zaczniesz zatruwać nam życie swoimi teoriami po prostu to zrobię.- zapewnia ją.- Wiele miesięcy nie mogłem się podnieść po tym jak odeszła Ann. Wiele miesięcy walczyłem o spokój. I teraz kiedy go odzyskałem ty próbujesz to zburzyć.- mówi.- Nie pozwolę ci na to.- zapewnia.- Tego co robisz nie tłumaczy żaden żal ani ból. Bo ja choć cierpię, nie wyżywam się na innych. Ty to robisz.
-To była moja córka. Mój ból jest większy...- próbuje mu wytłumaczyć.
-Nie wiesz tego. Nie dasz rady tego zmierzyć.- odpowiada.
-Nie masz pojęcia co czuję...
-Myślę, że mam.- mówi jej.- Byłem tam wiesz...
-Ale to ona zginęła... Ty żyjesz.
-Byłabyś szczęśliwsza gdybym zginął?
-Tego nie powiedziałam...
-Nie musiałaś...- mówi cicho.- Masz do mnie żal. Wiem, że masz. Ten żal jednak niczego nie zmieni. Nie ożywi jej. Nie ożywią jej też nasze kłótnie, ani słowne przepychanki. Mam dość. Jeśli nie masz mi już nic więcej do zarzucenia to chciałbym iść na górę i zabrać kilka rzeczy, a potem jechać na trening. - omija ją i wychodzi. Po schodach na dół idzie Emily. Mario mija ją w połowie, a ona choć miała zejść do kuchni to jednak zawraca. Znajduje go w sypialni przy oknie. Podchodzi cicho do niego po czym kładzie dłoń na jego plecach.
-W porządku?- pyta cicho.
-Tak.-pada odpowiedź po czym chłopak odwraca się w jej stronę. Jest smutny.- Po prostu moja teściowa nie daje mi odetchnąć.
- Słyszałam. Trudno było nie słyszeć.- patrzy mu w oczy.- Nie podsłuchiwałam, ale akurat schodziłam na dół i na klatce było świetnie słychać.
-I co myślisz? Byłem za ostry?
-Nie, nie byłeś.- odpowiada.- Nie możesz pozwolić aby cię raniła. Już dość cierpienia Mario.- mówi mu.
-Więcej nie udźwignę.- szepce.- Jestem zmęczony.- przyznaje a potem po prostu przytula się do dziewczyny. ostatnio robi to coraz częściej. A ona? Nie narzeka.
***
Nudzi mu się. W telewizji nie leci żaden ciekawy program. Jakąś godzinę wcześniej skończył czytać książkę, którą Mark kupił mu zaledwie dwa dni wcześniej. Nie wie co ma zrobić, ale wie, iż nie wytrzyma na leżąco ani chwili dłużej. Jest pewien, że pomysł pójścia do kuchni nie spodoba się jego drugiej połowie, ale ma zamiar zaryzykować.
Podejmuje pierwszą ostrożną próbę podniesienia się z pozycji półsiedzącej, do pozycji siedzącej. To nie jest łatwe, w stanie, w którym się obecnie znajduje. Wypisano go wprawdzie ze szpitala, ale pod warunkiem, że będzie dużo odpoczywał, co robi nieprzerwanie odkąd wrócił do domu. Zresztą Mark nie pozwoliłby mu na nic innego niż odpoczynek. Właściwie to nie ma pojęcia jak jego partner załatwił sobie urlop w pracy tak nagle. Ból przeszywa jego ciało. Jego żebra nie doszły do siebie i pewnie jeszcze długo nie dojdą. I to właśnie dolegliwości z ich strony odczuwa najbardziej. Siniaki już bolą mniej, zmieniają się ich kolory. Niektóre są we wszystkich kolorach tęczy. Wstrzymuje oddech kiedy czuje ból i w końcu udaje mu się usiąść. Znów może wziąć wdech, a potem idzie za ciosem i podtrzymując się krawędzi sofy wstaje. Nie od razu robi krok, najpierw bierze kilka głębokich oddechów, bo teraz również boli go brzuch. Jednak jest uparty i powoli idzie w stronę kuchni gdzie krząta się Mark. Jest pewien, że gotuje coś pysznego, wskazuje na to zapach wydostający się z pomieszczenia. W końcu udaje mu się dotrzeć i stanąć w drzwiach. Mark jeszcze go nie widzi, ale on już może obserwować zręczne ruchu partnera, który kroi pomidora. I pewnie obserwowałby jeszcze dłuższą chwilę, bez ujawniania się gdyby jego druga połowa nagle nie podniosła wzroku.
-Sebastian... przecież powinieneś odpoczywać.- mówi mężczyzna i w ciągu kilku sekund stoi przy nim.- Zrobisz sobie krzywdę.
-Nic mi nie jest. - zapewnia.
-Jeszcze nie, ale... Zaprowadzę cię spowrotem. Obiecałeś...- chce dokończyć, ale nie jest mu to dane, bo Sebastian może trochę nieudolnie ale przytula się do niego, jedną ręką ciągle trzymając się futryny, bo nie czuje się na tyle pewnie na nogach, aby objąć Marka drugą ręką.
-Nie chcę być sam.- szepce, a Mark nie jest zaskoczony. Zauważył, że Seba cały czas chce być z kimś. Do tego momentu nie wypowiedział tego jednak głośno. To pierwszy raz.
-Przecież nie jesteś.- odpowiada.- Byłeś w salonie, a ja za ścianą w kuchni. Chciałem zgotować coś dobrego i lekkiego, nie będziemy głodować ani żyć na fast foodach. Mogłem coś jeszcze zamówić, ale nie chciałeś...
-Mogę zostać tu z tobą?- pyta przerywając mu Seba.
-Nie możesz, tutaj musiałbyś siedzieć, a twoje żebra...
-Zostaję.- mówi stanowczo młodszy chłopak po czym odsuwa się od kochanka i ma zamiar podejść do stołu i usiąść. Mark jednak mu nie pozwala.
-Pójdę z tobą do salonu. Zrobiłem wszystko, teraz trzeba poczekać 25 minut aż piekarnik się wyłączy. Posiedzę z tobą.- zapewnia.
-Dobrze.- zgadza się i z pomocą mężczyzny, którego kocha idzie w stronę salonu. Tam powoli znów kładzie się na poduszkach, które Mark wcześniej poprawił. Mężczyzna nie odchodzi, a kładzie się obok niego. Przez chwilę milczą obydwaj.
-Nie musisz się bać, Sebastian.- mówi mu w końcu Mark.- Już ci to mówiłem, że jesteś bezpieczny.- zapewnia go głośno, a tamten nie odpowiada. Milczy po prostu. A starszy wie, że to normalne zachowanie. Psycholog uprzedził go, że jego mężczyzna jeszcze długo będzie przeżywał to co się stało. I jest pewien, iż miał rację.
Obejmuje swoją drugą połowę delikatnie, na tyle ile to możliwe. Nie może zrobić tego prawidłowo przez wzgląd na pęknięte żebra chłopaka. Sebastian nie wykonuje żadnego ruchu, jedynie kładzie dłoń na jego dłoni.
***
-Wiesz, że to ten koleś?- mówi do niej Ricky, kiedy zjawia się w domu pod wieczór. Zanim  Agnes jest w stanie zapytać o kim mówi, on całuje ją w usta.- Cześć.- dodaje.
-Cześć.-- odpowiada.- O jakim kolesiu mówisz?- pyta.
-Sebę pobił ten koleś z pracy. Oczywiście nie sam, ale to on. -mówi rozpinajac sweter.
-Ale dlaczego?
-Bo jest nietolerancyjny. Już wcześniej pozwalał sobie na jakieś komentarze w stosunku do Sebastiana i Marka. W końcu przesadził i Seba dał mu w twarz. Słusznie zresztą. Ale potem ten się zemścił.
-Niezrozumiałe...-wzdycha.-Rozmawiałeś z Markiem?-pyta.
-Przez telefon. Chciałem zapytać jak Sebastian.
-I jak się czuje?
-Obolały. Dużo śpi i odpoczywa.
-Mark wziął wolne?
-Tak. On nie jest w stanie zostać sam. Ledwie się porusza. Ale dojdzie do siebie a tamtego mam nadzieję zamkną i dostanie sądowy zakaz zbliżania się.
-Na pewno.
***
Spogląda na zegarek. Jest już po 20, a Mario jeszcze nie ma choć powinien być. Nie chce dzwonić do Natalie, bo być może właśnie kładzie dzieci do łóżek.  Julie już śpi, przed chwilą bowiem zasneła. Przykrywa dziewczynkę szczelniej kołderka i wychodzi z jej pokoju zostawiając uchylone drzwi. W kuchni spotyka tesciową Mario, która myje kubek przy zlewie.
-Zasnęła ?-pyta kobieta.
-Tak, ale to nie było łatwe bo ciągle wołała tatę.-odpowiada.-Coraz ciężej rozstawać jej się z Mario, nawet na krótko.
-No tak, a w jego zawodzie to nieuniknione.
Emily wybiera numer Mario i dzwoni. Niestety nikt nie odbiera.
-Miał już być a go nie ma i w dodatku nie odbiera telefonów co mu się nie zdarza.-mówi dziewczyna.
-Może poszli gdzieś z chłopakami.
-On tak nie robi.-protestuje szybko niania patrząc na mamę Ann.
-Spokojnie, nie znam jego zwyczajów. Tak mi się powiedziało...
-Faktycznie pani go nie zna...-wzdycha Emily i w tym samym momencie słyszą, że ktoś idzie. Emily odwraca się i widzi Mario. Nie wygląda zbyt dobrze. Jest blady.
-Nareszcie. -mówi dziewczyna podchodząc.-Dzwoniłam...-mówi. Mario wygląda źle. 
-Julie śpi?- z ust piłkarza pada pytanie o córeczkę.
-Tak. Wszystko w porządku.- uspakaja go.- Ale ty nie wyglądasz zbyt dobrze.
- Naprawdę kiepsko się czuję.- mówi szatyn, a ona jest pewna, iż chłopak ma wysoką temperaturę więc przykłada dłoń do jego czoła. To potwierdza tylko jej przypuszczenia.
-Dostałeś coś na spadek temperatury?- pyta.
-Tak.
-Idź do łóżka, zrobię ci herbaty dobrze?- proponuje.
-Mogę zrobić sam... Nie musisz ...- próbuje jej coś powiedzieć, co myśli, próbuje nie być ciężarem, ale ona mu przerywa, bo wie co usłyszy, a nie chce słyszeć tych słów.
-Idź położyć się do łóżka. Za moment przyjdę z herbatą.- jest stanowcza.
-Dziękuję.- mówi Mario spoglądając jej w oczy z wdzięcznością. Ma dreszcze i boli go dosłownie wszystko. Słucha i idzie do sypialni. Tam ściąga ubrania i zakłada na siebie miękkie spodnie od piżamy i bawełnianą bluzkę z długim rękawem. Potem wślizguje się pod kołdrę, bo jest mu naprawdę zimno. To z powodu wysokiej gorączki. 
Emily zjawia się 10 minut później z kubkiem parującej cieczy i termometrem, który każe mu włożyć sobie pod pachę. Mario słucha. Dziewczyna stawia herbatę na szafce nocnej.
-Dzwoniłam do mamy aby ją uprzedzić, że zostanę na noc.- oznajmia mu, a on nie protestuje, bo naprawdę nie chce tego robić. Jest chory i wie dobrze, że gdyby mała się obudziła to nie jest w stanie się nią zająć, no może mógłby, ale z drugiej strony nie chce jej zarazić. W domu jest jeszcze babcia małej, ale szczerze mówiąc nie chce zostawać w domu w takim stanie jedynie z matką Ann. To nie tak że czuje się z jej strony jakkolwiek zagrożony, tak nie jest. Jednak wie, iż kiedy będzie miał świadomość, że Emily również jest, będzie się czuł bardziej komfortowo.- Nie protestujesz?- pyta dziewczyna.- To nowość.- kwituje.
-Chcę żebyś została Emi.- mówi po prostu.- Dziękuję.- dodaje.
-Zostanę ile będzie trzeba, a teraz pokaż termometr.- mówi, a on podaje jej. Mario ma wysoką gorączkę, bo 38 i 9 kresek.- Jeśli będzie rosnąć...
-To pójdę do wanny.- mówi.- Mam zalecenia co mam wziąć, ale musi upłynąć odpowiednia ilość czasu. - mówi jej.
-Dobrze. Napij się herbaty.- Mario siada opierając się o wezgłowie łóżka, a ona podaje mu napój. Mężczyzna pije małymi łyczkami, bo herbata jest bardzo ciepła. Potem odstawia kubek i znów kładzie się i szczelnie przykrywa kołdrą.- Śpij. Za chwilę zmierzę ci temperaturę, ale elektronicznym termometrem. Zobaczę czy nie będzie rosnąć. Śpij.
-Dziękuję.- powtarza chłopak po raz kolejny. Emily dotyka jego policzka i gładzi go przez kilka sekund,a potem wstaje i wychodzi.
Tej nocy Emily nie spędza w pokoju gościnnym, choć to tam przygotowała sobie łóżko do spania. Tę noc dziewczyna spędza w większości w sypialni Mario. Bo piłkarz wysoko gorączkuje, więc kiedy temperatura zaczyna rosnąć ma zamiar go obudzić, ale on sam się budzi. Jest mu zimno.
-Emi...- mówi, a ona spogląda na niego odkładając kubek z ciepłą herbatą, którą kilka minut wcześniej przygotowała.
-Myślę, że przygotuję ci wodę w wannie.- mówi.- Temperatura rośnie, a ty nie możesz jeszcze wziąć kolejnej pigułki przepisanej przez lekarza więc musimy sobie poradzić bez niej.- mówi mu.
-Dobrze.- zgadza się po czym odkrywa.- Muszę iść do toalety.- tłumaczy widząc zaskoczone spojrzenie przyjaciółki.
-Dobrze. 
-Zimno mi.- mruczy piłkarz wstając. Jest słaby i ma dreszcze. Emily pomaga mu ubrać bluzę i obserwuje jak ten idzie w stronę łazienki. Potem słyszy szum wody więc wstaje i idzie pod drzwi łazienki.
-Mogę wejść?- pyta.
-Tak.- pada odpowiedź więc ona wchodzi. Mario siedzi na brzegu wanny drżąc z zimna, a do wanny wlewa się woda.
-Przygotuję ci wodę. Idź  do sypialni i napij się ciepłej herbaty.
-Zostanę tutaj.- mówi chłopak więc ona przynosi mu kubek. Potem sprawdza temperaturę wody i przygotowuje odpowiednią. Wychodzi na chwilę po szlafrok chłopaka, który widziała na fotelu w sypialni i dodatkowe ręczniki. Idzie w stronę łazienki, ale nie ma pojęcia czy powinna ot tak wejść, więc puka.
-Mario...
-Wejdź.- pada odpowiedź więc to robi. Chłopak jest już w wannie. Nie ma na sobie nic oprócz bokserek. I choć nie pierwszy raz widzi go ubranego jedynie w bieliznę, wcześniej przecież widywała go tylko w kąpielówkach, to jednak pierwszy raz widzi go w takim stanie, w takiej sytuacji. Odkłada ręczniki i szlafrok i siada na brzegu wanny. 
-Woda w porządku?- pyta.
-Tak.- pada odpowiedź.- Podasz mi herbatę, proszę? - prosi ją.- Miałem przestawić bliżej, ale...
-Oczywiście, że ci podam.- daje mu kubek i patrzy jak piłkarz pije. Spędzają w łazience długie minuty. Nie rozmawiają. Emily co chwilę zmienia kompresy na czole chłopaka, a on po prostu siedzi w wannie z przymkniętymi oczyma. Czuje obecność Emily i jest jej naprawdę wdzięczny, że została. Nic nie mówi w tym momencie, ale tak czuje. Jakiś czas później podaje mu ręczniki, by się wytarł. Właściwie pomaga mu trochę się wytrzeć, a potem wychodzi, aby Mario się ubrał. Czeka na niego w sypialni z kolejnym kubkiem ciepłego napoju. A kiedy chłopak się zjawia bierze kubek z wdzięcznością i wypija prawie całą zawartość. Potem kładzie się do łóżka, a ona okrywa go kołdrą.
-Idź się połóż.- mówi jej piłkarz.- Nie spałaś pół nocy. Musisz odpocząć. Czuję się już lepiej.- przekonuje ją.
-Zostanę jeszcze trochę, a później pójdę.- obiecuje.-Śpij.
-Dobrze. Dziękuję.- mówi po czym zamyka oczy. Zasypia niemal od razu. A ona jeszcze długi czas nie śpi. Dwie godziny później temperatura rośnie po raz kolejny, ale tym razem podaje mu tabletkę i przykłada mu kompres do czoła. A potem nie wychodzi. 
Rano, kiedy Mario otwiera oczy, pierwszym widokiem, który widzi, jest śpiąca na skraju łóżka Emily. Jest przykryta kocem i śpi na skraju jego łóżka. I być może Mario się uśmiecha na ten widok.
***
Podoba się?

10 komentarzy:

  1. Ja też się uśmiecham na widok nowych rozdziałów. Dobrze że Mario wygarnal teściowej prawdę. Strasznie mnie cieszy rozwój relacji Emily i Mario. Kocham. Kocham. Kocham i czekam na nowości

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się podoba! ;) Mam nadzieję że coś ruszy w relacjach Mario i Emi :) pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak! Tak! Tak!
    Super, że teraz jest więcej Mario (nie żebym miała coś do innych bohaterów, po prostu ten wątek podoba mi się najbardziej.
    Chyba zaczyna coś się dziać w relacji Mario i Emi (i bardzo dobrze)
    Bardzo podobała mi się ta scena z teściową Mario. Fajne, że chłopak szanuje Emi i nie daje złego słowa powiedzieć o niej.
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział
    Mocno cię ściskam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały. Czekam na kolejny, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy można spodziewać się czegoś nowego?

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie pracuję nad nowym rozdziałem, ale nie wiem czy dziś skończę. Jeśli mi się nie uda to nie wiem dokładnie w który dzień, ale w tym tygodniu powinno się coś tutaj pojawić. Na " Secrets..." również. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń