wtorek, 27 grudnia 2016

52.Pocałunek...

Liliana przygotowuje śniadanie, kiedy jej mąż wchodzi do kuchni. Ma w dłoni gazetę. Zajmuje miejsce przy stole i zaczyna przeglądać. Kiedy śniadanie jest na stole, a Lil zajmuje miejsce na krześle obok męża, on podaje jej dziennik. Na stronie, na której gazeta jest otwarta, widnieje zdjęcie ich syna. Nie jest na nim sam,a  z Emily. Na największym są w sklepie dziecięcym, Mario jest uśmiechnięty, twarz dziewczyny widać jedynie bokiem. Poniżej są jeszcze małe zdjęcia. Piłkarz patrzy na nianię swojej córki, uśmiecha się do niej, a na kolejnym trzyma jej dłoń na ramieniu. Są też inne fotki  z wyprawy do kina, ale na tamtych są oni w towarzystwie przyjaciół. Potem jedynie dwa zdjęcia są z parkingu, gdzie Mario otwiera Emily drzwi do samochodu, a drugie jak są już środku, Mario wycofuje, obydwoje są uśmiechnięci. Artykuł oczywiście sugeruje, iż Emily za jakiś czas może stać się dla piłkarza kimś bliższym niż przyjaciółka i niania jego córeczki. Właściwie takie insynuacje nie są dla rodziców piłkarza czymś nowym, przywykli do tego wcześniej.
-Co myślisz?- pyta żonę mężczyzna.- Bo jak tak na nich patrzę, to myślę sobie, że pasują do siebie.- mówi szczerze.
-Myślę to samo, ale nie wiem co myśli nasz syn.- twierdzi kobieta.
-I się nie dowiesz. Myślę, że najlepiej będzie jak poczekamy na rozwój sytuacji i sami się przekonamy czy autor artykułu miał przeczucie.- kwituje Jurgen.
***
Ten mecz nie jest najlepszym w wykonaniu dortmundzkiej drużyny. Wynika to też w dużej mierze z tego, iż drużyna jest znacznie osłabiona. Nie gra Sokratis i Łukasz, którzy zmagają się z urazami, które nie są może bardzo poważne, ale na tyle, aby nie znaleźli się w składzie na ten mecz. Natalie i Emily siedzą obok siebie i przeżywają zarówno każdą dobrą akcję, jak i te mniej chlubne w wykonaniu czarno- żółtych. To przeciwna drużyna strzela pierwszego gola, a potem sypią się żółte kartki jedna po drugiej, zarówno dla drużyny przeciwnej jak i dla piłkarzy BvB. Mario również znajduje się w gronie piłkarzy, którzy ją dostają. Nie powinien jej dostać, niestety sędzia jest innego zdania. Mario jest zły, to widać, ale robi wszystko, co w jego mocy i gra dalej. Niestety zaraz po przerwie, Mario dostaje kolejną żółtą kartkę i znów sytuacja nie jest zupełnie jasna, ponieważ Sędzia mógł w tej sytuacji jedynie pouczyć piłkarza, to był faul taktyczny. Zawodnik musi opuścić boisko, więc tak robi. Jest wściekły, choć nie każdy potrafi to dostrzec na jego spokojnej twarzy, kiedy kamera robi zbliżenie. 
***
Marco wychodzi. Dziewczyny czekają na niego. 
-Gratuluję pięknego gola.- mówi Natalie po czym przytula swojego męża, zaraz potem robi to Emily.
-Dzięki.- odpowiada mężczyzna.
-Gdzie jest Mario?
-Rozmawia z trenerem.- odpowiada.-Odwieziemy Was.- patrzy na Emi.
-Jestem samochodem, nie trzeba, ale dzięki.- mówi dziewczyna.- Jeśli chcecie jechać to jedźcie, poczekam na Mario, odwiozę go do domu.-stwierdza.
-Na pewno?
-Tak, jesteś zmęczony, jest dość późno. Jedź odpocząć, my sobie poradzimy.- zapewnia.
-Dobrze. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.- żegnają się. Emily czeka na Mario. Nie ma go chwilę, ale potem wychodzi w końcu. Emily od razu zauważa rezygnację na jego twarzy. Kiedy schodził z boiska był wściekły, teraz jest zrezygnowany. Pierwszą rzeczą, którą robi Emily jest objęcie go, kiedy już znajduje się obok niej. On również zacieśnia uścisk wokół jej ciała i wzdycha cicho.
-Tak się zdarza.- mówi dziewczyna.
-Wiem.- pada krótka odpowiedź.- Ale i tak jestem zły.
-Wiem, Odwiozę cię do domu, odpoczniesz, prześpisz się i to minie. Sam mi wiele razy tłumaczyłeś, że różne rzeczy się zdarzają, ale trzeba spokojnie do tego podchodzić.
-Staram się, ale takie sytuacje mnie denerwują. Naprawdę.- przyznaje.- Chodźmy. Potrzebuję świeżego powietrza.- mówi Mario. 
***

Podjeżdżają pod dom piłkarza. Mario, który siedzi na miejscu pasażera, spogląda na Emily. Dziewczyna nie gasi silnika samochodu, ponieważ jest pewna, iż on pożegna się z nią i pójdzie do domu. 

-Napijesz się ze mną herbaty?- pyta piłkarz, a ona spogląda na niego.- Jeśli masz inne plany, to w porządku...
-Chętnie napiję się z tobą herbaty.- odpowiada dziewczyna. Idą więc do domu. Mario wstawia wodę, a ona ustawia kubki na stole, wrzuca liście herbaty. Potem zajmuje miejsce na jednym z krzeseł. Piłkarz krząta się po kuchni, wyciąga ciasteczka, po czym kładzie na stoliku. Kiedy woda wrze zalewa herbatę, a następnie przenoszą się do salonu. 
-Pusto tu bez Jull.- mówi Mario.-Wiem, że o tej porze i tak by spała, ale świadomość, że jej nie ma w domu jest przygnębiająca, choć jest u moich rodziców. 
-Jesteś bardzo silnie z nią związany, co nie jest dziwne, jesteś w końcu jej tatą.- mówi Emily.
Mario przez chwilę milczy.
-Przeszły emocje dotyczące czerwonej kartki?- pyta dziewczyna.
-Nie do końca, ale nie chcę o tym mówić, zamęczać cię tym, nie potrzebujesz tego...
-W tym momencie najważniejsze jest to, czego ty potrzebujesz. Ja jestem tu dla ciebie, Mario.- mówi mu, a jemu się wydaje, że słyszy Ann. Mawiała tak samo, dokładnie tak samo. I być może nie powinien jej tego mówić, ale z  drugiej strony zawsze jest z nią szczery, dlaczego w tym momencie nie miałby być?
-Mówisz jak ona.- wyznaje.
-Jak kto?- dopytuje dziewczyna.
-Jak moja żona.- pada odpowiedź.- Użyłaś tych samych słów, Dokładnie tych samych.- dodaje. Emily nic nie mówi. Milczy patrząc na niego.-Przepraszam, znów mówię o Ann. Zdaję sobie sprawę, że wszystkich tym zamęczam.- tłumaczy.- Twoje słowa po prostu przypomniały mi podobne sytuacje. Przepraszam...
-Hej, w porządku.- mówi dziewczyna dotykając jego dłoni. Mario spogląda na ich dłonie, nie cofa swojej, wręcz przeciwnie, ściska dłoń niani.To mały dotyk, pewna mała bliskość, ale on tego potrzebuje. Właśnie w tej chwili.- To nieprawda, że nasz zamęczasz Ann. Nie czuję się zmęczona tym, że o niej mówisz, ale czuję się wyróżniona, że rozmawiasz ze mną o tym co czujesz, wspominasz przy mnie. Kiedy cię poznałam nie byłeś tak ufny, co mnie nie dziwi wszakże mnie nie znałeś. Wielu rzeczy musiałam się domyślić, zaobserwować twoje reakcje. Kiedy o niej mówiono, to sprawiało ci ból, bo przypominałeś sobie, że ją straciłeś, że jej już nie ma i nigdy nie będzie. Z jednej strony chciałeś, żeby była w pamięci i słowach bliskich osób, z drugiej cierpiałeś... Zauważyłeś, że to się zmieniło?
-Nie przestałem cierpieć...
-Nie przestałeś, ale...
-Nie chce mi się płakać za każdym razem jak ktoś o niej wspomni i za każdym razem, gdy widzę moją córkę. Mogę o niej mówić ze spokojem...
-Właśnie.- patrzy na niego.-Ta rana się goi, Mario.- mówi kładąc wolną dłoń na jego klatce piersiowej, w miejscu, gdzie bije jego serce i patrzy mu w oczy.- Powoli, ale się goi.
***
Ten wieczór nadchodzi szybko. Emily przygotowuje się do wyjścia na klubowy bankiet z Mario. Jest w łazience, poprawia makijaż, za moment ma zamiar ubrać przepiękną, czerwoną sukienkę. Ktoś puka do drzwi więc otwiera. To jej mama.
-Mario będzie za 20 minut, a ty nie masz na sobie sukienki.- zauważa.
-Już zakładam. Musiałam przypudrować nos.- uśmiecha się dziewczyna.
-Wystarczy, nie potrzebujesz pudrować nosa, wyglądasz przepięknie.- komplementuje córkę.
Chwilkę później kobieta wychodzi, ponieważ słyszy dzwonek do drzwi. Wie, że to Mario. Emily zakłada sukienkę,  a następnie zakłada szpilki, w tym czasie Alice wpuszcza gościa. Mario wygląda wspaniale w dopasowanym garniturze.
-Dobry wieczór.- wita się.
-Dobry wieczór. Zapraszam. - odpowiada pani doktor.- Moja córka za moment zejdzie.- tłumaczy.- Może usiądziesz?
-Tak, chętnie.- zgadza się chłopak więc oboje podążają w stronę salonu. Tam Mario zajmuje miejsce na sofie.
-Napijesz się czegoś?
-Dziękuję.- odpowiada.- Usiądź ze mną, Alice.- prosi więc mama Emily zajmuje miejsce obok niego.
Mario patrzy na nią przez moment. -Czy mam odwieźć Emily  przed 24?- pyta Mario i się uśmiecha. Alice się śmieje.
-Tak, koniecznie zanim zegar zacznie wybijać północ.- odpowiada żartem. Przygląda się mężczyźnie.
-Przyglądasz mi się badawczo.- zauważa piłkarz.- Znam ten wzrok. Zawsze tak patrzysz podczas sesji.- mówi.
-To nie sesja.- odpowiada pani doktor.
-No właśnie więc skąd ten wzrok?- pada pytanie.
-Skrzywienie zawodowe, przepraszam.- odpowiada Alice.- Mam nadzieję, że będziecie się wspaniale bawić. I że nie odwieziesz mojej córki przed północą, bo to będzie oznaczać, zgoła co innego niż dobrą zabawę.- spogląda na niego.
-Emily jest wspaniałą kobietą, przy niej nie można źle się bawić. Więc nie czekaj na nas.- pada odpowiedź. W tym momencie pojawia się córka Alice. Mario zauważa ją pierwszy. Wstaje od razu i podchodzi do niej.-Przepięknie wyglądasz.- komplementuje ją. Dziewczyna faktycznie wygląda pięknie. Sukienka idealnie leży, podkreśla jej szczupłą sylwetkę.Sukienka nie ma głębokiego dekoltu, Mario wie dobrze z jakiego powodu Emily właśnie taką wybrała. Nie jest za krótka, bo sięga dziewczynie do połowy ud. Emily ma na stopach wysokie szpilki, dzięki nim jest tylko odrobinę niższa od niego.
-Dziękuję.- dopowiada dziewczyna. - Rozmawialiście o mnie?- pyta spoglądając na mamę.
-Tak, mówiłam Mario, że masz wrócić przed północą, ale nie zgodził się ze mną.- uśmiecha się Alice. Na twarzy Mario również maluje się uśmiech.
-Idziemy?- pyta Emily.
-Tak.- odpowiada dziewczyna więc wychodzą.
***
-Denerwuję się.- mówi Emily chwilę przed tym jak samochód, którym jadą zatrzymuje się przed lokalem, w którym ma być impreza. Mario spogląda na nią.
-Czym się denerwujesz, co?- pyta patrząc na jej twarz szukając oznak dyskomfortu.
-Bywałam w różnych miejscach i imprezach, ale nigdy nie byłam na takiej.- tłumaczy.
-Ona niczym się nie różni od tych, na których miałaś okazję być. Nie masz się czym denerwować.- uspakaja ją.- A, zapomniałem ci powiedzieć, że na części oficjalnej będą dziennikarze, ale to potrwa może z godzinę. Później będzie już bardziej prywatnie.- tłumaczy.- Niestety, tak musi być. Klub musi wypełnić zobowiązania, my również.
-Z nami też będą rozmawiać?- pyta dziewczyna.
-Mogą zadawać pytania, na które niekoniecznie trzeba odpowiedzieć.Nie martw się. Poradzimy sobie, tak?- patrzy na nią.
-Nie jestem jakąś wielką fanką piłki, nie śledzę na bieżąco...- Mario przerywa jej chwytając ją za rękę, a drugą dotykając delikatnie jej policzka.- Nie martw się, tak?- patrzy jej w oczy.- zaufaj mi.
-Ufam.
-Dobrze.- samochód zatrzymuje się więc Mario wysiada najpierw, okrąża samochód po czym otwiera drzwi i podaje rękę Emily i tym samym pomaga jej wysiąść z samochodu. Oczywiście przed wejściem są fotoreporterzy. Mario zamyka drzwi, a potem staje obok Emily, obejmuje ją w pasie po czym idą w stronę wejścia do budynku. Flesze aparatów błyskają, ale wszystko odbywa się z kulturą, fotoreporterzy nie podchodzą zbyt blisko. Wchodzą do budynku, a następnie Mario przywołuje windę. Kiedy są w środku, sami, Emily śmieje się.
-Co cię tak rozbawiło?- pyta Mario.
-Jak szliśmy to byłam w stanie myśleć tylko o jednym.- mówi dziewczyna.
-O czym?
-Żeby się nie potknąć i nie wylądować na chodniku przed tymi wszystkimi fotoreporterami.- patrzy na niego.
-Nie pozwoliłbym na to.- mówi z przekonaniem chłopak. Winda się otwiera. I kiedy kilkanaście sekund później wchodzą na salę bankietową, do Emily dociera jak bardzo ekskluzywna jest to impreza. Być może nie interesuje się mocno piłką nożną, ale wiele osobistości znajdujących się na sali zna. I cóż... nie spodziewała się nigdy, że będzie miała okazję je poznać.
***
Dziennikarz podchodzi do nich zaraz po tym jak witają się z władzami klubu,
-Dobry wieczór.- wita się mężczyzna.- Czy mogę państwu na moment przeszkodzić i zadać kilka pytań?- pyta.
-Tak, oczywiście.- zgadza się piłkarz. Więc rozmawiają, a Emily słucha. Potem dziennikarz zwraca się do dziewczyny. Pyta ją o piłkę,
-Oczywiście kibicuję Borussi Dortmund, ale oglądam tylko i wyłącznie mecze BvB. Nie śledzę na bieżąco meczów całej bundesligi.
-Czy kibicuje pani osobiście? Bywa pani na meczach?
-Kilka razy mi się zdarzyło. Mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będę mieć okazję być wśród kibiców na stadionie. - spogląda na Mario.
-Na pewno.- zapewnia piłkarz.
-To zupełnie coś innego kibicować przed tv, a być tam, wśród kibiców. Inna rzeczywistość. Niesamowite uczucie. Trudno to wytłumaczyć, ale wszyscy chyba będą wiedzieć o czym mówię.- uśmiecha się.
-Tak, ten klimat jest wyjątkowy.- przyznaje dziennikarz.
-I śpiew. To naprawdę niesamowite usłyszeć "You'll never walk alone" zaśpiewane przez tyle tysięcy gardeł.- zerka na Mario, który również na nią patrzy. 
-Tak, to jest niesamowite.- zgadza się dziennikarz.- Życzę udanego wieczoru.
Ten wieczór, noc jest udana. Najpierw jedzą pyszną kolację w otoczeniu piłkarz i ich partnerek, oraz władz klubu. Potem tańczą i Emily tej nocy dowiaduje się, jak dobrym tancerzem jet Mario. Nie miała bowiem o tym pojęcia. Spędza z nim na parkiecie mnóstwo czasu, bawi się wyśmienicie. Mario tej nocy dużo się śmieje. Właściwie uśmiech nie schodzi mu z twarzy, a ona się cieszy, bo przez czas, który go zna, za dużo widziała smutku na jego twarzy. Jest z nim, obok, rozmawia z nim, bawi się, śmieje. I choć wie od dawna, jak wspaniałym mężczyzną jest Mario, to tego wieczoru po raz kolejny się o tym przekonuje. I wie już dlaczego Ann tak mocno go kochała. Widzi to na co dzień, widzi teraz. 
-Zamyśliłaś się.- zauważa Mario przyglądając jej się badawczo.-Wszystko w porządku?- pyta.
-Tak, jak najbardziej w porządku.-uśmiecha się do niego.- Idziemy na parkiet?- pyta.
-O to samo miałem zapytać.- uśmiecha się piłkarz biorąc ją za rękę i prowadząc na parkiet. 
Marco obejmuje Natalie ramieniem po czym delikatnie się nachyla.
-Patrzę na Mario i wiesz co?- zwraca się do żony.
-Co?
-Już kiedyś go takiego widziałem.- mówi.- Wtedy, kiedy zakochiwał się w Ann.- mówi poważnie. Natalie spogląda na niego uważnie.
-Marco...
-Jeśli ktoś jest w stanie sprawić, by Mario znów pokochał. to właśnie ona.- mówi patrząc na Emily.- Jestem pewien, że już to sprawiła. Być może jeszcze do tego nie doszli, ale wystarczy na nich popatrzeć. Spójrz na nich.- mówi.- To nie będzie łatwe i proste, ale warte walki. A oni obydwoje potrafią walczyć.- twierdzi. Natalie przytula się do niego.
-Obyś miał rację.- mówi.
-Mam. Zobaczysz, że mam.- całuje ją w czoło.
***
Odwozi ją taksówką pod dom. Wychodząc prosi taksówkarza, aby na niego czekał. Emily zabiera szpilki, które ściągla kiedy tylko wsiedli do samochodu. Ma zamiar ubrać je na stopy, które ją bolą, bo pomimo  tego, iż są wygodne, to jednak tańczyła w nich całą noc. 
-Nie wiem czy je założę. Chyba mam przypuchnięte stopy.- uśmiecha się.
-Więc ich nie zakładaj.- mówi Mario.
-Ciekawe jak dojdę do domu?
-Mam pomysł. Wysiądź.- prosi, a gdy ona to robi, on po prostu bierze ją na ręce. Jest zaskoczona.
-Wariat.-śmieje się.
-Ale lubisz tego wariata.- komentuje niosąc ją pod drzwi. Nie puszcza jej, a ona otwiera drzwi kluczem. Mario wnosi ją do domu, dopiero tam stawia ją na nogi.
-Jesteś wariatem, ale kochanym.- mówi mu, a on się uśmiecha.- Dziękuję nie tylko, że mnie tu przyniosłeś. Dziękuję, za zaproszenie. Nie masz pojęcia jak wspaniale się bawiłam.
-To ja dziękuję tobie, że zechciałaś mi towarzyszyć. To prawda, było wyjątkowo.- patrzy na nią.- Ty jesteś wyjątkowa, Emi.- wyznaje.- Wiem to od momentu, w którym pojawiłaś się w życiu moim i mojej córeczki.- patrzy jej w oczy.- Za te kolory, które wniosłaś do naszego życia powinienem cię nieść nie tylko ten kawałek.
-Mario...
-Cii.-patrzy na nią.- Dziękuję, Emi. Nie tylko za dzisiaj. Przecież wiesz...- robi krok w jej stronę po czym kładzie dłoń na jej policzku i delikatnie całuje ją w czoło. Ma się odsunąć, powinien to zrobić, a jednak robi coś zgoła innego. Jest zaskoczona, kiedy czuje ciepłe wargi Mario na swoich ustach. Kiedy jego wargi delikatnie napierają na jej, ona oddaje pocałunek. I być może Mario w taksówce dotyka swoich ust, nadal czując na nich wargi Emily. Być może również dziewczyna zasypia czując usta piłkarza na swoich.
***
No i się pocałowali!
Co myślicie?







10 komentarzy:

  1. :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D. Taki miałam wyszczerz czytając to opowiadanie. Nic dodać, nic ująć. Kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobny wytrzeszcz kiedy czytam te wszystkie przemiłe komentarze :)

      Usuń
  2. Wow. Jak zobaczyłam sam tytuł to mordka sama zaczęła mi sie cieszyć. Jestem bardzo.ciekawa.do wydarzy się dalej, czy nie beda mieli wyrzutów sumienia. Nie jednokrotnie. Ci to pisalam, dziewczyno masz talent. Przyjemnie sie czyta każdy Twój tekst. Świetnie przechwycasz emocje bohaterów. Kiedy widzę dodany Rozdzial ogarnia mnie euforia. Wtedy nic sie dla mnie nie liczy jak obowiązek przeczytania nowej części nawet jak jestem w pracy. ������
    Cóż mogę tu jeszcze napisać. Dziękuję ci Marudny Elfie ze z każdym kolejnym rozdziałem moje literackie kubki smakowe są zaspokajanie i beda.
    Pozdrawiam serdecznie ;) ;-) ;-) ;-) ;-) ŻAN.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny Rozdzial. Cieszę się że tak regularnie dodajesz rozdzialy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę, że w końcu mam odrobinę wolnego czasu i mogę pisać :)

      Usuń
  4. Po tytule nie mogłam doczekać się końca rozdziału😁 totalnie zajebisty rozdział. Nasz nieomylny Marco znów ma rację. Czekam na kolejny. Wiadomo coś o terminie kolejnego rozdziału? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie bezpieczniej będzie jeśli nie będę podawać konkretnych terminów, bo mogę się z nich najzwyczajniej w świecie nie wywiązać z różnych powodów. Do 8 stycznia mam sporo wolniejszego czasu więc zrobię co w mojej mocy, by kolejny rozdział bądź kolejne rozdziały pojawił/y się niebawem :)

      Usuń
  5. Aaaa!!!!!! Krok do przodu. Na początku wydawało mi się, że już. Teraz patrząc na nr rozdziału to dopiero. 52 rozdział i się pocałowali i bardzo dobrze! Genialnie, że nie popędzasz tego...piszesz tak jak to by było w realu. Najpierw żałoba, musiał Mario przeżyć tak wielką stratę... a teraz zaczyna się dla niego nowy rozdział:D Mogłoby się wydawać, że pisanie ponad 50 rozdziałów o stracie...i w ogóle, ale to właśnie jest sztuka pisać tak by czytelnik się nie nudził. No i jest tu wiele wątków to też super, chociaż jest jeden główny<3
    Będę się powtarzać ale co tam...przepięknie piszesz:) Jesteś mistrzynią pisania i przekazywania emocji:D A Mario i Emi pasują do siebie IDEALNIE!.
    Do następnego!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można niczego przyspieszać, bowiem wszystko w naszym życiu ma swój czas. Chcę, aby to opowiadanie, jak najlepiej się da, odzwierciedlało normalne życie, pomimo tego, że zdarzenia są przecież fikcją. Nie wyobrażam sobie gdybym w jednym rozdziale miała pisać o śmierci, o stracie, a trzy rozdziały dalej o nowej dziewczynie Mario. To byłoby nienaturalne.
      Cieszę się, że spełniam w jakimś stopniu Wasze oczekiwania i nie zanudzam. To dla mnie ważne.

      Usuń